Pokazywanie postów oznaczonych etykietą story. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą story. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 maja 2017

Epilog


~ Narrator ~

Dziesięć miesięcy. Tyle czasu minęło od ostatniego spotkania Justina i Seleny. Dziewczyna właśnie kończyła trasę koncertową i planowała ze swoimi przyjaciółmi wyjazd do Europy. Sel chciała spotkać się z rodziną Oscara i Nialla. Od podróży na inny kontynent dzielił nią tylko jeden ostatni koncert. Brunetka cały czas wtulała się w ciało swojego partnera, ponieważ bardzo przeżywała swoje rozstanie z grupą taneczną, którą znała praktycznie od dziecka. Chociaż cieszyła się, że teraz będzie miała przy sobie wszystkie najważniejsze dla niej osoby.

Selena miała coraz lepszy kontakt ze swoją biologiczną rodziną. Mike i jego przyjaciele często odwiedzali dziewczynę podczas różnych koncertów, kiedy tylko mieli na to czas i nie mieli żadnych zobowiązań związanych ze szkołą. Dziewczynie podobało się to, że chociaż nie za długo miała kontakt ze swoją rodziną, to czuła się przy nich, jakby znała ich całe życia.

Brunetka siedziała w swojej garderobie, a ludzie biegali wokół niej. Jedna dziewczyna czesała jej włosy, druga cały czas podchodziła z nowymi strojami. Jedynie jej makijażystka siedziała na skórzanej kanapie i czekała na swoją kolej, aby podkreślić urodę młodej piosenkarki.

Wszyscy chcieli, aby Selena tego dnia wypadła jak najlepiej. W końcu to miało być zakończenie jej pierwszej trasy koncertowej. Wszyscy z zespołu doskonale zdawali sobie sprawę, że na pewno to nie jest ich ostatni wspólny wyjazd. Mimo wszystko wiedzieli, że tego dnia część ich wspólnej historii się zamknie. Selena wiedziała, że zaraz po krótkich wakacjach w Europie wróci do Stanów, żeby nagrywać kolejne piosenki. Chociaż bała się, że jej związek z farbowanym blondynem może się rozpaść, to cały czas miała nadzieję, chłopak i jego zespół również przeniosą się do Atlanty. Wtedy mogliby wspólnie nagrywać i wspierać się w swoich pracach. Dziewczyna nie wyobrażała sobie, że znów mogłaby stracić Oscara.

Jej chłopak akurat występował na scenie ze swoim zespołem, aby rozbudzić fanów swojej dziewczyny i przygotować ich na koncert brunetki. Szwed dawał z siebie wszystko, aby tylko jego partnerka była z niego zadowolona. Oscar oczywiście kochał taniec i śpiew, jednak Selena była dla niego ważniejsza niż cokolwiek innego na świecie. Mimo wszystko chciał, aby miłość jego życia była dumna z jego osiągnięć.

Farbowany blondyn bał się, że jego plan może się nie udać. Bał się rozmowy z menadżerami. Miał pewien pomysł, co mógł zrobić, żeby związek tej dwójki młodych ludzi przetrwał. Jednak wiedział, że bez zezwolenia Daffa i Linn to mogło się nie udać.

Kiedy Selena wyszła na scenę, zaczęła tańczyć i śpiewać, bawiąc się przy tym ze swoimi przyjaciółmi z ekipy. Oscar jednak postanowił jednak zebrać swój zespół i menadżerów w garderobie. Nie chciał czekać dłużej, ponieważ zdawał sobie sprawę, że jeśli nie zareaguje w tym momencie, to za kilka tygodni mógłby się pożegnać z najważniejszą dla siebie kobietą.

Wszyscy z jego otoczenia byli bardzo zdziwieni jego zachowaniem. Chociaż pogodzili się już z odejściem jednego Olly'ego z zespołu, to nadal wewnętrznie byli roztrzęsieni. Teraz każdy z nich bał się, że wszystko, na co pracowali przez kilka lat, mogłoby się rozpaść, a żaden z nich tego nie chciał. Zbyt wiele wysiłku włożyli w to, aby móc spełniać swoje marzenia i naprawdę sprawiało im to radość.

Farbowany blondyn spojrzał niepewnie na swoich przyjaciół i przeniósł wzrok na parę, która stała oparta o ścianę i czekała na jakikolwiek ruch z jego strony. Po dłuższe chwili milczenia w końcu postanowił się odezwać.

Poprosił Daffa i Linn, aby wszyscy przenieśli się do Atlanty. W końcu nagrywali swoje piosenki w jednym ze studiów należących do menadżera jego dziewczyny. Wiedział, że taką samą szansę mieliby w Stanach, a nie chciał po raz kolejny pozwolić odejść dziewczynie, którą naprawdę kochał.

Oczywiście para, która pod czujnym okiem pozwalała rozwijać się chłopakom, musiała przemyśleć wiele spraw. Każde z nich miało swoje za i przeciw. Daff nie chciał zostawiać w Szwecji swojej rodziny, a przede wszystkim swojego narzeczonego. Mężczyzna nie wiedział, czy jego partner zgodzi się wyjechać na inny kontynent, a bez niego nie widział swojej przyszłości.

Jednak większa możliwość rozgłosu dla młodych mężczyzn zwyciężyła. Nigdzie nie mieli takich sposobów na szybkie wypromowanie swojej twórczości jak w Stanach Zjednoczonych. Jedynie Daff wiedział, że jeśli Joel nie będzie chciał się przeprowadzić, to zostawi chłopców pod opieką Linn, która całkiem dobrze radziła sobie w opiece nad młodymi mężczyznami.

Niestety u Justina nie było tak kolorowo i wesoło jak u jego byłej dziewczyny. Młody mężczyzna cały czas walczył ze swoją chorobą. Regularnie stawiał się na chemioterapię, aby przedłużyć sobie życie. Chłopak bardzo chciał, żeby w systemie znalazł się dla niego dawca szpiku. Chociaż nie mógł rozpocząć wymarzonych studiów razem z przyjaciółmi, to bardzo wspierał ich we wszystkich czynnościach, które oni musieli wykonywać.

Szpital stał się jego drugim domem, więc często rozmawiał z przyjaciółmi tylko przez telefon. W klinice odwiedzała go tylko Hailey i rodzice. Lekarze nie chcieli wpuszczać do jego pokoju młodszego rodzeństwa, ponieważ chemioterapia bardzo osłabiała jego odporność na wszelkiego rodzaju infekcje i choroby.

Z czasem jego zaczęły wypadać. W końcu tak się przerzedziły, że jego mama musiała je ściąć. Justin pogodził się już z chorobą, jednak cały czas miał nadzieję, że pewnego dnia wyzdrowieje i będzie mógł żyć, jak każdy normalny nastolatek. Chciał założyć rodzinę. Miał w planach wybudować mały domek za miastem, gdzie mieszkałby razem z Hailey i ich dziećmi, o które postaraliby się tuż po ślubie.

Niestety jego plany nie mogły stać się rzeczywistością. Stan młodego mężczyzny pogarszał się z dnia na dzień. Lekarze już nie bali się wpuszczać do niego młodszego rodzeństwa. Wiedzieli, że ta choroba może zmienić swój przebieg w ciągu kilku godzin. Jednak każdy zdawał sobie sprawę, jak wiele chemioterapia wyniszczyła w jego organizmie.

Justin sam czuł, że jego dni były policzone. Wiedział, że musiał ponieść konsekwencje wszystkich swoich czynów. Ludzie jednak mieli rację. Karma zawsze do nas wraca. Chłopak wiedział, że skrzywdził swoim zachowaniem wiele osób, a dwie jego dziewczyny próbowały popełnić przez niego samobójstwo. Niestety jednej się to udało. Wiedział, że nie mógł przeżyć nawrotu choroby, ponieważ zbyt wiele cierpienia sprawił wielu osobom. Żałował jedynie, że jego śmierć sprowadzi smutek na jego rodzinę i przyjaciół, ale on sam pogodził się już ze swoim losem.

Lekarze chcieli spełnić ostatnią prośbę młodego mężczyzny. W dzień, kiedy jego była dziewczyna grała swój ostatni koncert, lekarz prowadzący jego chorobę pozwolił wejść do sali jego rodzicom i najbliższym przyjaciołom. Rodzeństwo chłopaka w tym czasie miało spędzić czas w domu swoich przyjaciół ze szkoły. Chłopak wiedział, że to było najlepsze rozwiązanie dla jego rodzeństwa. Chciał, aby dzieci pamiętały o nim, jako pogodnym i zawsze chętnym do zabawy bracie, a nie przykutego do łóżka, bez sił do życia.

Justin był bardzo szczęśliwy, kiedy zobaczył większość bliskich mu ludzi. Chciał pożegnać się z każdą osobą osobno, gdyby następnego ranka miał się nie obudzić. Nikt nie wiedział, kiedy ten młody chłopak odejdzie, ale wszyscy cieszyli się z każdej chwili, którą mogli jeszcze razem spędzić. Rodzice młodego mężczyzny dziękowali Bogu za każdą dodatkową sekundę życia ich ciężko chorego dziecka. Jednak w głębi ducha modlili się, aby do sali wszedł lekarz i oznajmił, że znalazł się dawca szpiku dla ich syna. Niestety to były tylko ich złudne nadzieje.

Tego dnia chłopak czuł się trochę lepiej. Nagle pojawiła się w nim taka energia, której nie było widać u niego od kilku ostatnich tygodni. Tego dnia młody mężczyzna z niewielką pomocą potrafił usiąść na swoim szpitalnym łóżku i przez kilka minut utrzymywał stabilną postawę. Wszyscy zaczęli wierzyć, że on jeszcze z tego wyjdzie. Każdy miał nadzieję, że to był ten moment, kiedy choroba chłopaka miała mieć łagodniejszy przebieg. Rodzice chłopaka wierzyli, że leczenie w klinice w końcu przyniesie pożądane skutki.

Kiedy skończyła się pora odwiedzin, chłopak pożegnał się ze wszystkimi i zamknął swoje oczy. W tamtej chwili potrzebował odpoczynku. Sen naszedł szybciej, niż by się spodziewał. Na początku nie było to nic nadzwyczajnego. Jednak po kilku godzinach urządzenia, które monitorowały pracę jego organizmu, zaczęły wydawać z siebie dziwne dźwięki. Szybko do pokoju wbiegło dwóch lekarzy, który aktualnie byli na dyżurze, w towarzystwie młodej pielęgniarki.

Na kardiomonitorze zaczęła tworzyć się prosta linia. Jeden z doktorów od razu podjął próbę reanimacji. Przecież to był młody chłopak i miał przed sobą całe życie. Lekarze przez godzinę walczyli, aby Justin wrócił do życia. Niestety ich działania okazały się bezskuteczne. Młodszy z nich wypisał na karcie pacjenta godzinę zgonu, a pielęgniarka zakryła ciało mężczyzny kołdrą.

Starszy lekarz wiedział, że nie może czekać z przykrą wiadomością. Wrócił do gabinetu i w karcie pacjenta zaczął szukać numeru kontaktowego do jednego z rodziców chłopaka. Po kilku sygnałach telefon odebrała zaspana kobieta. Kiedy usłyszała o wszystkim, zaczęła histerycznie płakać, budząc tym samym swojego męża. Chociaż w głębi ducha para liczyła się z tym, że ich syn mógł odejść w każdej chwili, to mieli nadzieję, będą przy nim w tym ostatnim momencie. Jedynym pocieszeniem dla nich był fakt, że ich młodsze dzieci zostali na noc u swoich znajomych. Para ubrała się i pojechała do szpitala, aby tam porozmawiać z lekarzem i dowiedzieć się więcej na temat całego zajścia. Wiedzieli, że teraz będą odczuwać wielką pustkę z powodu straty swojego najstarszego syna, ale starali się być silni. Od samego początku wiedzieli, jakie konsekwencje mogła za sobą ponieść ta choroba, ale z taką stratą chyba żaden rodzic nie chce się spotkać.
________________________________________________________________________________

Hej kochani :)

Tak więc przedstawiam wam epilog opowiadania "No Control".
Dziękuję, że byliście tyle czasu ze mną i czytaliście wszystkie moje opowiadanie. Wszystkich zainteresowanych moją dalszą twórczością zapraszam na Wattpada. Tam znajdziecie mnie pod nickiem: @VougeTrisha
Nie wiem, czy wrócę jeszcze na blogspota, ponieważ coraz ciężej mi pisać opowiadania regularnie przez studia.
    
    


wtorek, 2 maja 2017

Rozdział XXIX - My Girl



~ Oscar ~

Po weekendzie spędzonym w miłym towarzystwie biologicznej rodziny Seleny musieliśmy wrócić do przerwanej trasy koncertowej. Na szczęście koncert mieliśmy w Nowym Jorku, więc moja dziewczyna postanowiła zabrać na niego swoich bliskich. Osobiście podzielałem jej entuzjazm, ponieważ przez te kilka dni zaprzyjaźniłem się z jej kuzynem. Gdyby nie jego zachęta, pewnie do tej pory nie powiedziałbym dziewczynie o swoich uczuciach.

Razem ze swoimi przyjaciółmi przygotowywałem się garderobie do naszego występu. Chłopcy przebierali się w swoje stroje, a ja siedziałem przed lustrem i układałem swoje włosy. Chciałem, aby były jak najbardziej zmierzwione. Nie potrafiłem skupić na tym, co mówili do mnie przyjaciele. Przez cały czas miałem w głowie tylko nasz występ. Marzyłem tylko o tym, aby wszystko wyszło tak, jak ćwiczyliśmy to na próbach. Z drugiej strony chciałem wypaść jak najlepiej dla swojej dziewczyny. W końcu musiałem udowodnić fanom brunetki, że jestem najlepszym kandydatem na partnera życiowego ich idolki.

– Słuchasz mnie w ogóle? – spytał poddenerwowany Felix.

Każdemu z nas udzielał się jego nastrój. Lada moment mieliśmy wystąpić przed naprawdę liczną publicznością. To było dla nas oczywiste, że podczas trasy z Seleną będzie nas oglądać znacznie więcej osób niż podczas naszych koncertów w Szwecji. Dodatkowo zdawałem sobie sprawę, że w taki sposób mogłem stracić dobry kontakt ze swoimi przyjaciółmi, a tego naprawdę nie chciałem.

– Przepraszam Felix. Zamyśliłem się trochę. Boję się naszego występu, a chcę dobrze wypaść przed swoją dziewczyną – odparłem niepewnie.

Omar i Olly szybko dołączyli do nas, zaciekawieni najnowszymi informacjami. Mój rozmówca spojrzał na mnie spod przymrużonych powiek, jakby próbował cokolwiek wyczytać z mojej twarzy. Uśmiechnąłem się szeroko i zacząłem im opowiadać o weekendzie, który spędziłem w towarzystwie Nialla i Seleny w Nowym Jorku. Pominąłem jedynie część o krótkiej wizycie Justina, która sprawiła więcej problemów niż przyjemności biologicznej babci mojej dziewczyny.

Przebrałem się we wcześniej naszykowany strój cały, przez cały czas opowiadałem chłopakom o swoich przeżyciach z kilku ostatnich dni. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi naszej garderoby, jednak żaden z nas się nie odezwał. Po chwili stukanie ustało, jednak ktoś otworzył drewnianą płytę. Wtedy do pomieszczenia wszedł kuzyn Seleny razem ze swoimi przyjaciółmi oraz Niallem. Ujrzałem szeroki uśmiech na twarzy Michaela, dzięki czemu na moich ustach również pojawił się radosny grymas. Chłopak przytulił mnie mocno na powitanie, przez co czułem na sobie palące spojrzenie pewnego wysokiego farbowanego blondyna. Chwilę później Mike odsunął się ode mnie, a Luke znów zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Miałem wrażenie, że ta dwójka była ze sobą bliżej, niż każdy z nas chciał się przyznać w towarzystwie.

– Daj z siebie wszystko. Będziemy oglądać twój występ razem z Seleną – powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy Niall.

Skinąłem delikatnie głową na słowa swojego przyjaciela z dzieciństwa i odwróciłem się w stronę swojego zespołu. Chłopcy spoglądali na nas z zaciekawieniem, jednak żaden z nich nie skomentował sceny, która rozgrywała się na ich oczach.

Kilka minut później wybiegliśmy na scenę. Zaczęliśmy swój występ od piosenki Summer Love. Była to nasza najnowsza piosenka, więc już wcześniej ustaliliśmy, że zaczniemy właśnie od niej. Później zaśpiewaliśmy Roller Coaser, Kangaroos, Build a Girl oraz Run With Us. Na sam koniec wystąpiliśmy z piosenką My Girl w hiszpańskiej wersji językowej, którą mieliśmy wydać dopiero za kilka dni.

Cały czas w moich myślach była tylko moja Selena. Kiedy śpiewałem swoją solówkę, mimowolnie spoglądałem w stronę wejścia za kulisy, gdzie stała moja dziewczyna. Każde słowo, które wypowiadałem, było skierowane do mojej księżniczki. Nadal nie potrafiłem uwierzyć, że mogłem w ten sposób nazywać swoją przyjaciółkę, która już dawno zawładnęła moim sercem.

Jest coś w widoku wstecznym.
Nie mogę powiedzieć, jak bardzo cię kocham.
Ciągle trzymając głowę wysoko,
Kiedy stoję na krawędzi.
Nie mogę pozbyć się tego uczucia.
Nie mogę przestać o tobie myśleć.

W każdym zdaniu widziałem relację swoją i Seleny. Zdawałem sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy nie będę w stanie pokazać jej, jak bardzo zależy mi na naszej miłości.

Po skończonym utworze pożegnaliśmy się z fanami mojej dziewczyny i wróciliśmy za kulisy. Tam zobaczyłem brunetkę, która zawładnęła całym moim światem. Muszę przyznać, że wyglądała bardzo pięknie, a zarazem naturalnie. Nie miała za bardzo wyszukanego stroju, a wręcz przeciwnie. Miałem wrażenie, że była ubrana tak, jak chodziła na co dzień. Miała na sobie białą koszulę na krótki rękaw, którą związała w pasie oraz czarne szorty. Jedynie od rana w jej wizerunku zmieniły się tylko usta, które były pomalowane ciemniejszą szminką, szeroka kolia na szyi mojej dziewczyny oraz błyszczący mikrofon w jej drobnej ręce.

– Daj z siebie wszystko – wyszeptałem do ucha swojej partnerki.

Odsunąłem się od niej delikatnie, aby móc zobaczyć reakcję swojej dziewczyny. Na jej ustach widziałem szeroki uśmiech, więc mocno przytuliłem kobietę do swojego torsu. W tym samym czasie Chaz zaczął odliczać do momentu wejścia na scenę. Wykorzystałem sytuację i w tych ostatnich sekundach przed jej występem po prostu złączyłem nasze usta w krótkim, ale bardzo namiętnym pełnym uczuć pocałunku.
________________________________________________________________________

Hej kochani <3

Chciałam wam podziękować, że przez tak długi czas byliście tutaj. Niestety to jest już ostatni rozdział tego opowiadania. Przed nami jeszcze tylko epilog i One Shot, który będzie dodatkiem do tego opowiadania, a zarazem będzie opowiadał on dalsze losy części bohaterów.




piątek, 10 marca 2017

Rozdział XXVI - Wyjaśnienia



~ Selena ~

Mój kuzyn i jego zespół bez cienia wątpliwości mieli wielki talent muzyczny. Po wysłuchaniu ich krótkiego występu , w ogóle nie dziwiłam się, że Niall i jego przyjaciele zdecydowali się na podjęcie z nimi współpracy podczas trasy po Europie.

Poczułam, jak ktoś położył swoją dłoń na moim udzie. Odwróciłam się w stronę tej osoby i ujrzałam szeroko uśmiechającego się Oscara. Chłopak ułożył swoją dłoń na moich plecach i przysunął mnie bliżej siebie. Bez słowa oparłam swoją głowę na moim ramieniu i objęłam go w pasie. Uwielbiałam się do niego przytulać, bo wtedy czułam si naprawdę bezpieczna.

– Niall, chciałbym poznać swojego syna – usłyszałam głos Justina w pewnym momencie.

Próbowałam zachować spokój, ale wewnątrz aż się we mnie gotowało, kiedy byłam świadkiem jego słów. Moja babcia wydawała się być z niego dumna, że w końcu dojrzał do tak poważnej decyzji. Niestety tylko ja i Oscar wiedzieliśmy, jaki miał w tym cel.

Irlandczyk spojrzał na niego podejrzliwym wzrokiem. Zastanawiałam się, czy on również uwierzył mojemu byłemu chłopakowi. Jednak z mimiki jego twarzy nie mogłam nic wyczytać.

– Chyba najwyższy czas i pora Bieber, żebyś przestał kłamać – nie wytrzymałam. Chęć ochrony małego Tobby'ego wygrała.

Szatyn spojrzał na mnie z zaskoczeniem, które malowało się w jego oczach. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że zbiłam go z tropu. Widziałam, że długo zastanawiał się mad swoim kolejnym krokiem, więc postanowiłam wykorzystać sytuację.

– Chcesz go poznać, bo zrozumiałeś błędy z przeszłości? A może masz nawrót choroby i chcesz, go tylko wykorzystać, aby uratował twoje życie, chociaż ty byłeś główną przyczyną śmierci jego biologicznej matki? – odparłam zadając pytania retoryczne. Idealnie zdawałam sobie sprawę z prawdy, która się za tym kryła.

Justin nie odezwał się słowem. Jego milczenie było tylko potwierdzeniem moich podejrzeń. Chłopak wyglądał, jakby właśnie zobaczył ducha.

– Skąd... Ty... Wiesz? – spytał, zacinając się co chwilę.

Biebs nawet nie zwrócił uwagi, że właśnie przyznał się do swojego podłego planu przed wszystkimi zebranymi w tym miejscu. Widziałam rozczarowanie w oczach swojej babci. Wiedziałam, że chciała, aby Justin zrozumiał swoje błędy.

Niall spiął się momentalnie, kiedy zrozumiał, że to działo się naprawdę. Widziałam, że Tobby był jego oczkiem w głowie, tak jak Amanda. Rozumiałam, że chciał go chronić za wszelką cenę, ponieważ nie potrafił powstrzymać swojej kuzynki przed samobójstwem.

– Przez przypadek usłyszałam waszą rozmowę. Chciałam pójść się napić, ale po tym wszystkim mi się odechciało. Brzydzę się tobą! Nie wiem, jak mogłam być tak ślepa, żeby zostać twoją dziewczyną. Jak można być tak wyrachowaną osobą, żeby niewinne dziecko wykorzystywać do takich celów? – powiedziałam z wyrzutem.

Po prostu wstałam i opuściłam salon. Nie mogłam dłużej przebywać w jego towarzystwie. Robiło mi się nie dobrze na sam widok twarzy tego człowieka.

Weszłam do pokoju, gdzie miałam spędzić noc ze swoimi przyjaciółmi. Położyłam się na łóżku i wzięłam słuchawki, które wcześniej położyłam na szafce nocnej. Przeszukałam swoją listę z muzyką, aż natknęłam się na jedną z piosenek zespołu Oscara. Zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać. Dokładnie analizowałam każdy element ze spotkania z biologiczną rodziną. W prawdzie moja babcia mało się odzywała, ale wiem, że chciała załagodzić sytuację między mną i moim byłym chłopakiem.

Nagle poczułam, jak materac łóżka zaczął uginać się pod ciężarem drugiej osoby. Otworzyłam oczy i spojrzałam w stronę tajemniczej osoby. Delikatnie uśmiechnęłam się w stronę swojej babci, po czym wyłączyłam muzykę i usiadłam obok niej.

– Wiedziałam, że wasz związek długo nie wytrzyma. Związek na odległość zawsze jest poza kontrolą dwóch bliskich sobie osób i trudno jest go utrzymać. Justin zawsze uwielbiał obracać się w towarzystwie dziewczyn, ale nigdy nie chwalił się, że ma dziecko. Chociaż, jeśli to prawda, że ta dziewczyna zabiła się przez niego, to chyba nie ma dla niego odpowiedniej kary – powiedziała starsza kobieta.

– Ta dziewczyna była kuzynką Nialla, a zarazem moją najlepszą przyjaciółką. Amanda nakryła go na zdradzie, kiedy chciała go poinformować o ciąży. Później wyjechała do Irlandii razem z Horanem i jego rodziną. Jednak odebrała sobie życie, zaraz po porodzie, kiedy jego brat zgodził się zaadoptować jej syna – odparłam, przypominając sobie całą historię, którą opowiedział mi mój przyjaciel.

Moja babcia nie powiedziała już nic więcej. Kobieta przytuliła mnie, po czym od razu wyszła pokoju. Kolejny raz opadłam na poduszki i zaczęłam rozmyślać. Nagle usłyszałam śmiech, który był stłumiony przez drzwi. Od razu wiedziałam, że to byli moi przyjaciele.

Chłopcy weszli do pokoju i od razu opadli na łóżku po obu moich stronach. Uśmiechnęłam się szeroko, kiedy przytuliłam się do Nialla. Chciałam go wesprzeć, bo prawie cały dzień wracał pamięcią do przykrych wspomnień związanych ze śmiercią Amy.

Oscar wspomniał, że Justin i jego nowa dziewczyna opuścili dom mojej babci. Dowiedziałam się również, że moja babcia miała zadzwonić do jego rodziców i powiedzieć im prawdę na temat ich syna.

Zaczęłam się zastanawiać, co teraz będzie z jego leczeniem. Z jednej strony nie chciałam, aby choroba z nim wygrała, ponieważ był młody i miał jeszcze całe życie przed sobą. Z drugiej wolałam, żeby nikt nie mieszał do tego małego Tobby'ego, bo on i tak jego biologiczny ojciec nie będzie chciał się z nim widywać. Wolałam, aby ten chłopiec nadal żył beztrosko bez świadomości, jak podłym człowiekiem był jego tata.





środa, 15 lutego 2017

Rozdział XXIV - Michael



~ Selena ~

Byłam zdenerwowana wylotem do Nowego Jorku. Chociaż z chłopakami miałam ustalony cały plan działania, to bałam się, że coś mogło pójść nie tak. Bałam się, że Justin mógłby nie uwierzyć w moją i Oscara grę aktorską.

Pogrążona we własnych myślach nie usłyszałam komunikatu stewardessy, że podchodzimy do lądowania. Dopiero Oscar, który zapinał moje pasy, mi to uświadomił. Szeroko uśmiechnęłam się do swojego przyjaciela i poczułam jego dłoń na swoim kolanie.

Kiedy wylądowaliśmy, od razu zaczęliśmy szukać swoich bagaży. Dużo przy tym żartowaliśmy i się popychaliśmy. Wyglądaliśmy przy tym, jak grupa nastolatków, która wyjeżdża pierwszy raz na wspólne wakacje, a w rzeczywistości przez prawie rok mieliśmy razem podróżować.

Po kilku minutach byliśmy w drodze do wyjścia z lotniska. Przy drzwiach spotkałam starszą kobietę, którą kilka miesięcy wcześniej spotkałam na cmentarzu, kiedy przyleciałam do Nowego Jorku z Justinem. W jej towarzystwie zobaczyłam mężczyznę mniej więcej w jej wieku. Oboje uśmiechnęli się w moją stronę, a pani Maria przytuliła mnie mocno. Z początku byłam trochę zdezorientowana, ale po chwili oddałam uścisk.

W końcu kobieta odsunęła się ode mnie i poprowadziła mnie w kierunku swojego męża. Na twarzach swoich przyjaciół widziałam szerokie uśmiechy. Cieszyłam się, że byli przy mnie w tym momencie. Sama bardzo bym się stresowała poznaniem swojej biologicznej rodziny. Choć nadal miałam pewne obawy, to obecność Oscara i Nialla bardzo podnosiła mnie na duchu.

Starsza pani przedstawiła mi mojego biologicznego dziadka, a ja jej moich przyjaciół. Zaznaczyłam przy tym, że Oscar jest moim chłopakiem. Skoro Justin miał w to uwierzyć, to musieliśmy zacząć przedstawienie właśnie w tamtym momencie.

Moi przyjaciele schowali nasze torby do bagażnika samochodu. Małżeństwo usiadło z przodu, a ja z Oscarem i Niallem z tyłu. Zajęłam miejsce na środku pojazdu między dwoma chłopakami. Enis położył swoją dłoń na moim kolanie, a kiedy przeniosłam swój wzrok na niego, uśmiechnął się szeroko w moją stronę.

Wjeżdżając na plac przed domem, w którym mieszkała moja biologiczna rodzina, ujrzałam czterech chłopaków. Jeden siedział na dachu, drugi zajmował fotel na biegunach stojący na werandzie przed drzwiami i trzymał w dłoniach gitarę. Trzeci z nich siedział na balustradzie, a czwarty siedział na schodach. W pierwszym momencie przestraszyłam się, że chłopak o długich włosach mógłby sobie zrobić krzywdę, gdyby spadł z tego dachu. Jednak słysząc cichy śmiech starszej pani, uspokoiłam się trochę.

– Oni zawsze tak siedzą, jak tylko wyjdę z twoim dziadkiem – wytłumaczyła kobieta.

Kiedy samochód zatrzymał się na podjeździe, chłopak z dachu wszedł do budynku, a pozostała trójka podbiegła do nas. Widziałam szeroki uśmiech na twarzy Horana, kiedy zobaczył osoby, które biegły w naszą stronę. Cała ta sytuacja wydawała mi się bardzo dziwna. Nie miałam pojęcia, skąd on mógłby ich znać. W końcu przez telefon pani Maria mówiła, że jej wnuk mieszka w Australii, a mój przyjaciel wyprowadził się Europy.

Po opuszczeniu pojazdu, od razu zostałam porwana do mocnego uścisku przez chłopaka w czarnych włosach i kolczykiem w brwi. Lekko zaskoczona również przytuliłam wyższego od siebie mężczyznę. Zaczęłam się zastanawiać, czy w tej rodzinie wszyscy mieli we krwi przytulanie się do każdego. W końcu sama to uwielbiałam, ale dziwnie było mi ściskać w taki sposób osoby, które teoretycznie były dla mnie rodziną, a praktycznie widziałam je pierwszy raz na oczy.

– Dobrze cię w końcu poznać. Jestem Michael. Twój kuzyn. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jaki to musiał być dla ciebie szok, kiedy poznałaś prawdę po tylu latach – powiedział, kiedy w końcu wypuścił mnie ze swoich objęć.

W odpowiedzi tylko skinęłam głową i złapałam dłoń Oscara. Szybko zauważyłam samochód z wypożyczalni. Zastanawiałam się, czy to chłopcy wynajęli auto, czy może mój były chłopak zjawił się w tym miejscu. Ścisnęłam mocniej dłoń swojego przyjaciela, a on przysunął się bliżej mnie i delikatnie zebrał moje włosy na jedną stronę.

– Spokojnie kochanie. Pamiętaj, że zawsze będę blisko ciebie – wyszeptał do mojego ucha, a ja poczułam się trochę pewniej.

Weszliśmy do budynku, gdzie poznałam przyjaciół swojego kuzyna, którzy z nim przyjechali. Wtedy dowiedziałam się, że chłopak z dachu miał na imię Ashton, ten siedzący na schodach to Luke, a ostatni z nich nazywał się Calum.

Nagle z jednego pokoju wyszedł Justin w towarzystwie swojej blond dziewczyny. W jednej chwili poczułam, jak łzy zbierały się pod moimi powiekami. Ten widok nadal łamał moje serce, ale obiecałam coś sobie. Musiałam zrobić wszystko, aby zobaczył, że bez niego jest mi lepiej.

– Pani Mario moglibyśmy pójść do pokoju, żeby się przebrać? – spytałam, chcąc w spokoju opanować swoje emocje.

– Oczywiście. Mike was zaprowadzi. Poza tym kochanie nie mów do mnie pani tylko babciu – poprosiła kobieta.

W odpowiedzi skinęłam głową i obiecałam, że postaram się to zmienić. Mój kuzyn zaprowadził nas do pokoju. Po drodze pytał się nas kilka razy, czy na pewno chcemy spać w jednym pokoju. Oczywiście zgodnie podaliśmy mu twierdzącą odpowiedź. Chłopak zaprowadził nas do pomieszczenia, gdzie było jedno duże łóżko i rozkładana kanapa. Cieszyłam się, że było ono stosunkowo daleko od pokoju, który zajmował mój były partner. Nie przeszkadzało mi to, że łóżko będę dzielić z jednym z przyjaciół. W końcu nie jeden raz spaliśmy już w taki sposób. Poza tym to był dobry sposób, aby wszyscy uwierzyli, że mnie i Oscara naprawdę coś łączyło.

Kiedy Mike opuścił mój pokój, zaczęłam się przebierać. Nie miałam problemu, aby robić to przy dwóch blondynach. W końcu znaliśmy się od najmłodszych lat i dość często widzieli mnie w samej bieliźnie, kiedy miałam problem ze znalezieniem odpowiednich ubrań.

– Czemu mam wrażenie, że znasz Michaela i resztę jego przyjaciół? – zadałam pytania Niallowi, kiedy byłam już przebrana.

Miałam wtedy na sobie białe szorty ze skórzanym paskiem oraz bluzkę na krótki rękaw w tym samym kolorze z naklejonym srebrnym znakiem pokoju. Do tego założyłam złoty długi łańcuszek, który kilka lat wcześniej otrzymałam od Oscara na urodziny.

– Michael i jego przyjaciele mają zespół. Kiedy miałem z One Direction trasę koncertową po Europie, oni grali jako nasz support. Jednak tutaj w Stanach są mniej znani – odparł Horan po chwili namysłu.

Skinęłam głową i razem wróciliśmy do salonu. Wiedziałam, że zastanę tam Justina, ale to nie miało najmniejszego już dla mnie znaczenia. W końcu musiałam stawić mu czoła i wcielić plan Oscara w życie.










środa, 8 lutego 2017

Rozdział XXIII - Wyniki


~ Justin ~

Następnego dnia po rozprawie poszedłem odebrać wyniki z badań krwi. Od razu miałem też się udać na konsultację z lekarzem, który prowadził moją chorobę w szpitalu. Siedziałem na krześle w poczekalni i ściskałem w dłoni białą kopertę z moim nazwiskiem i czekałem na swoją kolej, aby wejść do gabinetu.

Miałem dziwne przeczucie, że wydarzy się coś złego w niedługim czasie. Nie miałem pojęcia, skąd brały się w moich myślach takie przypuszczenia, ale bałem się spojrzeć na zawartość koperty.

– Bieber! – zawołała pielęgniarka.

Podniosłem się z miejsca i skierowałem się do drzwi gabinetu. W środku czekała na mnie pani doktor, która siedziała za swoim biurkiem. Usiadłem naprzeciwko młodej kobiety i podałem jej białą kopertę.

Lekarka otworzyła nią i zaczęła przeglądać moje ostatnie wyniki badań krwi. Jej mina mówiła sama za siebie. Nie było dobrze, a ja obawiałem się już najgorszego.

– Justin twoje ostatnie wyniki są niepokojące. Te w szpitalu były dobre, ale teraz wszystko się zmieniło. Musimy przeprowadzić dodatkowe badania. Idź do pokoju zabiegowego. Za chwilę tam przyjdę i wykonamy biopsję. – Skrzywiłem się, słysząc jej słowa.

Skoro sama proponowała takie badanie, to już wiedziałem wszystko. Miałem nawrót. Moje najgorsze przypuszczenia się potwierdziły. Niechętnie wstałem od biurka i udałem się w stronę drzwi.

W jednej chwili poczułem mocne osłabienie organizmu. Nie chciałem po raz kolejny przechodzić przez to wszystko. Nie mogłem znów wylądować w szpitalu. Wtedy straciłbym moją Hails, a tego bym nie przeżył.

Udałem się do wskazanego pomieszczenia. Usiadłem na krześle, jednak pani doktor przyszła szybciej, niż mógłbym się spodziewać. Na wejściu do pokoju usłyszałem, że mam się położyć na plecach na kozetce i ściągnąć swoją koszulkę. Bez zastanowienia uczyniłem polecenie lekarki, ponieważ zdawałem sobie sprawę, co mnie czekało.

Pielęgniarka umyła miejsce wkłucia specjalnym środkiem odkażającym. Po chwili lekarka zrobiła zastrzyk znieczulający, a kilka minut później wbiła się do mojej kości, aby pobrać próbkę mojej krwi szpikowej do dalszych badań. Odczuwałem ból, ale się nie skarżyłem. Wierzyłem, że to była tylko pomyłka w laboratorium. Po prostu nie chciałem się znów rozstawać ze swoimi bliskimi.

Pani doktor kazała mi leżeć bez ruchu jeszcze przez kilka minut. Pół godziny później powoli podniosłem się z kozetki i wróciłem do swojego domu. Nie jechałem samochodem, ponieważ wolałem pospacerować trochę po mieście. Poza tym świeże powietrze pomogło mi trochę pozbierać myśli.

Po godzinnym spacerze z przychodni w końcu wróciłem do domu. W salonie zastałem swoją mamę. Kobieta siedziała i oglądała album ze zdjęciami. Zająłem wolne miejsce tuż przy niej i oparłem swoją głowę na jej ramieniu.

– Jak wyniki? – spytała przejęta.

Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Skłamać? Czy powiedzieć prawdę? W końcu podjąłem decyzję o szczerym wyznaniu.

– Coś nie tak wyszło podczas badania krwi. Lekarka znów zrobiła biopsję. Wyniki powinny być do odebrania jeszcze przed moim wyjazdem do Nowego Jorku. Co zrobimy, jeśli naprawdę dostanę nawrotu choroby? Oboje wiemy, że wtedy bez przeszczepu się nie obejdzie – powiedziałem i mocno przytuliłem kobietę.

Moja rodzicielka nie wypowiedziała już ani jednego słowa. Po prostu siedziała obok i wspierała mnie w tych ciężkich i niepewnych chwilach. Wiedziałem jedno. Jeśli choroba naprawdę wróciła, to musiałbym pożegnać się ze studiami. Przynajmniej do czasu, aż wyzdrowieję.
Minęło kilka dni. Dostałem telefon z przychodni, że wyniki biopsji są już do odebrania. Od razu umówiłem się na wizytę do lekarza. Moja dziewczyna doszła do wniosku, że tym razem będzie mi towarzyszyć podczas wizyty u lekarza.

Chociaż dzieliła nas raptem jedna noc wyjazdu na wschodnie wybrzeże, to wiedziałem, że ten dzień miał zaważyć nad moim dalszym losem. Jeśli białaczka powróciła, to czekały mnie kolejne chemioterapie. Znów żyłbym w towarzystwie samego personelu szpitalnego. Najgorsza niestety była myśl, że nikt z moich bliskich nie mógł zostać dawcą szpiku dla mnie. Kiedy byłem w klinice podczas pierwszego zachorowania, to lekarz zdecydował się na test zgodności genetycznej. Niestety nikt z mojej rodziny nie mógł mi pomóc w walce z chorobą.

Trzymając blondynkę za rękę, podszedłem do okienka, aby odebrać wyniki. Kiedy otrzymałem odpowiednią kopertę, razem udaliśmy się pod salę, w której przyjmowała moja lekarka. Hailey próbowała namówić mnie na otwarcie tej koperty, jednak ja byłem zbyt wielkim tchórzem. Wolałem złe lub dobre wieści usłyszeć od pani doktor.

– Bieber! – zawołała pielęgniarka.

Głośno westchnąłem i ociężale podniosłem się z krzesła, wypuszczając z objęcia dłoń swojej dziewczyny. Wolałem do środka wejść sam. Nie chciałem, aby moja księżniczka była świadkiem tej rozmowy. Z wielkimi obawami wszedłem do gabinetu. Usiadłem naprzeciwko lekarki i drżącymi dłońmi podałem jej biały skrawek papieru. Kobieta z wielkim opanowaniem wzięła ode mnie kopertę i powoli nią otworzyła. Czas dłużył mi się niemiłosiernie. Chciałem, jak najszybciej mieć to za sobą. Lekarka przez chwilę studiowała niezrozumiałe dla mnie napisy na białej kartce i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.

– Przykro mi Justin. Musimy znów się spotkać w klinice. Dostaniesz ode mnie skierowanie i jak najszybciej umów się na przyjęcie. Musimy zacząć chemioterapię w ciągu kilku dni. Do tej pory przepiszę ci tabletki, które musisz zażywać na rozrzedzenie krwi. Od ostatnich badań genetycznych nie doszli żadni nowi członkowie rodziny? Każdy potencjalny dawca szpiku daje ci szansę na przeżycie – usłyszałem jej głos.

Mój świat legnął w gruzach. Stało się to, czego obawiałem się najbardziej. Wiedziałem, że na dawcę mogłem czekać nawet kilka lat. Pytanie brzmiało: czy dane jest mi tyle czasu?

Wziąłem od lekarki receptę i bez słowa opuściłem gabinet w podłym humorze. Hailey widząc mój nastrój, podbiegła do mnie i mocno przytuliła. Razem udaliśmy się do apteki, a następnie do mojego domu. Bez namysłu wykonałem telefon do kliniki, w której leżałem kilka miesięcy temu. Po chwili rozmowy pielęgniarka ustaliła mi termin. Miałem się znaleźć w szpitalu w poniedziałek, czyli dzień po moim powrocie z wyjazdu do Nowego Jorku. Wtedy do głowy wpadł mi genialny plan. Przedyskutowałem go ze swoją dziewczyną, która bez przeszkód zgodziła się pomóc mi go wcielić w życie.




niedziela, 29 stycznia 2017

Rozdział XXII - Telefon


~ Selena ~

Po wyjściu z sądu razem z przyjaciółmi udaliśmy do mojego domu, gdzie czekała na nas moja mama. Kobieta przywitała nas szerokim uśmiechem, ponieważ od zawsze miała z chłopakami bardzo dobry kontakt. Kiedy zebrała już wszystkie potrzebne informacje dotyczące rozprawy sądowej, postanowiliśmy czas wolny spędzić w bardziej przyjemny sposób. Mama od razu zaproponowała, że upiecze ciasto i będziemy mogli cały wieczór spędzić na wspólnym wspominaniu różnych etapów z naszego życia.

Kiedy zostałam sama z przyjaciółmi w salonie, bez zastanowienia oparłam swoją głowę na ramieniu Oscara, zaś nogi ułożyłam na kolanach Nialla. Enis podał mi pilot od telewizora, który leżał na oparciu kanapy. Przez chwilę przeszukiwałam różne programy, aż w końcu włączyłam kanał muzyczny. Zaczęliśmy się wygłupiać rytm muzyki i przekrzykiwać się podczas śpiewania piosenek, które leciały w telewizji.

Mieliśmy akurat dwa tygodnie wakacji podczas naszej trasy przed wyjazdem w dalsze części świata. W tym czasie przyjaciele z zespołów chłopaków wrócili do Europy, aby spotkać się ze swoimi rodzinami. Cieszyłam się, że dwaj blondyni woleli zostać ze mną w USA i wspierać mnie podczas rozprawy sądowej.

Naszą sielankę przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz urządzenia i zobaczyłam jakiś nieznany numer. Ściszyłam telewizor i niepewnie odebrałam połączenie.

– Witaj Selenko – usłyszałam jakiś damski głos, którego w pierwszej chwili nie potrafiłam zidentyfikować. – Z tej strony mówi Maria. Twoja biologiczna babcia – dodała kobieta, jakby czytała w moich myślach.

– Dobry wieczór. W czym mogę pani pomóc? – spytałam już nieco pewniejszym tonem.

– Chciałam cię zaprosić do nas do Nowego Jorku na najbliższy weekend. Przyjeżdża twój kuzyn i pomyślałam, że moglibyśmy się w końcu bliżej poznać – odparła podekscytowana kobieta.

Miałam mętlik w głowie. Z jednej strony chciałam poznać swoją biologiczną rodzinę, zaś z drugiej bałam się, że w tym momencie mogłam w jakiś sposób zniszczyć swoje relacje z kobietą, która mnie wychowywała od najmłodszych lat. Spojrzałam w stronę drzwi prowadzących do kuchni. Moja mama stała oparta o framugę i przyglądała się całemu zajściu z zaciekawieniem. Zakryłam mikrofon w telefonie dłonią i spytałam się swojej opiekunki, co myśli na temat propozycji mojej biologicznej babci. Mama podeszła do mnie i z szerokim uśmiechem na twarzy powiedziała, że powinnam w końcu poznać swoją prawdziwą rodzinę i mam jechać. Udała się do kuchni, zanim zdążyłam coś odpowiedzieć.

– Selena jesteś jeszcze? – spytała kobieta po drugiej stronie słuchawki.

– Tak. Po prostu musiałam chwilę pomyśleć. Dobrze zgadzam się. Przyjadę, ale czy mogłabym zabrać ze sobą dwóch przyjaciół? – odparłam z nadzieją w głosie.

– Oczywiście. Twój kuzyn też co roku przyjeżdża do nas na wakacje ze swoimi przyjaciółmi, więc nie widzę problemu, abyś mogła zabrać za sobą swoich przyjaciół – powiedziała pogodnym tonem. – W takim razie widzimy się piątek na lotnisku – dodała, po czym pożegnałyśmy się i odłożyłam swój telefon na stół.

Powiedziałam Oscarowi i Niallowi o naszym wyjeździe do Nowego Jorku. Moi przyjaciele przyjęli tę wiadomość z wielkim entuzjazmem, dzięki czemu sama poczułam się nieco pewniej. Nagle przez głowę przeleciała mi jedna myśl, przez co spięły się wszystkie mięśnie w moim organizmie.

W związku z Justinem dowiedziałam się wielu informacji na temat mojej biologicznej rodziny. Było to możliwe tylko dzięki temu, że po śmiertelnym wypadku moich rodziców, tata Justina był jak syn dla mojej babci i dziadka. Wiedziałam, że oni dość często odwiedzali starsze małżeństwo z Nowego Jorku. Dzięki temu byłam niemal pewna, że mój były chłopak wykorzysta okazję i również najbliższy weekend spędzi w rodzinnym mieście swoich bliskich. Niestety wiązało się to z tym, że prawdopodobnie jego nowa dziewczyna miała mu towarzyszyć.

Chłopcy od razu zauważyli zmianę w moim zachowaniu. Oscar jak zwykle okazał się szybszy. Farbowany blondyn przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Oparłam się jego tors, a on zaczął bawić się moimi włosami. Po chwili jednak mój przyjaciel odsunął mnie od siebie.

– Co się stało? – spytał zmartwiony.

Niepewnie przeniosłam spojrzenie na swojego przyjaciela. Głośno westchnęłam i przetarłam swoją twarz dłońmi. Wiedziałam, że przed nimi niczego nie będę w stanie ukryć. W końcu znaliśmy się od najmłodszych lat i każdy z nas znał sposoby, aby wyciągnąć wszystkie potrzebne informacje, których nie chcieliśmy ujawniać.

Po wielu minutach rozmyślań, w końcu zdecydowałam się wyjawić Oscarowi i Niallowi swoje obawy. Jednak takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Nigdy nie sądziłam, że coś takiego mogłabym usłyszeć z ust swojego najbliższego przyjaciela.

– Mam pewien pomysł i wiem, że mógłby się udać. Oboje dobrze wiemy, że Justin mnie nie lubi, ale nie martw się to uczucie jest odwzajemnione. W końcu skrzywdził dwie bliskie mi przyjaciółki. Z tego powodu pomyślałem, że jeśli on naprawdę tam będzie, to moglibyśmy udawać parę. Wtedy ty nie myślałabyś o kręcącym się w pobliżu Justinie i jego nowej dziewczynie, a on zobaczyłby w końcu, jaką stracił cudowną dziewczynę – powiedział z nadzieją w głosie.

Zaniemówiłam. Nie wierzyłam, że Enis mógł wymyślić coś tak szalonego. W pierwszej chwili nie miałam pojęcia, w jaki sposób powinnam się zachować. Z drugiej strony jakiś wewnętrzny głos podpowiadał mi, że powinnam się zgodzić na jego propozycję. Jednak po chwili namysłu podałam Oscarowi pozytywną odpowiedź. Chłopak, słysząc moje słowa, mocno się do mnie przytulił, przez co oboje straciliśmy równowagę i przewróciliśmy się na kanapę. Dzięki czemu ja leżałam na Niallu, a Oscar na mnie.

W tym samym momencie moja mama weszła do salonu z szerokim uśmiechem na twarzy. Kobieta postawiła przed nami talerz z pokrojoną szarlotką i usiadła na fotelu obok nas. Razem z Oscarem podnieśliśmy się do pozycji siedzącej i przykryłam naszą trójkę cienkim kocem, który leżał na oparciu kanapy. Sięgnęłam po pilot od telewizora, który nadal leżał na stoliku i włączyłam jakiś film. Po chwili okazało się, że był to jakiś horror. W pewnym momencie zaczęłam piszczeć i podskoczyłam z przerażenia. Nie myślałam długo nad swoim zachowaniem. Wtuliłam się w ciało długowłosego blondyna i przestałam patrzeć na film.

– Ładna by z was była para – usłyszałam komentarz swojej mamy.

W tym samym momencie poczułam, jak ciepło wpłynęło na moją twarz. Wiedziałam już, że z całą pewnością przybrała ona czerwonego koloru. Z tego powodu wolałam się pokazywać swoim bliskim. Kiedy w końcu opanowałam swoje emocje, wróciłam do oglądania filmu, jednak ani na chwilę nie wypuściłam chłopaka ze swoich objęć. Uśmiechnęłam się szeroko, kiedy poczułam, jak jego ręce zaczęły oplatać mój tułów.
________________________________________________________________________________

Witam po przerwie moi drodzy

Skoro jestem już po sesji egzaminacyjnej postanowiłam dodać specjalnie dla was nowy rozdział.

Mam nadzieję, że wybaczycie mi to, że tak nie regularnie dodaję rozdziały, ale mam strasznie mało czasu na pisanie opowiadań.

Nie mam pojęcia, kiedy pojawi się następny rozdział, ale mając teraz miesiąc wolnego, mam nadzieję, że chociaż w pewnym stopniu uda mi się nadrobić pewne zaległości z tym opowiadaniem.



czwartek, 8 grudnia 2016

Rozdział XIX - Prawda



~ Oscar ~


Ten dzień nie zaczął się najlepiej, chociaż były to urodziny najważniejszej dla mnie osoby. Gdy tylko obudziłem się w pokoju willi, którą wynajął menadżer Seleny dla naszej grupy, usłyszałem rozmowę Olly'ego z Felixem. Szybko zorientowałem się, o czym rozmawiali, a ja nie mogłem w to uwierzyć. Mój przyjaciel chciał odejść z zespołu tuż po zakończeniu trasy. Nie potrafiłem poradzić sobie z tą świadomością. Po prawie czterech latach chciał tak po prostu opuścić nasz zespół, a ja nie mogłem nic z tym zrobić. Czułem się bezsilny. Chciałem mieć wszystkich przyjaciół już zawsze przy sobie.

Cały dzień przeżywałem decyzję swojego przyjaciela, przez co bez powodu pokłóciłem się z Niallem, który tak naprawdę chciał tylko rozluźnić ciężką atmosferę między moim zespołem. Dodatkowo wszystko działo się na oczach Justina i jego blond kochanki. Razem z Niallerem wiedzieliśmy, że te kilka dni w ich towarzystwie nie mogło się dobrze skończyć.

Kiedy widziałem, w jaki Justin witał się z moją przyjaciółką, postanowiłem zastosować się do jej rady i porozmawiać ze swoim zespołem. Udaliśmy się do pokoju, w którym tymczasowo mieszkaliśmy i każdy z nas usiadł na łóżku. Przez długi czas żaden z nas nie odezwał się słowem. Wiedziałem, że będzie mi bardzo brakowało Olly'ego. To on znał sekrety, o których bałem się powiedzieć młodszym kolegom.

– To już jest nieodwracalna decyzja? – usłyszałem głos Felixa, który przerwał krępującą ciszę.

Og powoli skinął głową i odwrócił się w moją stronę, jakby szukał we mnie wsparcia. Głośno westchnąłem, po czym wstałem ze swojego miejsca i podszedłem do niego. Zająłem miejsce obok Oscara i przez chwilę mierzyłem ich wszystkich wzrokiem.

– Będzie nam ciebie strasznie brakować, ale żaden z nas nie ma zamiaru cię zatrzymywać na siłę – powiedziałem, starając się nie pokazać, jak bardzo łamał się mój głos.

Długo siedzieliśmy i wspominaliśmy każdy szczegół z naszej relacji. Gdy przyleciałem do Szwecji, zawsze mogłem na nim polegać. Jak na zawołanie Felix i Omar znaleźli się przy nas. Zanim ktokolwiek zdążył się odezwać nasi młodsi przyjaciele, zamknęli nas w grupowym uścisku.

Spojrzałem na zegarek i przeraziłem się, widząc na nim cyfry. Zostało niewiele czasu do imprezy urodzinowej mojej księżniczki, a żaden z nas jeszcze nie był gotowy. Szybko podbiegłem do swojej torby z bagażem i wyjąłem z niej koszulę w paski. Kiedy wróciłem z łazienki, okazało się, że Felix miał na sobie czarną koszulę w białe kropki, która oczywiście należała do mnie.

Nie chciałem już się odzywać na ten temat, bo i tak często pożyczaliśmy sobie ubrania. Kiedy zobaczyłem, że wszyscy byli już gotowi, wyszliśmy z pokoju. Z daleka dało się usłyszeć muzykę, która płynęła z głośników. W salonie ujrzałem cały zespół One Directon, Justina z przyklejoną do niego blondynką oraz Selenę, która siedziała sama w kącie pomieszczenia. Bez zastanowienia podszedłem do swojej przyjaciółki i mocno przytuliłem do swojego ciała. Widziałem łzy w jej oczach, więc wzmocniłem swój uścisk wokół jej ciała.

– Nie płacz. Kochanie dzisiaj jest wyjątkowy dzień. Powinnaś się uśmiechać. Wiem. Sam zepsułem ci humor, ale obiecuję. Teraz sprawię, że teraz zrobię wszystko, abyś była szczęśliwa – powiedziałem jej do ucha, tak aby mnie usłyszała przy głośnych dźwiękach piosenki.

Dziewczyna skinęła głową, ale kiedy spojrzała w stronę swojego chłopaka, po raz kolejny jej oczy straciły radosny blask. Westchnąłem i zaproponowałem swoje rozwiązanie, choć wiedziałem, że było to robione tylko po to, aby wzbudzić zazdrość w szatynie.

Selix szybko zgodziła się zatańczyć nasz układ kizomby, bo w końcu kroki i figury w tym tańcu potrafiły doprowadzić każdego faceta do ataku zazdrości.

Poprosiłem Nialla, aby włączył piosenkę z mojego i Seleny występu na krótko przed moim wyjazdem do Europy. Stanąłem na środku salonu, a moja przyjaciółka zajęła miejsce na jednym z końców pomieszczenia. Od razu poczułem na sobie zaciekawiony wzrok Justina, na co szeroko się uśmiechnąłem. Może Sel nie była mu tak obojętna, jak sądziłem z Nialllem na samym początku. W końcu każdy może się zmienić. Jednak wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak bardzo się myliłem, ani jakie konsekwencje miały przynieść jego odwiedziny.

Kiedy popłynęły pierwsze nuty naszej piosenki, moja przyjaciółka zaczęła się zbliżać do mnie i poruszać biodrami w ruch muzyki. Szeroko uśmiechnąłem się, bo byłem pewien, że chłopak Seleny w tym momencie dostawał ataku zazdrości. Długo na jego reakcję nie musiałem czekać. Tuż po występie moim i Sel, Justin złapał swoją kochankę za rękę i wybiegł z nią do kuchni. Byłem pewien, że musiał odreagować, a jego dziewczyna powinna poznać w końcu prawdę.

~ Selena ~

Po niezwykłym tańcu z Oscarem postanowiłam pójść po coś do picia. Było mi smutno, że Justin przez cały czas mnie ignorował, choć przyjechał na moje urodziny. Cały czas w jego ramionach była jego blond przyjaciółka. W tym momencie przypomniały mi się wszystkie wiadomości tajemniczego D, który pisał, o zdradzie mojego chłopaka. Miałam wrażenie, że kobieta, z którą zjawił się w Dallas, była tą samą, co na zdjęciach od tajemniczego chłopaka. Zaczęłam się zastanawiać, czy to mogła być prawda.

– Masz tupet Bieber. Przyjeżdżasz ze swoją kochanką na urodziny mojej przyjaciółki i jeszcze masz pretensje, że tańczy z Oscarem. A może powiesz jej w końcu, co łączyło cię z Amy? Może powiesz swojej dziewczynie, że jej przyjaciółka odebrała sobie życie, bo przyłapała cię z tą blond dziwką w jednoznacznej sytuacji, kiedy chciała cię poinformować o ciąży. Nawet jaj nie miałeś, żeby dowiedzieć się, co u twojego dziecka – usłyszałam krzyk Nialla.

Stanęłam, jak wryta i nie wiedziałam, co powinnam zrobić w tym momencie. Poczułam, jak łzy zaczęły zbierać się pod moimi powiekami, ale mimo wszystko postanowiłam wejść do kuchni. Niestety to był mój błąd. Przed oczami miałam swojego chłopaka, całującego się z inną kobietą. W tym momencie moje serce roztrzaskało się na milion małych kawałków.

– Teraz polecisz do Seleny i jej powiesz, że całowałem Hails? Śmieszny jesteś. Myślisz, że komu ona uwierzy? Facetowi, który nią zostawił, kiedy potrzebowała wsparcia, czy swojemu chłopakowi? Poza tym muszę podziękować Markowi, że włamał się wtedy na maila Seleny, kiedy wysłała temu Enestadowi zdjęcia z sesji. Dzięki temu, że zmieniłem hasło, nie była w stanie się już z wami kontaktować. Poza tym sądzisz, że interesuje mnie ten bachor? Tyle razy powtarzałem Amy, żeby brała tabletki, to była mądrzejsza. W końcu dostała to, czego sama chciała – powiedział Justin.

Nie mogłam dłużej tego słuchać. Podbiegłam do niego i wymierzyłam mu porządny cios w policzek, powstrzymując swoje łzy. Wykrzyczałam mu tylko, że między nami koniec i pobiegłam do swojego tymczasowego pokoju. Trzasnęłam drzwiami i udałam się do łazienki, która była połączona z sypialnią.

Usiadłam na zimnych kafelkach, a ze swojej kosmetyczki wyjęłam żyletkę, której od dłuższego czasu nie dotykałam. Przez chwilę wpatrywałam się w ostrze i po chwili namysłu przeciągnęłam nim po skórze na nadgarstku. Krew zaczęła spływać, a ja poczułam ulgę. Ból psychiczny odszedł na chwilę na drugi plan, bo zastąpił go ból fizyczny. Z moich oczu cały czas płynęły słone łzy, kiedy zorientowałam się, że to były najgorsze urodziny podczas całego mojego życia.
________________________________________________________________________________

Hej :) Chciałabym was serdecznie zaprosić do mojego nowego opowiadania pt.: "Where are you daddy?". Znajdziecie tam już kilka rozdziałów. Opowiadanie jest o 5 Second of Summer, The Fooo Conspiracy oraz Zarze Larsson w roli Melanie. Mam nadzieję, że opowiadanie przypadnie wam do gustu.










piątek, 2 grudnia 2016

Rozdział XVIII - Dziwne zachowanie


~ Justin ~


Bardzo denerwowałem się podczas drogi do Dallas. Choć miałem przy sobie Hailey, myślami byłem całkiem oddalony od niej. Siedziałem z głową opartą o szybę samochodu, którym kierował Chaz, który odbierał nas z lotniska. Miałem nadzieję, że Selena jeszcze nie poznała prawdy i szybko się to nie stanie. Nie bardzo wiedziałem, na co mogłem liczyć ze strony Nialla. W końcu umawiałem się z jego kuzynka, która zaszła ze mną w ciążę. Szczerze mówiąc, nie przejmowałem się śmiercią Amandy. Tak samo nie interesował mnie los naszego wspólnego dziecka, bo nie czułem z nim żadnej więzi.

W pewnym momencie poczułem delikatną dłoń blondynki na swoim ramieniu, co wyrwało mnie z zamyślenia. Powoli odwróciłem swoją twarz w jej stronę i szeroko uśmiechnąłem się do kobiety. Widziałem niezadowolenie wypisane na jej twarzy. Niestety doskonale zdawałem sobie sprawę, z jakiego powodu, była w takim humorze. Byłem pewien, że mojej partnerce nie będzie się podobał pobyt w towarzystwie Seleny, która nadal uważała mnie za swojego chłopaka, a ja nie wiedziałem, czy chciałem zmieniać to nastawienie. Tak po prostu było łatwiej. Sel miała spędzić kilka miesięcy w trasie, a ja miałem wolną rękę, bo przez telefon nie była w stanie mnie sprawdzić, czy nie mam przy sobie innej kobiety. Poza tym w kontaktach ze swoją dziewczyną utrzymywałem, że Hailey była tylko i wyłącznie moją przyjaciółką. Wolałem, aby brunetka nie wiedziała o moich bliższych stosunkach z Hails.

Oparłem swoją głowę na ramieniu blondynki, a po chwili poczułem, jak jej dłonie zatopiły się w moich włosach. Nie ukrywam, że to było cudowne uczucie. Znaliśmy się tyle czasu, że każde z nas wiedziało, co sprawiało przyjemność drugiej osobie. Sprawdziłem jeszcze raz dobrze kieszeń swojej marynarki, aby zobaczyć, czy podczas wsiadania do samochodu nie zgubiłem prezentu urodzinowego.

– Justin tylko przy Selenie się pilnuj – usłyszałem upomnienie swojego przyjaciela. W odpowiedzi delikatnie skinąłem głową, bo bałem się, że przy Hailey nie byłbym w stanie opanować swoich popędów.

Zastanawiałem się, czy jego dziewczyna wiedziała o wszystkim, bo przez cały czas bacznie obserwowała nas przez wsteczne lusterko. Kiedy w końcu odwróciła się w naszą stronę, z jej twarzy mogłem wyczytać dezaprobatę dla mojego zachowania. Nie bardzo rozumiałem, o co jej chodziło. W końcu to było moje życie i miałem z niego prawo korzystać w taki sposób, jaki mi się tylko podobał.

W tym samym momencie samochód zatrzymał się pod jednym z ceglanych domów. Byłem w szoku, bo ostatnim razem Selena zatrzymała się w hotelu.

Chaz opuścił samochód i zaczął wyciągać nasze bagaże. Chwilę nam zajęło, zanim razem z blondynką się otrząsnęliśmy z zamyślenia. Pomogłem wyjść dziewczynie z pojazdu i razem udaliśmy się do środka.

Z daleka słyszałem podniesione głosy mężczyzn. Kiedy mój przyjaciel wprowadził nas do salonu, ujrzałem zamyśloną brunetkę w rogu kanapy. Siedziała z podkulonymi kolanami, które obejmowała swoimi ramionami. Dwóch tlenionych blondynów zacięcie dyskutowało, mocno przy tym gestykulując. Nie bardzo przysłuchiwałem się ich kłótni, bo wiedziałem, że nie byłem wśród nich mile widzianym gościem.

Moją uwagę przykuła całkiem inna postać. Mianowicie był to chłopak. W jego otoczeniu widziałem dwie inne postacie. Wszyscy mieli posępne miny, a ja zacząłem się zastanawiać, czy ktoś tutaj umarł.

– Oscar przestań. To jest decyzja Olly'ego, a ty musisz to uszanować. Możecie usiąść całym zespołem i porozmawiać na spokojnie? Tylko przestań się już kłócić z Niallem, bo to akurat nie jest jego wina, że twój przyjaciel podjął taką decyzję – poprosiła Selena, która do tej pory nie zauważyła mojej obecności.

Dopiero po chwili, kiedy podniosła wzrok na dwóch chłopaków, nasze spojrzenia się skrzyżowały. Dziewczyna zrzuciła koc z ramion i podbiegła do mnie. Obaj blondyni w tym samym czasie przenieśli na mnie swój wzrok i zobaczyłem coś, czego od początku się spodziewałem. Mianowicie była to pogarda, bo za moimi plecami widać było Hails, do której obaj byli uprzedzeni.

Chcąc zrobić na złość Oscarowi, z którym ostatnio pobiłem się w klubie, przyciągnąłem bliżej siebie brunetkę i namiętnie wpiłem się w jej usta. Byłem pewien, że Hailey odwróciła się w tym czasie tyłem, ale w końcu przed wyjazdem tutaj dość długo rozmawialiśmy na ten temat.

Moja dziewczyna dopiero po chwili oddała pieszczotę, jakby nadal nie mogła uwierzyć, że byłem z nią w tej chwili. W końcu to właśnie dzisiaj miała swoje urodziny.

– Wszystkiego najlepszego kochanie – powiedziałem, podkreślając ostatnie słowo, aby nie uszło one uwadze kolegom brunetki.

Z kieszeni wyjąłem wąskie podłużne pudełko owinięte czerwoną wstążką i podałem je swojej partnerce. Tak jak sądziłem, Selena od razu otworzyła prezent, a jej oczy zabłyszczały ze szczęścia, kiedy zobaczyła złoty naszyjnik z wisiorkiem w kształcie serca, na którym były wygrawerowane nasze inicjały.

Szczerze mówiąc to był Hailey pomysł na prezent, aby brunetka nie zaczęła podejrzewać, że nasz związek praktycznie był fikcją, a ja tylko skorzystałem z jej podpowiedzi. Widząc reakcję dziewczyny, od razu doszedłem do wniosku, że czasem lepiej jest zataić prawdę.

Oscar nachylił się w stronę Nialla i zaczął mu coś szeptać, do ucha. Nie ukrywam, ale w tym momencie byłem bardzo ciekaw, o czym obaj rozmawiali. Niestety moja ciekawość została, zbyt szybko zaspokojona.

– Kim jest ta blondynka za tobą? – spytał Horan, choć byłem pewien, że od Amandy zdążył już poznać całą historię.

Odsunąłem się od swojej partnerki i podszedłem do blondynki, która nadal stała tyłem do zebranych. Położyłem swoje dłonie na jej biodrach i powoli odwróciłem Hails w swoją stronę. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, ale w oczach dziewczyny widziałem ból, po ostatnich zdarzeniach, których była świadkiem. Wyszeptałem swojej kochance, że podczas imprezy zajmę się nią w odpowiedni sposób. Wtedy w jej oczach pojawił się prawdziwy błysk, który tak naprawdę pokochałem w jej osobie już podczas naszego pierwszego spotkania.

– To jest Hailey. Moja przyjaciółka, która wyjechała kilka tygodni po tobie Horan, ale o tym chyba powinieneś wiedzieć najlepiej – odparłem, dając do zrozumienia swojej dziewczynie, że jej przyjaciel nie jest z nią do końca szczery.

W tym momencie byłem w stanie zrobić wszystko, aby odciągnąć od siebie podejrzenia. Zdawałem sobie sprawę, że skoro Damon wysyłał wiadomości do mnie, to Selena również je dostawała. Tylko nie miałem pojęcia, co zawierał w smsach do niej.

Widziałem, jak spojrzenie brunetki lawirowało między mną a farbowanym blondynem. Jednak wiedziałem, że żaden z nas nie miał zamiaru wyjawiać tej tajemnicy. Chciałem jeszcze w jakiś sposób pokazać Oscarowi wyższość nad nim w relacjach z Seleną. Niestety okazało się, że chłopak opuścił salon, jak się domyśliłem z resztą swojego zespołu, bo zabrakło również trzech przyjaciół, którzy siedzieli pod ścianą.




poniedziałek, 21 listopada 2016

Rozdział XVII - Wspomnienia



~ Niall ~

Po koncercie mojej przyjaciółki wszyscy udaliśmy w stronę miejscowości, gdzie mieliśmy zrobić imprezę niespodziankę dla Seleny. W drodze na miejsce postanowiłem spędzić ten czas w swoim tour busie wraz z resztą zespołu. Chciałem się tylko położyć do łóżka i pomyśleć.

Wiedziałem, że Oscar postarał się o przybycie Justina, jednak mógł się pokazać bez tej swojej laski do pieprzenia, przez którą moja kochana kuzynka leży pod ziemią. Nadal nie wierzyłem, że minęły ponad dwa lata od jej samobójstwa. Ciągle w głowie miałem nasze ostatnie spotkanie tuż po narodzinach Tobby'ego.


* Flashback * 


Wszedłem do domu, trzymając w ramionach zawiniątko z noworodkiem. Niepewnie wszedłem po schodach do pokoju blondynki i ułożyłem dziecko w łóżeczku. Uśmiechnąłem się, kiedy zobaczyłem swojego brata, który siedział w sypialni naszej kuzynki i przyglądał mi się przez dłuższy czas. 

– Muszę przyznać, że dziecko się udało temu frajerowi, co w taki sposób skrzywdził naszą małą Amy – usłyszałem jego głos, kiedy obaj wpatrywaliśmy się w śpiącego chłopczyka. 

Skinąłem nieznacznie głową, bo cierpiałem z kilku powodów w jednym momencie. Z jednej strony chciałem zmierzyć się z facetem, który zrobił dziecko mojej kuzynce, a następnie zdradził Amandę. Z drugiej strony wolałem mieć tę przygnębioną dziewczynę blisko siebie. 

Oczywiście dochodził też do tego fakt, że bałem się spotkać ze swoją przyjaciółką po takim czasie. Chociaż cały czas miałem kontakt z Seleną, to przez ostanie kilka dni nagle przestała się do mnie odzywać. Próbowałem pisać do Oscara, ale do niego również nie odezwała się w ciągu ostatniego czasu. 

Odwróciłem się w stronę drzwi i zostawiłem Grega sam na sam z Tobbym. Wolałem ten czas poświęcić swojej kuzynce. Zszedłem po schodach i stanąłem oparty o futrynę i rozglądałem się w poszukiwaniu blondynki. 

Przyszła po kilku minutach z kubkiem parującej cieczy w dłoni i usiadła na kanapie w salonie. Zająłem miejsce tuż u jej boku, a dziewczyna wykorzystała sytuację i wtuliła się w moje ciało. Bez zastanowienia zacząłem pocierać jej ramię. Za wszelką cenę chciałem jej pomóc w jakiś sposób. Niestety to nie było takie proste. Byłem pewien, że Amanda będzie cierpieć za każdym razem, gdy będzie spoglądać na swojego syna. 

Nadal nie wierzyłem, że moja mała blondynka została samotną matką w wieku zaledwie 16 lat. Mimo wszystko miałem nadzieję, że uda jej się pogodzić rolę rodzica ukończeniem szkoły. Każdy z nas chciał pomóc Amy w jak największym stopniu. 

Pogrążony w myślach nie zauważyłem, kiedy Greg zjawił się w drzwiach salonu z płaczącym noworodkiem. Po chwili chłopczyk uspokoił się, a mój brat zajął miejsce z nim u boku swojej narzeczonej. Oboje długo wpatrywali się w dziecko, jednak nikt nie odezwał się jednym słowem. 

– Greg pamiętasz naszą rozmowę sprzed kilku dni w szpitalu? – spytała moja kuzynka, przerywając ciszę między nami. 

Mój brat wraz ze swoją żoną skinęli powoli głowami na znak, że wiedzą, o czym mówiła blondynka. Wyglądało na to, że tylko ja nie byłem w temacie. 

– Jesteś pewna, że chcesz, abyśmy adoptowali Tobby'ego? W końcu to jest twoje dziecko – odparła żona mojego brata. 

Młodsza dziewczyna spojrzała na mnie, a ja siedziałem jak zaczarowany. Kilka razy podczas ciąży wspominała, że zastanawiała się nad oddaniem dziecka. Jednak nigdy nie pomyślałem, że mogłaby naprawdę to zrobić. Z drugiej strony cieszyłem się, że zaproponowała to właśnie Gregowi, który trzy miesiące wcześniej poślubił swoją dziewczynę, za którą tak naprawdę wyjechaliśmy do Europy wraz z rodzicami. 

– Tak. Bardzo dogłębnie to przemyślałam. Nie będę w stanie go wychować. Po pierwsze jestem na to jeszcze za młoda. Muszę myśleć o szkole, a nie opiece nad dzieckiem. Poza tym Tobby za bardzo przypomina Justina. Patrząc na niego mam przed oczami obraz jego ojca, który jest w łóżku z tą blondynką – usłyszałem jej łamiący się głos. 

Automatycznie przyciągnąłem Amandę do swojego ciała i pozwoliłem jej wtulić się w swój tors. Moja kuzynka od razu wykorzystała sytuację. Po chwili czułe już jak jej łzy moczą moją koszulkę. Jednak nie przejmowałem się tym za bardzo. Dużo ważniejszy był dla mnie fakt, aby blondynka poczuła się choć trochę lepiej. 

– W takim razie razem z Gregiem zgadzamy się na adopcję Tobby'ego. Pamiętaj, że zrobimy wszystko, aby mały miał u nas jak najlepiej. W każdej chwili możesz do nas przyjść, jeśli będziesz chciała spotkać się z nim. Poza tym i tak my zawsze będziemy częstymi gośćmi tutaj – w końcu odpowiedziała moja szwagierka. 

Resztę wieczoru spędziliśmy w dość przyjemnej atmosferze. Miałem wrażenie, że moja kuzynka zaczęła dochodzić do siebie. Widziałem zmęczenie na twarzach wszystkich zebranych. Mój brat postanowił, że tą noc spędzi razem ze swoją szwagierką w swoim domu, lecz Tobby zostanie z nami, a z rana zaczną zajmować się sprawami dotyczącymi adopcji Tobby'ego. 

Wiedziałem, że Greg miał ułatwioną drogę, aby zostać prawnym opiekunem noworodka. To właśnie mojego brata podała w szpitalu, jako osobę, która będzie sprawować opiekę nad Amandą i małym Tobbym do momentu ukończenia przez naszą kuzynkę osiemnastego roku życia. 

W środku nocy obudził mnie płacz dziecka. Zastanawiałem się, dlaczego Amanda jeszcze nie podeszła do swojego synka. Przetarłem zmęczony swoją twarz i wyczołgałem się z ciepłej pościeli. Wciągnąłem dresowe na swoje biodra i udałem się w kierunku pokoju swojej kuzynki. Ku mojemu zaskoczeniu w środku była już moja mama, która próbowała nakarmić go butelką. Jednak nigdzie w pobliżu nie było widać Amy. 

– Niall poszukaj Amandy, a ja uspokoję Tobby'ego – usłyszałem polecenie swojej rodzicielki. 

Zacząłem chodzić po pomieszczeniach w budynku. Próbowałem znaleźć swoją kuzynkę. Po chwili poczułem zimną wodę pod swoimi stopami. Spojrzałem na drzwi od łazienki, a pod nimi zauważyłem ciecz wypływającą spod nich. Próbowałem otworzyć drewnianą powłokę, ale nie chciała ustąpić. 

– Tato przynieś śrubokręt! – zawołałem. 

Kilka chwil później mężczyzna przyszedł z przedmiotem, o który prosiłem. Widziałem, że sam był przerażony myślą, co mogliśmy tam zastać. Nie ukrywam, że sam miałem nogi jak z waty. Serce biło mi jak oszalałe z nerwów. Miałem nadzieję, że nie było jeszcze za późno, aby uratować Amandę. 

Najszybciej jak potrafiłem, wykręciłem drzwi z zawiasów i razem z tatą weszliśmy do środka. Dostrzegłem ją jako pierwszy. Jej ciało leżało bezwładnie pod taflą wody. Głowę miała opartą na krawędzi wanny, a ręka wystawała poza nią i spływały po niej stróżki krwi. Na szafce zauważyłem opakowanie po lekach nasennych oraz pustą butelkę po winie. 

Wtedy już byłem pewien, że przyszliśmy za późno. Potrząsnąłem ramię swojego ojca, aby wrócić jego uwagę na siebie. Gdy spojrzał w moją stronę, jego oczom od razu ukazał się ten sam widok co mi. 

Zadzwoniłem na pogotowie, choć wiedziałem, że w tym przypadku już nie nic nie pomoże. Postanowiliśmy, że do przyjazdu pogotowia, nie będziemy ruszać jej ciała. W końcu takie samo polecenie było od mężczyzny z centrali telefonicznej pogotowia ratowniczego. 

Nie mogłem dłużej patrzeć na martwą kuzynkę, z którą jeszcze kilka godzin wcześniej rozmawiałem. Szybko wybiegłem stamtąd i wróciłem do jej pokoju, gdzie moja mama właśnie układała chłopczyka w łóżeczku. Cieszyłem się, że chociaż on jeszcze nie rozumiał, co działo się wokół. 

– Powiedz, że wiesz, gdzie jest Amanda – poprosiła moja rodzicielka, spoglądając na mnie błagalnym wzrokiem. 

Na jej słowa od razu padłem w ramiona kobiety dając upust swoim emocjom. W tym samym momencie usłyszeliśmy dźwięk pogotowia. Odsunąłem się od mamy, aby pobiec, otworzyć im drzwi do domu. Choć zdawałem sobie sprawę, że już nie zwrócą jej życia, to ciągle miałem nikłą nadzieję, że jeszcze uda się uratować moją małą księżniczkę. 

Zaprowadziłem ratowników do łazienki, gdzie nadal przebywał mój tata i starał się zetrzeć nadmiar wody z kafelek, aby nikt się nie przewrócił. Podziwiałem go, że w takiej chwili mógł zajmować się tak przyziemnymi sprawami, jak sprzątanie. Mężczyźni poprosili nas o opuszczenie pomieszczenia. Obaj bez większych protestów wykonaliśmy ich polecenie. 

Moja mama siedziała już w salonie i czekała na jakiekolwiek nasze wyjaśnienia. Jednak żaden z nas nie był w stanie wypowiedzieć słowa. Po kilku minutach lekarz wszedł do pomieszczenia. Po jego mnie widziałem, że moje największe obawy się potwierdziły. 

– Przykro mi. Zgon nastąpił około trzech godzin temu. Nie byliśmy w stanie nic zrobić – odparł, a w jego oczach widziałem prawdziwy żal i współczucie. 

Na ogół lekarze mówią to automatycznie bez większych emocji, a w jego oczach można było nawet zobaczyć zbierające się łzy. W końcu nie codziennie informuje się o bezsilności w sprawie śmierci tak młodych osób. 


* End flashback * 


– Horan wszystko w porządku? – usłyszałem zmartwiony głos Lou.

W odpowiedzi pokręciłem głową i otarłem swoje łzy z policzków. Mój przyjaciel z zespołu od razu usiadł obok mnie i zaczął badawczo przyglądać się mojej osobie.

Do tej pory nikomu nie zwierzałem się ze swoich problemów poza Oscarem i Seleną, choć ona nie znała jeszcze całej prawdy. Ciężko mi było przed nią udawać, że lubię jej chłopaka, który jest głównym powodem śmierci mojej kuzynki. Wtedy postanowiłem wyrzucić z siebie wszystko z czym nie dawałem sobie rady.

– Pamiętasz tego blondyna, co przyjechał, jak byliśmy w Los Angeles? – spytałem. Chłopak szybko skinął głową, więc postanowiłem kontynuować. – Przez niego moja kuzynka nie żyje. Nakryła go na zdradzie, kiedy chciała mu powiedzieć o ciąży. Niestety tuż po porodzie, jak wróciła z dzieckiem do domu, popełniła samobójstwa. Do tej pory mam przed oczami widok jej zakrwawionej, leżącej w wannie, z której wylewa się woda. Teraz umawia się z moją najlepszą przyjaciółką, która jest dla mnie siostra. Boję się Selenie powiedzieć prawdę, że Amanda zabiła się przez jej chłopaka. Teraz się okazuje, że on przyjedzie na urodziny Sel razem z blondi, z którą wtedy zdradził moją kuzynkę. Wiem, że teraz też zdradza Selenę, ale nie chcę jej sprawiać dodatkowego bólu. Poza tym sądzę, że ona nie uwierzy mi na słowo – streściłem mu całą historię.

Ku własnemu zaskoczeniu poczułem się znacznie lepiej. Wyrzuty sumienia, że nie powstrzymałem Amy, trochę złagodniały, ale nadal obawiałem się konfrontacji Seleny, Justina i Hailey. Wtedy zacząłem obmyślać z Louisem plan, aby Sel sama przekonała się, co tak naprawdę jej ukochany miał za uszami.

_____________________________________

Nie wierzę, że udało mi się tego dokonać po tak długim czasie <3 rozdział liczy 1624 słowa bez tej notki. Dziękuję za to, że ktoś to w ogóle czyta i chociaż parę osób to komentuje. To jest naprawdę motywujące.

Jak sądzicie Naill dobrze robi zatajając prawdę przed Seleną?