Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ashton Irwin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ashton Irwin. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 marca 2017

Rozdział XXV - Plan


*Ważna notatka pod rozdziałem*

~ Selena ~

Razem z przyjaciółmi wróciłam do salonu, gdzie siedziała moja biologiczna rodzina. Zobaczyłam swojego byłego chłopaka, który obejmował swoją nową dziewczynę. Oscar od razu położył swoją dłoń na moich plecach i przyciągnął bliżej siebie. Odwróciłam się w jego stronę i posłałam mu delikatny uśmiech.

Zajęliśmy wolne miejsca na kanapie, jednak blondyn przyciągnął mnie na swoje kolana. Dzięki temu widziałam, jak na twarzy Justina malowała się złość. Cicho zaśmiałam się, kiedy Oshee zaczął mnie łaskotać. Czułam na sobie wzrok wszystkich zebranych w tym pomieszczeniu, ale nie przejmowałam się tym. Po prostu byłam szczęśliwa, bo w końcu miałam wszystkie ważne dla siebie osoby blisko siebie.

– Szybko znalazłaś pocieszenie w ramionach innego – usłyszałam komentarz z ust Justina.

Zaśmiałam się gorzko i na krótki moment przeniosłam na niego swój wzrok. W jego oczach widziałam zaciekawienie, ale nadal obejmował swoją nową partnerkę.

– Ja przynajmniej zaczęłam się z Oscarem spotykać już po zakończeniu naszego związku, a ty sypiałeś z tą blond cizią, jak jeszcze byliśmy parą. Poza tym chyba mam prawo w końcu żyć szczęśliwie, skoro nie byłeś mi w stanie powiedzieć, że masz dziecko – odparłam oschle i mocniej przytuliłam Enisa.

Wszyscy nagle spoglądali z zaciekawieniem na mnie i Justina. Byłam ciekawa, czy ktokolwiek znał szczegóły z życia tego chłopaka. W końcu przy mojej biologicznej rodzinie i swoich rodzicach udał niewinnego aniołka, a tak naprawdę stał się powodem wielu moich cierpień, a także był przyczyną samobójstwa mojej przyjaciółki.

– Jak to masz dziecko? – spytał Michael, który najwidoczniej nic nie rozumiał.

Mój były chłopak siedział bez słowa i spoglądał na mnie z żądzą mordu w oczach. Zaśmiałam się cicho i przeniosłam swój wzrok na Nialla, ale uśmiech momentalnie zszedł z mojej twarzy. Widziałam ból, który skrywał w swoich nieobecnych oczach. W końcu on najbardziej przeżywał całą tę sytuację, bo to on znalazł martwą Amy. W spojrzeniu mojego przyjaciela widziałam pustkę. Zdawałam sobie sprawę, że w tym momencie po raz kolejny odtwarzał w pamięci każdą scenę z jego ostatniego spotkania z Amandą. Nagle blondyn wyjął telefon z kieszeni i ze łzami w oczach przyglądał się ekranowi.

Bez namysłu wyrwałam mu urządzenie z dłoni, a wtedy chłopak przeniósł swój wzrok na mnie. Na jego twarzy wymalowała się ulga, po czym posłał mi smutny uśmiech. Nie potrafiłam sobie wyobrazić bólu, jaki towarzyszył Irlandczykowi. W końcu jego kuzynka odebrała sobie życie, a chłopak, który był powodem jej decyzji, siedziałam razem z nami w pokoju.

Przeniosłam swój wzrok na ekran telefonu. Ujrzałam na nim tapetę, gdzie na kolanach mojego przyjaciela siedział kilkuletni chłopczyk. Muszę przyznać, że maluch bardzo przypominał moją zmarłą przyjaciółkę, ale również było widać duże podobieństwo między nim a Justinem. Bieber nie mógł się wyprzeć, że Tobby nie jest jego dzieckiem, skoro był do niego podobny.

– Justin jest biologicznym ojcem Tobby'ego – powiedział cicho Niall, spoglądając na podłogę.

Znałam go dość długo i słyszałam, że jego głos zaczął się łamać. W tym samym momencie Mike i Luke po prostu podeszli do mojego przyjaciela i mocno go przytulili. Szeroko uśmiechnęłam się na ten widok i oparłam swoją głowę na ramieniu Oscara, który pocałował mnie w czubek głowy.

– Masz na myśli tego dzieciaka, co przyjechał z twoim bratem na wasz koncert w Londynie, jak graliśmy wasz support? W takim razie, co was łączyło z matką tego chłopca, że Greg go adoptował? – dociekał Ashton.

Moja biologiczna babcia spojrzała na mojego przyjaciela z zaciekawieniem i współczuciem wymalowanym na twarzy, jednak nadal nie odezwała się ani jednym słowem.

– Amy była moją kuzynką. Dobrze słyszałeś była. Odebrała sobie życie w dzień, kiedy przywiozłem nią ze szpitala. Wcześniej prosiła mojego brata i jego żonę, aby adoptowali małego. Cały czas mówiła, że chciała skończyć szkołę i nikt nie przypuszczał, że mogła popełnić samobójstwo, dopóki nie znalazłem jej martwej w łazience – powiedział zdławionym tonem mój przyjaciel.

Wtedy Justin i jego nowa dziewczyna po prostu wyszli z salonu. Domyśliłam się, że słuchanie prawdy na pewno nie było mu na rękę. Owszem lubił wytykać błędy innym, bo to przecież przez niego nie miałam życia w szkole średniej, ale kiedy ktoś mówił o nim, to lepiej było uciec.

Mój dziadek z babcią zaczęli pocieszać Nialla, a ja postanowiłam, że pójdę do kuchni, żeby się czegoś napić. Oscar oczywiście uznał, że pójdzie ze mną.

Doszliśmy do kuchni, jednak postanowiliśmy jeszcze do niej nie wchodzić. Usłyszałam bardzo ciekawą rozmowę Justina i jego nowej partnerki i musiałam zrobić wszystko, aby ich plan nie ujrzał światła dziennego.

– Kotku nasz plan chyba nie wypali, skoro ta idiotka nastawia wszystkich przeciwko tobie – usłyszałam głos dziewczyny, której imienia nie pamiętałam.

– Nie martw się słońce. Porozmawiam z Niallem. Będę udawał, że chcę poznać tego bachora. Spotkam się z nim raz czy dwa, jak uda mi się już przekonać Horana i wtedy wykonamy testy, czy mały może być dawcą szpiku dla mnie – odparł mój były chłopak.

Nie wierzyłam własnym uszom. Jak można być tak wyrachowaną osobą? Przecież to jeszcze małe dziecko, które nikomu nie zrobiło nic złego, a on chciał go wykorzystać dla własnych celów tylko po to, żeby za kilka miesięcy móc znów o nim zapomnieć. Nie mogłam pozwolić, aby kolejna osoba cierpiała z jego powodu. Owszem w tym momencie zachowywałam się egoistycznie, ale wolałam, żeby znalazł się inny dawca, ponieważ Tobby nie zasłużył na to, aby stać się zabawką w rękach jego biologicznego taty.

Słysząc rozmowę tej dwójki, odechciało mi się pić. Złapałam Oscara za rękę i jak gdyby nic się stało, wróciliśmy do salonu. Wszyscy siedzieli z powrotem na swoich miejscach i zachowywali się tak, jakby nikt wcześniej nie wspominał zmarłej kuzynki mojego przyjaciela.

Mimo wszystko w myślach cały czas słyszałam wypowiedź Justina. Przytuliłam się do Enisa i próbowałam oddalić od siebie słowa mojego byłego chłopaka, które przez przypadek usłyszałam. Mój przyjaciel, który udawał mojego chłopaka, zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi. Cicho zaśmiałam się, kiedy Oscar po raz kolejny tego dnia posadził mnie na swoich kolanach.

– Mike słyszałam, że macie swój zespół. Chciałabym usłyszeć, jak gracie. Jest to możliwe? – spytałam z nadzieją w głosie, przypominając sobie rozmowę z Niallem w naszym pokoju.

Mój kuzyn i jego przyjaciele z radością skinęli głowami. W jednej chwili wybiegli z salonu. Po chwili wrócili ze swoimi sprzętami. Michael i Luke mieli ze sobą gitary akustyczne, Calum basową, a Ashton przyszedł z jakimś drewnianym pudłem.

Trzech chłopaków przesunęło krzesła, które stały przy dużym stole i usiedli na środku pokoju. Ash natomiast ustawił pudełko obok krzeseł chłopaków i usiadł na nim. Chwilę zajęło mi, zanim uświadomiłam sobie, po co on siadał na jakimś pudle.

Luke i Ashton zaczęli grać w tym samym czasie, a później dołączyli do nich dwaj pozostali członkowie zespołu. Już po kilku wersach, które zaśpiewali, wiedziałam, że mają wielki talent i przy większej ilości prób byli w stanie zajść bardzo daleko. Podobało mi się również to, że z grania i śpiewania robili sobie zabawę i potrafili być przy tym sobą.

– Jestem pod dużym wrażeniem. Niall mi w pokoju wspominał, że występowaliście, jako support jego zespołu w trasie po Europie, ale jestem pod wielkim wrażeniem. Uważam, że jesteście w stanie wiele osiągnąć, jeśli nadal będziecie ćwiczyć – odparłam z uśmiechem.

W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł uśmiechnięty Justin i jego blond towarzyszka. Robiło mi się nie dobrze na widok jego twarzy, kiedy sobie przypomniałam jego słowa, które przypadkowo usłyszałam.

________________________________________________________________________________
Hej kochani :)

Chciałam was poinformować, że wielkimi krokami zbliżamy się do końca tego opowiadania. Przemyślałam wszystko i wątpię, że pojawi się trzecia część, bo wtedy miałaby tylko kilka rozdziałów. Myślę, że to, co chciałam zawrzeć w trzeciej części, napiszę wam jako dodatek w postaci One-Shota. Jednak teraz mam inne pytanie. Chcecie Q&A do bohaterów? Jeśli tak to w komentarzach zadawajcie pytania do bohaterów opowiadania, ale również możecie je zadawać mi.

środa, 15 lutego 2017

Rozdział XXIV - Michael



~ Selena ~

Byłam zdenerwowana wylotem do Nowego Jorku. Chociaż z chłopakami miałam ustalony cały plan działania, to bałam się, że coś mogło pójść nie tak. Bałam się, że Justin mógłby nie uwierzyć w moją i Oscara grę aktorską.

Pogrążona we własnych myślach nie usłyszałam komunikatu stewardessy, że podchodzimy do lądowania. Dopiero Oscar, który zapinał moje pasy, mi to uświadomił. Szeroko uśmiechnęłam się do swojego przyjaciela i poczułam jego dłoń na swoim kolanie.

Kiedy wylądowaliśmy, od razu zaczęliśmy szukać swoich bagaży. Dużo przy tym żartowaliśmy i się popychaliśmy. Wyglądaliśmy przy tym, jak grupa nastolatków, która wyjeżdża pierwszy raz na wspólne wakacje, a w rzeczywistości przez prawie rok mieliśmy razem podróżować.

Po kilku minutach byliśmy w drodze do wyjścia z lotniska. Przy drzwiach spotkałam starszą kobietę, którą kilka miesięcy wcześniej spotkałam na cmentarzu, kiedy przyleciałam do Nowego Jorku z Justinem. W jej towarzystwie zobaczyłam mężczyznę mniej więcej w jej wieku. Oboje uśmiechnęli się w moją stronę, a pani Maria przytuliła mnie mocno. Z początku byłam trochę zdezorientowana, ale po chwili oddałam uścisk.

W końcu kobieta odsunęła się ode mnie i poprowadziła mnie w kierunku swojego męża. Na twarzach swoich przyjaciół widziałam szerokie uśmiechy. Cieszyłam się, że byli przy mnie w tym momencie. Sama bardzo bym się stresowała poznaniem swojej biologicznej rodziny. Choć nadal miałam pewne obawy, to obecność Oscara i Nialla bardzo podnosiła mnie na duchu.

Starsza pani przedstawiła mi mojego biologicznego dziadka, a ja jej moich przyjaciół. Zaznaczyłam przy tym, że Oscar jest moim chłopakiem. Skoro Justin miał w to uwierzyć, to musieliśmy zacząć przedstawienie właśnie w tamtym momencie.

Moi przyjaciele schowali nasze torby do bagażnika samochodu. Małżeństwo usiadło z przodu, a ja z Oscarem i Niallem z tyłu. Zajęłam miejsce na środku pojazdu między dwoma chłopakami. Enis położył swoją dłoń na moim kolanie, a kiedy przeniosłam swój wzrok na niego, uśmiechnął się szeroko w moją stronę.

Wjeżdżając na plac przed domem, w którym mieszkała moja biologiczna rodzina, ujrzałam czterech chłopaków. Jeden siedział na dachu, drugi zajmował fotel na biegunach stojący na werandzie przed drzwiami i trzymał w dłoniach gitarę. Trzeci z nich siedział na balustradzie, a czwarty siedział na schodach. W pierwszym momencie przestraszyłam się, że chłopak o długich włosach mógłby sobie zrobić krzywdę, gdyby spadł z tego dachu. Jednak słysząc cichy śmiech starszej pani, uspokoiłam się trochę.

– Oni zawsze tak siedzą, jak tylko wyjdę z twoim dziadkiem – wytłumaczyła kobieta.

Kiedy samochód zatrzymał się na podjeździe, chłopak z dachu wszedł do budynku, a pozostała trójka podbiegła do nas. Widziałam szeroki uśmiech na twarzy Horana, kiedy zobaczył osoby, które biegły w naszą stronę. Cała ta sytuacja wydawała mi się bardzo dziwna. Nie miałam pojęcia, skąd on mógłby ich znać. W końcu przez telefon pani Maria mówiła, że jej wnuk mieszka w Australii, a mój przyjaciel wyprowadził się Europy.

Po opuszczeniu pojazdu, od razu zostałam porwana do mocnego uścisku przez chłopaka w czarnych włosach i kolczykiem w brwi. Lekko zaskoczona również przytuliłam wyższego od siebie mężczyznę. Zaczęłam się zastanawiać, czy w tej rodzinie wszyscy mieli we krwi przytulanie się do każdego. W końcu sama to uwielbiałam, ale dziwnie było mi ściskać w taki sposób osoby, które teoretycznie były dla mnie rodziną, a praktycznie widziałam je pierwszy raz na oczy.

– Dobrze cię w końcu poznać. Jestem Michael. Twój kuzyn. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jaki to musiał być dla ciebie szok, kiedy poznałaś prawdę po tylu latach – powiedział, kiedy w końcu wypuścił mnie ze swoich objęć.

W odpowiedzi tylko skinęłam głową i złapałam dłoń Oscara. Szybko zauważyłam samochód z wypożyczalni. Zastanawiałam się, czy to chłopcy wynajęli auto, czy może mój były chłopak zjawił się w tym miejscu. Ścisnęłam mocniej dłoń swojego przyjaciela, a on przysunął się bliżej mnie i delikatnie zebrał moje włosy na jedną stronę.

– Spokojnie kochanie. Pamiętaj, że zawsze będę blisko ciebie – wyszeptał do mojego ucha, a ja poczułam się trochę pewniej.

Weszliśmy do budynku, gdzie poznałam przyjaciół swojego kuzyna, którzy z nim przyjechali. Wtedy dowiedziałam się, że chłopak z dachu miał na imię Ashton, ten siedzący na schodach to Luke, a ostatni z nich nazywał się Calum.

Nagle z jednego pokoju wyszedł Justin w towarzystwie swojej blond dziewczyny. W jednej chwili poczułam, jak łzy zbierały się pod moimi powiekami. Ten widok nadal łamał moje serce, ale obiecałam coś sobie. Musiałam zrobić wszystko, aby zobaczył, że bez niego jest mi lepiej.

– Pani Mario moglibyśmy pójść do pokoju, żeby się przebrać? – spytałam, chcąc w spokoju opanować swoje emocje.

– Oczywiście. Mike was zaprowadzi. Poza tym kochanie nie mów do mnie pani tylko babciu – poprosiła kobieta.

W odpowiedzi skinęłam głową i obiecałam, że postaram się to zmienić. Mój kuzyn zaprowadził nas do pokoju. Po drodze pytał się nas kilka razy, czy na pewno chcemy spać w jednym pokoju. Oczywiście zgodnie podaliśmy mu twierdzącą odpowiedź. Chłopak zaprowadził nas do pomieszczenia, gdzie było jedno duże łóżko i rozkładana kanapa. Cieszyłam się, że było ono stosunkowo daleko od pokoju, który zajmował mój były partner. Nie przeszkadzało mi to, że łóżko będę dzielić z jednym z przyjaciół. W końcu nie jeden raz spaliśmy już w taki sposób. Poza tym to był dobry sposób, aby wszyscy uwierzyli, że mnie i Oscara naprawdę coś łączyło.

Kiedy Mike opuścił mój pokój, zaczęłam się przebierać. Nie miałam problemu, aby robić to przy dwóch blondynach. W końcu znaliśmy się od najmłodszych lat i dość często widzieli mnie w samej bieliźnie, kiedy miałam problem ze znalezieniem odpowiednich ubrań.

– Czemu mam wrażenie, że znasz Michaela i resztę jego przyjaciół? – zadałam pytania Niallowi, kiedy byłam już przebrana.

Miałam wtedy na sobie białe szorty ze skórzanym paskiem oraz bluzkę na krótki rękaw w tym samym kolorze z naklejonym srebrnym znakiem pokoju. Do tego założyłam złoty długi łańcuszek, który kilka lat wcześniej otrzymałam od Oscara na urodziny.

– Michael i jego przyjaciele mają zespół. Kiedy miałem z One Direction trasę koncertową po Europie, oni grali jako nasz support. Jednak tutaj w Stanach są mniej znani – odparł Horan po chwili namysłu.

Skinęłam głową i razem wróciliśmy do salonu. Wiedziałam, że zastanę tam Justina, ale to nie miało najmniejszego już dla mnie znaczenia. W końcu musiałam stawić mu czoła i wcielić plan Oscara w życie.