Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 kwietnia 2017

Rozdział XXVIII - Nieprzemyślane działanie


~ Justin ~

Odkąd wróciłem z Nowego Jorku, w domu nie miałem życia. Tata przez cały czas wypominał mi moje lekkomyślne zachowanie. Miałem nadzieję, że chociaż w klinice będę mógł odpocząć od jego zrzędzenia. Wiedziałem już, że z mojego planu na powrót do zdrowia nic dobrego nie mogło wyjść. Gdy babcia mojej byłej dziewczyny opowiedziała o wszystkim moim rodzicom, mój tata podjął decyzję, że nie pozwoli, aby ktokolwiek kontaktował się z rodziną Nialla. Nie miałem najmniejszego zamiaru brać odpowiedzialności za swoje zachowanie wobec Amandy, zależało mi tylko na tym, żeby wyzdrowieć i spędzić resztę swojego życia z Hailey. Tylko ona liczyła się dla mnie i nikt nie mógł tego zmienić.

Zacząłem już nawet rozmyślać, czy mógłbym jakoś sam skontaktować się z Gregiem. Skoro on był prawnym opiekunem mojego syna, to w pierwszej kolejności musiałem właśnie jego przekonać o swojej zmianie na lepsze. Chociaż nie zamierzałem utrzymywać z nim dłuższych relacji, to chciałem wiedzieć, czy Tobby mógłby być dawcą szpiku dla mnie.

Niestety nie udało mi się tego dokonać. Pod nieobecność mojego taty próbowałem dostać się do jego gabinetu, abym mógł znaleźć jakieś informacje na temat najstarszego Horana. Na moją niekorzyść drzwi były zamknięte na klucz. Miałem wrażenie, że mój ojciec czytał w moich myślach i przewidywał każdy mój kolejny krok, przez co próbował mnie powstrzymać.

Chociaż do końca weekendu nie widziałem się już ze swoim rodzicem, to udało mu się dokonać swojego planu. Nie udało mi się znaleźć żadnych namiarów na rodzinę Nialla, przez co bez żadnych dodatkowych informacji musiałem zacząć pakować się do szpitala.

Rano obudziło mnie trzaskanie drzwi w moim pokoju. Niechętnie otworzyłem oczy i zobaczyłem swojego ojca z obojętnym wyrazem twarzy. Przetarłem powieki i przeciągnąłem się w pościeli. Mój tata długo mi się przyglądał, jakby czekał na jakiś mój ruch.

– Ubierz się. Za dwadzieścia minut wychodzimy, bo masz być na czczo w klinice – powiedział, po czym opuścił mój pokój.

Wiedziałem, że zawiodłem rodziców swoim zachowaniem. Zwłaszcza tym, że ukryłem przed nimi fakt, iż w bardzo młodym wieku zostałem ojcem. Nie miałem wyrzutów sumienia. Chodziło mi tylko o to, aby wrócić do zdrowia. Nic innego nie miało dla mnie znaczenia.

Wykonałem polecenie swojego taty i kilka minut później byłem już w korytarzu. Moja mama siedziała zapłakana w salonie, a ojciec chodził zdenerwowany wokół wysepki kuchennej. Zacząłem zastanawiać się, o co pokłócili się tym razem. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że to ja jestem powodem ich ostrej wymiany zdań. Nie chciałem rozbijać swojej rodziny, dlatego przez tak długi czas ukrywałem przed nimi prawdę na temat wyjazdu Amandy, jednak wiedziałem, że to był ten moment, aby powiedzieć im o wszystkim.

– To nie jest wasza wina. Wiem, że chcieliście mnie wychować najlepiej, jak potrafiliście, ale niektórych cech mojego charakteru nigdy nie będziecie w stanie zmienić. Będąc z Amandą zakochałem się w Hailey. Mój związek z Seleną rozpadł się z tego samego powodu. Obie nakryły mnie na zdradzie. Hails zawróciła mi w głowie, a ja wiem, że to ta jedyna. Doskonale wiedziałem, że Amy wyjechała z mojego powodu. Podczas naszego ostatniego spotkania powiedziała mi o ciąży, ale ja się tym nie przejąłem. Nie czuję żadnej szczególnej więzi z tym dzieciakiem. Chciałem, tylko aby mały uratował mi życie. Jednak nigdy nie chciałem, żebyście kłócili się przeze mnie – odparłem poważnym tonem.

– Twój plan Justin musiał się nie udać. Wszystko idealnie zaplanowałeś, ale nie przemyślałeś jednej bardzo ważnej rzeczy. Rozmawiałem z twoją lekarką i twoje dziecko nie może być dawcą szpiku. Ty dla swojego syna mógłbyś być dawcą bez problemu, ale twój syn ma również geny rodziny Horanów. Praktycznie nie ma szans, żeby on mógłby uratować ci życie. Jedyny dla ciebie ratunek to czekanie w kolejce na dawce. Do tej pory będziesz musiał brać chemię, zanim znajdzie się ktoś ze zgodnością szpiku – powiedział mój tata.

Słysząc jego słowa, nie mogłem w to wszystko uwierzyć. Zacząłem się nienawidzić za swoją nadgorliwość. Nie przemyślałem tak wielu spraw, ponieważ chęć wyzdrowienia była dla mnie zbyt wysoka, abym mógł myśleć racjonalnie.

Pożegnałem się ze swoją mamą i razem z tatą wyszedłem z domu. Mężczyzna odwiózł mnie do szpitala, gdzie czekały mnie badania kontrolne i rozpoczęcie leczenia. Teraz wiedziałem, że przez długi czas mogłem widzieć swoją rodzinę, przyjaciół i Hailey jedynie podczas rozmów przez aplikacje z video rozmowami w telefonie.




środa, 5 kwietnia 2017

Rozdział XXVII - Pocałunek



~ Oscar ~

Spojrzałem na śpiącą brunetkę. Dziewczyna nieświadomie wtulała się w moje ciało. Uśmiechnąłem się delikatnie, widząc, jak niesforne kosmyki włosów opadały na jej twarz. Selena wtuliła się mocniej w moją klatkę piersiową, a ja wiedziałem, że właśnie się obudziła.

– Jesteś niewiarygodnie wygodny – odparła pogodnym tonem.

Byłem szczęśliwy, ponieważ miałem nadzieję, że moja przyjaciółka w końcu zacznie widzieć we mnie kogoś więcej. Sel podniosła się na ramionach i spojrzała w moje oczy. W jej spojrzeniu ujrzałem coś, czego nigdy wcześniej nie potrafiłem dostrzec, jednak nie mogłem tego zidentyfikować.

Trwaliśmy w zawieszeniu przez dłuższy czas. Głośne chrząknięcie sprowadziło nas z powrotem do rzeczywistości. Oboje spojrzeliśmy w kierunku pojawiającego się dźwięku. Naszym oczom ukazał się rozpromieniony Niall, któremu uśmiech nie schodził z twarzy.

– Wy naprawdę uroczo razem wyglądacie – usłyszałem, jego głos.

Uśmiechnąłem się szeroko na jego słowa, ponieważ brunetka zarumieniła się i ukryła swoją twarz w moim nagim torsie. Po kilku minutach Selena wyplątała się z mojego uścisku i zaczęła się przebierać ze swojej piżamy. Sam wyszedłem z łóżka i założyłem na siebie czystą koszulkę i spodnie, które wyciągnąłem ze swojej torby podróżnej. Kiedy odwróciłem się w stronę swoich przyjaciół, byłe zaskoczony, ponieważ oboje byli już ubrani.

Razem opuściliśmy pokój w pogodnych nastrojach. Sel przez całą drogę do salonu wygłupiała się z Niellem. Dziewczyna za wszelką cenę próbowała przewrócić blondyna, który nie reagował na jej zaczepki. Próbowałem nie parsknąć śmiechem, widząc ich razem.

W salonie był już kuzyn mojej przyjaciółki wraz ze swoim zespołem. Biologiczny dziadek Seleny siedział na tarasie i pił kawę. Natomiast nigdzie nie było widać jej babci. Dopiero po chwili starsza kobieta zjawiła się w pomieszczeniu z talerzem pełnym naleśników, który postawiła na drewnianym stole. Australijczycy od razu zaczęli nakładać sobie pierwszy posiłek, jednak Selix zaczęła się dziwnie zachowywać. Dziewczyna spięła się sama z niewiadomego powodu. Szybko podszedłem do niej i mocno objąłem jej ciało.

– Nie martw się kochanie. Nie prędko zobaczysz Justina. Kazałam mu wczoraj wrócić do Atlanty, a wieczorem rozmawiałam z jego tatą. Jeremy nie był zadowolony z jego poczynań. Wiem, że jego tata po takim czasie nie pozwoli mu skontaktować się z Tobbym. Przykro mi, że wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej. Myślałam, że uda nam się spędzić czas razem, bo nie wiedziałam, że rozstałaś się z Justinem. Przykro mi, bo naprawdę dużo przeszłaś, a ja ci dołożyłam zmartwień – powiedziała babcia mojej przyjaciółki.

Selena wyrwała się z mojego uścisku. Byłem zaskoczony jej zachowaniem, ponieważ zawsze lubiła, kiedy nią przytulałem. Zrozumiałem wszystko, dopiero kiedy zauważyłem, jak obejmowała starszą kobietę swoimi ramionami.

– To nie twoja wina babciu. Chciałaś dobrze, a mój związek z Justinem prawdopodobnie nigdy nie miał przyszłości. Skoro mnie zdradził i cały czas miał przede mną tajemnicę, to wcale nie zależało mu na nas – odparła moja przyjaciółka, pocieszając siwą kobietę.

Zdziwiłem się, że mojej przyjaciółce udało się przełamać. Widziałem, że przez te dwa dni naprawdę zżyła się z tymi ludźmi i zaczęła ich traktować jak rodzinę. Po chwili dziewczyna wtuliła się w mój bok, a w jej oczach ujrzałem radość, której nie było widać od początku naszej wspólnej trasy koncertowej.

– Oscar, opiekuj się moją kuzynką – powiedział w pewnym momencie Michael, który bacznie nas obserwował.

Zaśmiałem się cicho na jego słowa. Choć bardzo chciałem stworzyć prawdziwy związek ze swoją przyjaciółką, to nadal nie potrafiłem wyjawić jej swoich uczuć. Mimo wszystko szczęście Seleny było dla mnie priorytetem. Nie chciałem jej stracić po raz kolejny.

Brunetka wyrwała się z mojego uścisku, mówiąc, że musi skorzystać z łazienki. Sam zająłem miejsce między Michaelem i Niellem i zacząłem rozmyślać, nad sensem jego słów.

– Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym zaopiekować się Seleną. Dla mnie ona jest kimś więcej niż przyjaciółką, ale boję się, że nią stracę przez swoje wyznanie – odparłem, mówiąc bardziej do siebie.

Mike poklepał mnie po ramieniu, przez co zwrócił moją uwagę i odwróciłem się w jego stronę. Chłopak wyglądał na bardzo szczęśliwego, widząc moją wewnętrzną walkę.

– Nie martw się. Myślę, że powinieneś z nią porozmawiać w samotności. Przecież widzę, że ty dla niej też jesteś kimś więcej niż tylko przyjacielem – powiedział Michael.

Słysząc jego słowa, postanowiłem od razu zastosować się do jego rady. Kiedy tylko Selena wróciła do salonu, podbiegłem do niej i poprowadziłem brunetkę w stronę ogrodu. Widziałem, że dziewczyna była zmieszana moim zachowaniem. Złapałem dłoń Seleny, kierując się w stronę drewnianej ławki, która stała w lekkim cieniu, ponieważ budynek częściowo zasłaniał dostęp słońca w to miejsce.

Usiadłem na ławce i przyciągnąłem dziewczynę tak, że usiadła na moich kolanach. Sel uśmiechnęła się delikatnie i zarzuciła swoje ręce na moją szyję.

– Powiesz mi, czemu zabrałeś mnie do ogrodu? – spytała z nadzieją w głosie.

– Chciałem z tobą porozmawiać. Wiem kochanie, że to trochę za wcześnie po twoim zerwaniu z Justinem, ale ja już dłużej nie potrafię tego tłumić w sobie. Zakochałem się w tobie. Próbowałem z tym walczyć przed wyjazdem do Szwecji. W Sztokholmie chciałem znaleźć sobie dziewczynę, ale żadna z nich nie mogła równać się z tobą, więc żaden mój związek nie przetrwał próby czasu. Zawsze byłaś dla mnie najważniejsza. Nie chcę znów ciebie zostawiać. Chciałbym sprawiać uśmiech na twoich ustach każdego dnia. Selena ja cię kocham. – Chciałem powiedzieć coś jeszcze, ale dziewczyna przerwała mi czułym pocałunkiem.

Byłem oszołomiony. Nie wierzyłem, że to się właśnie działo. Jej usta były klejące od truskawkowej pomadki, którą smakowały. Po chwili Sel odsunęła się ode mnie z uśmiechem na twarzy.

– Nie mów tyle. Ja sama dopiero kilka dni temu zrozumiałam, że zawsze byłeś dla mnie kimś więcej. Nigdy nie przestaniesz być moim kotkiem, który sprawia, że nawet w najgorszych momentach mojego życia potrafię się uśmiechać. Ja ciebie też kocham Oscar – odparła, a ja poczułem, że w końcu wszystko jest na dobrej drodze do naszego wspólnego szczęścia.




piątek, 10 marca 2017

Rozdział XXVI - Wyjaśnienia



~ Selena ~

Mój kuzyn i jego zespół bez cienia wątpliwości mieli wielki talent muzyczny. Po wysłuchaniu ich krótkiego występu , w ogóle nie dziwiłam się, że Niall i jego przyjaciele zdecydowali się na podjęcie z nimi współpracy podczas trasy po Europie.

Poczułam, jak ktoś położył swoją dłoń na moim udzie. Odwróciłam się w stronę tej osoby i ujrzałam szeroko uśmiechającego się Oscara. Chłopak ułożył swoją dłoń na moich plecach i przysunął mnie bliżej siebie. Bez słowa oparłam swoją głowę na moim ramieniu i objęłam go w pasie. Uwielbiałam się do niego przytulać, bo wtedy czułam si naprawdę bezpieczna.

– Niall, chciałbym poznać swojego syna – usłyszałam głos Justina w pewnym momencie.

Próbowałam zachować spokój, ale wewnątrz aż się we mnie gotowało, kiedy byłam świadkiem jego słów. Moja babcia wydawała się być z niego dumna, że w końcu dojrzał do tak poważnej decyzji. Niestety tylko ja i Oscar wiedzieliśmy, jaki miał w tym cel.

Irlandczyk spojrzał na niego podejrzliwym wzrokiem. Zastanawiałam się, czy on również uwierzył mojemu byłemu chłopakowi. Jednak z mimiki jego twarzy nie mogłam nic wyczytać.

– Chyba najwyższy czas i pora Bieber, żebyś przestał kłamać – nie wytrzymałam. Chęć ochrony małego Tobby'ego wygrała.

Szatyn spojrzał na mnie z zaskoczeniem, które malowało się w jego oczach. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że zbiłam go z tropu. Widziałam, że długo zastanawiał się mad swoim kolejnym krokiem, więc postanowiłam wykorzystać sytuację.

– Chcesz go poznać, bo zrozumiałeś błędy z przeszłości? A może masz nawrót choroby i chcesz, go tylko wykorzystać, aby uratował twoje życie, chociaż ty byłeś główną przyczyną śmierci jego biologicznej matki? – odparłam zadając pytania retoryczne. Idealnie zdawałam sobie sprawę z prawdy, która się za tym kryła.

Justin nie odezwał się słowem. Jego milczenie było tylko potwierdzeniem moich podejrzeń. Chłopak wyglądał, jakby właśnie zobaczył ducha.

– Skąd... Ty... Wiesz? – spytał, zacinając się co chwilę.

Biebs nawet nie zwrócił uwagi, że właśnie przyznał się do swojego podłego planu przed wszystkimi zebranymi w tym miejscu. Widziałam rozczarowanie w oczach swojej babci. Wiedziałam, że chciała, aby Justin zrozumiał swoje błędy.

Niall spiął się momentalnie, kiedy zrozumiał, że to działo się naprawdę. Widziałam, że Tobby był jego oczkiem w głowie, tak jak Amanda. Rozumiałam, że chciał go chronić za wszelką cenę, ponieważ nie potrafił powstrzymać swojej kuzynki przed samobójstwem.

– Przez przypadek usłyszałam waszą rozmowę. Chciałam pójść się napić, ale po tym wszystkim mi się odechciało. Brzydzę się tobą! Nie wiem, jak mogłam być tak ślepa, żeby zostać twoją dziewczyną. Jak można być tak wyrachowaną osobą, żeby niewinne dziecko wykorzystywać do takich celów? – powiedziałam z wyrzutem.

Po prostu wstałam i opuściłam salon. Nie mogłam dłużej przebywać w jego towarzystwie. Robiło mi się nie dobrze na sam widok twarzy tego człowieka.

Weszłam do pokoju, gdzie miałam spędzić noc ze swoimi przyjaciółmi. Położyłam się na łóżku i wzięłam słuchawki, które wcześniej położyłam na szafce nocnej. Przeszukałam swoją listę z muzyką, aż natknęłam się na jedną z piosenek zespołu Oscara. Zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać. Dokładnie analizowałam każdy element ze spotkania z biologiczną rodziną. W prawdzie moja babcia mało się odzywała, ale wiem, że chciała załagodzić sytuację między mną i moim byłym chłopakiem.

Nagle poczułam, jak materac łóżka zaczął uginać się pod ciężarem drugiej osoby. Otworzyłam oczy i spojrzałam w stronę tajemniczej osoby. Delikatnie uśmiechnęłam się w stronę swojej babci, po czym wyłączyłam muzykę i usiadłam obok niej.

– Wiedziałam, że wasz związek długo nie wytrzyma. Związek na odległość zawsze jest poza kontrolą dwóch bliskich sobie osób i trudno jest go utrzymać. Justin zawsze uwielbiał obracać się w towarzystwie dziewczyn, ale nigdy nie chwalił się, że ma dziecko. Chociaż, jeśli to prawda, że ta dziewczyna zabiła się przez niego, to chyba nie ma dla niego odpowiedniej kary – powiedziała starsza kobieta.

– Ta dziewczyna była kuzynką Nialla, a zarazem moją najlepszą przyjaciółką. Amanda nakryła go na zdradzie, kiedy chciała go poinformować o ciąży. Później wyjechała do Irlandii razem z Horanem i jego rodziną. Jednak odebrała sobie życie, zaraz po porodzie, kiedy jego brat zgodził się zaadoptować jej syna – odparłam, przypominając sobie całą historię, którą opowiedział mi mój przyjaciel.

Moja babcia nie powiedziała już nic więcej. Kobieta przytuliła mnie, po czym od razu wyszła pokoju. Kolejny raz opadłam na poduszki i zaczęłam rozmyślać. Nagle usłyszałam śmiech, który był stłumiony przez drzwi. Od razu wiedziałam, że to byli moi przyjaciele.

Chłopcy weszli do pokoju i od razu opadli na łóżku po obu moich stronach. Uśmiechnęłam się szeroko, kiedy przytuliłam się do Nialla. Chciałam go wesprzeć, bo prawie cały dzień wracał pamięcią do przykrych wspomnień związanych ze śmiercią Amy.

Oscar wspomniał, że Justin i jego nowa dziewczyna opuścili dom mojej babci. Dowiedziałam się również, że moja babcia miała zadzwonić do jego rodziców i powiedzieć im prawdę na temat ich syna.

Zaczęłam się zastanawiać, co teraz będzie z jego leczeniem. Z jednej strony nie chciałam, aby choroba z nim wygrała, ponieważ był młody i miał jeszcze całe życie przed sobą. Z drugiej wolałam, żeby nikt nie mieszał do tego małego Tobby'ego, bo on i tak jego biologiczny ojciec nie będzie chciał się z nim widywać. Wolałam, aby ten chłopiec nadal żył beztrosko bez świadomości, jak podłym człowiekiem był jego tata.





środa, 8 lutego 2017

Rozdział XXIII - Wyniki


~ Justin ~

Następnego dnia po rozprawie poszedłem odebrać wyniki z badań krwi. Od razu miałem też się udać na konsultację z lekarzem, który prowadził moją chorobę w szpitalu. Siedziałem na krześle w poczekalni i ściskałem w dłoni białą kopertę z moim nazwiskiem i czekałem na swoją kolej, aby wejść do gabinetu.

Miałem dziwne przeczucie, że wydarzy się coś złego w niedługim czasie. Nie miałem pojęcia, skąd brały się w moich myślach takie przypuszczenia, ale bałem się spojrzeć na zawartość koperty.

– Bieber! – zawołała pielęgniarka.

Podniosłem się z miejsca i skierowałem się do drzwi gabinetu. W środku czekała na mnie pani doktor, która siedziała za swoim biurkiem. Usiadłem naprzeciwko młodej kobiety i podałem jej białą kopertę.

Lekarka otworzyła nią i zaczęła przeglądać moje ostatnie wyniki badań krwi. Jej mina mówiła sama za siebie. Nie było dobrze, a ja obawiałem się już najgorszego.

– Justin twoje ostatnie wyniki są niepokojące. Te w szpitalu były dobre, ale teraz wszystko się zmieniło. Musimy przeprowadzić dodatkowe badania. Idź do pokoju zabiegowego. Za chwilę tam przyjdę i wykonamy biopsję. – Skrzywiłem się, słysząc jej słowa.

Skoro sama proponowała takie badanie, to już wiedziałem wszystko. Miałem nawrót. Moje najgorsze przypuszczenia się potwierdziły. Niechętnie wstałem od biurka i udałem się w stronę drzwi.

W jednej chwili poczułem mocne osłabienie organizmu. Nie chciałem po raz kolejny przechodzić przez to wszystko. Nie mogłem znów wylądować w szpitalu. Wtedy straciłbym moją Hails, a tego bym nie przeżył.

Udałem się do wskazanego pomieszczenia. Usiadłem na krześle, jednak pani doktor przyszła szybciej, niż mógłbym się spodziewać. Na wejściu do pokoju usłyszałem, że mam się położyć na plecach na kozetce i ściągnąć swoją koszulkę. Bez zastanowienia uczyniłem polecenie lekarki, ponieważ zdawałem sobie sprawę, co mnie czekało.

Pielęgniarka umyła miejsce wkłucia specjalnym środkiem odkażającym. Po chwili lekarka zrobiła zastrzyk znieczulający, a kilka minut później wbiła się do mojej kości, aby pobrać próbkę mojej krwi szpikowej do dalszych badań. Odczuwałem ból, ale się nie skarżyłem. Wierzyłem, że to była tylko pomyłka w laboratorium. Po prostu nie chciałem się znów rozstawać ze swoimi bliskimi.

Pani doktor kazała mi leżeć bez ruchu jeszcze przez kilka minut. Pół godziny później powoli podniosłem się z kozetki i wróciłem do swojego domu. Nie jechałem samochodem, ponieważ wolałem pospacerować trochę po mieście. Poza tym świeże powietrze pomogło mi trochę pozbierać myśli.

Po godzinnym spacerze z przychodni w końcu wróciłem do domu. W salonie zastałem swoją mamę. Kobieta siedziała i oglądała album ze zdjęciami. Zająłem wolne miejsce tuż przy niej i oparłem swoją głowę na jej ramieniu.

– Jak wyniki? – spytała przejęta.

Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Skłamać? Czy powiedzieć prawdę? W końcu podjąłem decyzję o szczerym wyznaniu.

– Coś nie tak wyszło podczas badania krwi. Lekarka znów zrobiła biopsję. Wyniki powinny być do odebrania jeszcze przed moim wyjazdem do Nowego Jorku. Co zrobimy, jeśli naprawdę dostanę nawrotu choroby? Oboje wiemy, że wtedy bez przeszczepu się nie obejdzie – powiedziałem i mocno przytuliłem kobietę.

Moja rodzicielka nie wypowiedziała już ani jednego słowa. Po prostu siedziała obok i wspierała mnie w tych ciężkich i niepewnych chwilach. Wiedziałem jedno. Jeśli choroba naprawdę wróciła, to musiałbym pożegnać się ze studiami. Przynajmniej do czasu, aż wyzdrowieję.
Minęło kilka dni. Dostałem telefon z przychodni, że wyniki biopsji są już do odebrania. Od razu umówiłem się na wizytę do lekarza. Moja dziewczyna doszła do wniosku, że tym razem będzie mi towarzyszyć podczas wizyty u lekarza.

Chociaż dzieliła nas raptem jedna noc wyjazdu na wschodnie wybrzeże, to wiedziałem, że ten dzień miał zaważyć nad moim dalszym losem. Jeśli białaczka powróciła, to czekały mnie kolejne chemioterapie. Znów żyłbym w towarzystwie samego personelu szpitalnego. Najgorsza niestety była myśl, że nikt z moich bliskich nie mógł zostać dawcą szpiku dla mnie. Kiedy byłem w klinice podczas pierwszego zachorowania, to lekarz zdecydował się na test zgodności genetycznej. Niestety nikt z mojej rodziny nie mógł mi pomóc w walce z chorobą.

Trzymając blondynkę za rękę, podszedłem do okienka, aby odebrać wyniki. Kiedy otrzymałem odpowiednią kopertę, razem udaliśmy się pod salę, w której przyjmowała moja lekarka. Hailey próbowała namówić mnie na otwarcie tej koperty, jednak ja byłem zbyt wielkim tchórzem. Wolałem złe lub dobre wieści usłyszeć od pani doktor.

– Bieber! – zawołała pielęgniarka.

Głośno westchnąłem i ociężale podniosłem się z krzesła, wypuszczając z objęcia dłoń swojej dziewczyny. Wolałem do środka wejść sam. Nie chciałem, aby moja księżniczka była świadkiem tej rozmowy. Z wielkimi obawami wszedłem do gabinetu. Usiadłem naprzeciwko lekarki i drżącymi dłońmi podałem jej biały skrawek papieru. Kobieta z wielkim opanowaniem wzięła ode mnie kopertę i powoli nią otworzyła. Czas dłużył mi się niemiłosiernie. Chciałem, jak najszybciej mieć to za sobą. Lekarka przez chwilę studiowała niezrozumiałe dla mnie napisy na białej kartce i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.

– Przykro mi Justin. Musimy znów się spotkać w klinice. Dostaniesz ode mnie skierowanie i jak najszybciej umów się na przyjęcie. Musimy zacząć chemioterapię w ciągu kilku dni. Do tej pory przepiszę ci tabletki, które musisz zażywać na rozrzedzenie krwi. Od ostatnich badań genetycznych nie doszli żadni nowi członkowie rodziny? Każdy potencjalny dawca szpiku daje ci szansę na przeżycie – usłyszałem jej głos.

Mój świat legnął w gruzach. Stało się to, czego obawiałem się najbardziej. Wiedziałem, że na dawcę mogłem czekać nawet kilka lat. Pytanie brzmiało: czy dane jest mi tyle czasu?

Wziąłem od lekarki receptę i bez słowa opuściłem gabinet w podłym humorze. Hailey widząc mój nastrój, podbiegła do mnie i mocno przytuliła. Razem udaliśmy się do apteki, a następnie do mojego domu. Bez namysłu wykonałem telefon do kliniki, w której leżałem kilka miesięcy temu. Po chwili rozmowy pielęgniarka ustaliła mi termin. Miałem się znaleźć w szpitalu w poniedziałek, czyli dzień po moim powrocie z wyjazdu do Nowego Jorku. Wtedy do głowy wpadł mi genialny plan. Przedyskutowałem go ze swoją dziewczyną, która bez przeszkód zgodziła się pomóc mi go wcielić w życie.




piątek, 6 stycznia 2017

Rozdział XXI - Rozprawa



~ Justin ~

Od mojego rozstania z Seleną minął już miesiąc. Tego dnia mieliśmy się spotkać pierwszy raz od dłuższego czasu. Wtedy miała się odbyć rozprawa dotycząca gwałtu na mojej byłej dziewczynie. Szczerze mówiąc, zależało mi tylko na tym, aby Mark poszedł siedzieć z powodu mojej nowej partnerki. Zacząłem oficjalnie spotykać z Hailey tuż po tym, jak Selena ze mną zerwała. Nie bardzo się tym przejmowałem, ponieważ w końcu mogłem być z kobietą, która zawładnęła moim sercem.

Rano przed wizytą w sądzie, stawiłem się na badaniach kontrolnych w szpitalu. Pielęgniarka pobrała moją krew, po czym od razu udałem się w miejsce, gdzie miałem się spotkać ze swoją byłą dziewczyną i jej przyjaciółmi. Nie interesowało mnie nic związanego ze sławną brunetką. Dzięki tym kilku wspólnym wyjściom miałem wkrótce stać się gwiazdą uniwersytetu, a Hails oczywiście razem ze mną. Przepraszam, ale kto by nie chciał się przyjaźnić z facetem, który był w tak bliskich stosunkach z rozpoznawalną gwiazdą muzyki?

Gdy dojechałem na miejsce, z daleka widziałem Selenę w towarzystwie jej przyjaciół. Zacząłem się zastanawiać, czy oni również będą zeznawali, ale byłem pewien, że to nie było możliwe. W końcu żaden z nich nie przebywał w Atlancie podczas tych wydarzeń, więc nie mogli być wiarygodnymi świadkami.

Dziewczyna od razu przytuliła się w do jednego z chłopaków, kiedy tylko zauważyła, że zbliżałem się w ich stronę w towarzystwie pięknej blondynki. Moja partnerka obejmowała mnie w pasie, natomiast ja ułożyłem swoją dłoń na krzyżu Hailey. Uśmiechnąłem się szeroko i bez spoglądania w stronę brązowookiej kobiety udałem się na drugi koniec korytarza.

Zanim się zorientowałem, wszyscy zostali poproszeni na salę rozpraw. Z daleka widziałem, zbliżającego się Damona. Byłem bardzo ciekaw, co on chciał zyskać w ten sposób. Rozwalił mój związek i byłem pewien, że chciał zeznawać na korzyść swojego przyjaciela. Byłem w szoku, kiedy mężczyzna podszedł do Nialla i przywitał się z nim, jakby byli najlepszymi przyjaciółmi.

~ Selena ~

Nie byłam w ogóle zdziwiona obecnością Justina w sądzie. Wiedziałam, że miał wiele argumentów, które tylko potwierdzały winę Marka. Niestety widok blondynki w jego ramionach, nadal powodował ból w moim sercu. Z czasem zaczęłam się zastanawiać, jak mogłam się wcześniej dać nabrać na to, że się zmienił, a co najważniejsze nie zauważałam, że to właśnie on skrzywdził moją najbliższą przyjaciółkę.

Kiedy staliśmy w korytarzu, nagle podszedł do nas wysoki brunet. Miałam dziwne wrażenie, że go znam, jednak nie potrafiłam sobie przypomnieć skąd. Jego rozbudowana klatka piersiowa kogoś mi przypominała, jednak nie potrafiłam tej osoby zidentyfikować. Spojrzałam w górę i ujrzałam przenikliwe spojrzenie niebieskich oczu. Chłopak przytulił się do Nialla jak starzy dobrzy znajomi. Nie ukrywam, ale trochę zbiło mnie to z tropu. Dopiero jego szeroki uśmiech, przywołał odpowiednie wspomnienia w mojej podświadomości.

– Mam nadzieję, że nie przestraszyłem cię tymi wszystkimi wiadomościami – usłyszałam głos Damona.

Nagle wszystko stało się jasne. Chłopak miał dostęp do mojego numeru telefonu wielu informacji na mój temat, ponieważ dawniej chodziliśmy do jednej klasy. On od zawsze był jednym z bliskich przyjaciół Horana. Niestety po jego wyjeździe nasza relacja osłabła, a sam zaczął się przyjaźnić z Markiem. Zastanawiał mnie tylko fakt, skąd on wiedział tyle o Justinie.

– Muszę przyznać, że przez cały czas byłam bardzo przerażona nimi. Nigdy w życiu by mi do głowy nie przyszło, kto tak naprawdę za tym wszystkim stoi. Tylko czemu Niall nie rozpoznał twojego numeru? – spytałam, nic nie rozumiejąc. Chłopak uśmiechnął się szeroko i zarzucił swoje ramię na moje barki.

– Zmieniłem numer. Wiedziałem, że inaczej Horan mógłby się zorientować, kto do ciebie pisał. Chciałem ci tylko pokazać, że Justin nie był z tobą szczery. Tutaj w Atlancie nie mogłem ci o wszystkim powiedzieć, bo od pewnego czasu non stop kręcił się wokół ciebie Bieber lub Somers. Przepraszam, jeśli sprawiłem, że się bałaś – powiedział brunet ze skruchą w głosie.

– I tak oberwiesz, jak wyjdziemy z tamtej sali – wskazałam na drzwi, w które otworzyły się w tym samym momencie.

Mężczyzna ubrany w czarny garnitur zaprosił nas wszystkich do środka. Justin i jego nowa partnerka weszli jako pierwsi. Ja w tym czasie wolałam opanować swoje emocje. Wiedziałam, że ponowne spotkanie, z osobą, która mnie w taki sposób skrzywdziła, nie mogło należeć do najłatwiejszych. Trzech chłopaków, stojących tuż przy mnie dodawało mi otuchy. Wzięłam głęboki oddech i skierowałam swoje kroki w stronę wyznaczonego miejsca.

Z daleka widziałam jego posturę. Siedział za biurkiem wraz ze swoim adwokatem. Jego dłonie zdobiły srebrne bransolety kajdanek. Po zgarbionej posturze mężczyzny mogłam, wnioskować, że nie bardzo podobało mu się przebywanie w tym miejscu. Włosy miał nieco dłuższe niż podczas naszego ostatniego spotkania.

Stanęłam w pół kroku, kiedy nasze spojrzenia się skrzyżowały. Jego oczy zapłonęły niebezpiecznym blaskiem. Widziałam w nich nienawiść, a zarazem chęć zemsty. Przestraszyłam się. Nagle poczułam męską dłoń na swoim ramieniu. Z całą pewnością nie należała ona ani do Oscara, ani Nialla. Chaz również siedział już na sali rozpraw w towarzystwie swojego najlepszego przyjaciela, swojej dziewczyny oraz blondynki, która zniszczyła moje urodziny.

Powoli odwróciłam się w stronę tajemniczej osoby. Gdy podniosłam swój wzrok w górę, ujrzałam pokrzepiający uśmiech ze strony Damona. Tuż za nim stało dwóch blondynów, którzy chcieli być przy mnie w tych ciężkich momentach.

– Nie bój się. Jestem po twojej stronie. Poza tym mam na niego argumenty, przez co odpowie za wszystko, co ci zrobił – usłyszałam słowa wsparcia ze strony przyjaciela oskarżonego mężczyzny.

Udałam się za swoim adwokatem do jego biurka. Usiadłam na drewnianym krześle i starałam się myśleć pozytywnie. Niestety to nie było takie proste, kiedy naprzeciwko siebie widziałam Marka.

Serce biło mi jak oszalałe. Miałam wrażenie, że cały budynek mógł usłyszeć jego rytm. Drżące dłonie przeniosłam na blat stolika. Rozejrzałam się po sali w poszukiwaniu czegoś, co mogło mi pomóc odwrócić myśli od powracających wspomnień. Jednak w tym samym momencie do środka wszedł sędzia, a wszyscy wstali ze swoich miejsc.

Rozpoczął się przewód sądowy. Mark został przesłuchany jako pierwszy. Większość jego wypowiedzi bardzo mijała się z prawdą. W końcu byli świadkowie, którzy widzieli go w szkole godzinę po zakończeniu przez niego zajęć. Nie rozumiałam, jak można było zachowywać się w taki sposób. Przecież skoro był winny, to musiał odpowiedzieć za swoje czyny. Nie rozumiałam, dlaczego kłamał w tamtym momencie.

Po kilkunastu minutach przyszła moja kolej. Usiadłam w wyznaczonym przez sędzię miejscu i spojrzałam w stronę swoich przyjaciół, szukając w nich otuchy. Oscar uśmiechnął się delikatnie w moją stronę i uniósł kciuk w górę. Tym samym dał mi do zrozumienia, że to wszystko musiało się dobrze skończyć.

– Mogłaby nam pani opowiedzieć wydarzenia z dnia dwudziestego maja tego roku? – spytał mój adwokat.

Głośno westchnęłam i zaczęłam opowiadać wszystko po kolei, wracając pamięcią do nieprzyjemnych wspomnień. Nie lubiłam o tym mówić, jednak chciałam zakończyć ten koszmar raz na zawsze i zapomnieć w końcu o wszystkich upokorzeniach. Chciałam po prostu zacząć wieść spokojne życie u boku swoich prawdziwych przyjaciół.

– Kilka dni wcześniej Mark złożył mi podobną propozycję. Już wtedy przyparł mnie do ściany, dając mi do zrozumienia, że miał nade mną władzę, ponieważ był dużo silniejszy. Na całe szczęście w pobliżu byli chłopcy z mojej klasy, którzy uratowali mnie wtedy. Niestety on nadal codziennie kręcił się wokół mojej szafki. Dwudziestego maja również tam był. Miałam tylko zabrać swój zeszyt z notatkami, aby napisać esej. Chciałam, jak najszybciej wyjść z budynku, ponieważ czekał na mnie chłopak, któremu udzielałam korepetycji. Niestety Mark mnie zatrzymał. Zaczął mnie ciągnąć w stronę łazienki. Próbowałam mu się wyrwać, wołać o pomoc, jednak nikogo nie było w pobliżu, kto mógłby mnie usłyszeć... – W tym momencie mój głos się załamał, a ja poczułam, jak wszystkie kolejne słowa blokowały się w moim gardle. – Przepraszam, ale nie jestem w stanie kontynuować – powiedziałam przez łzy, pozwalając tym samym emocjom wypłynąć na wierzch.

Sędzia, zważając na mój stan, pozwolił mi wrócić na swoje miejsce. Wiedziałam, że w swojej dokumentacji miał adnotację, która dotyczyła mojego stanu zdrowia zarówno fizycznego, jak i psychicznego, po tym wydarzeniu. Z tego powodu byłam mu wdzięczna, że nie musiałam dalej opowiadać tego nieprzyjemnego incydentu.

Znów usiadłam obok swojego adwokata i za wszelką cenę starałam się nie patrzeć w stronę oskarżonego chłopaka. Jego obecność na nowo rozdrapywała rany, które zdążyłam już w jakimś stopniu wyleczyć dzięki obecności moich przyjaciół.

W tym samym czasie Chaz został poproszony o złożenie swoich zeznań. Chłopak opowiedział, o całej sytuacji, którą zastał w łazience, kiedy szukał mnie w szkolnym budynku. Zastanawiałam się, jak on mógł to wszystko mówić z takim spokojem w głosie. Przecież dobrze pamiętam, że w tamtym momencie dość mocno go pobił. Chociaż siedziałam wtedy skulona, zapłakana i obolała na zimnych kafelkach, to każdy szczegół idealnie zapadł w mojej pamięci. Jednego byłam pewna. Nigdy nie będę mogła zapomnieć widoku moich porwanych ubrań, Marka zapinającego spodnie oraz tego uśmiechu, który zdradzał, że dostał już wszystko, czego oczekiwał. Choć na pewien czas straciłam przytomność, to bardzo dobrze wiedziałam, że właśnie on był moim gwałcicielem. Gdyby nie szybka reakcja Chaza, który zabrał mnie od razu na pogotowie, nigdy nie mogłabym mu tego udowodnić.

Po kilku pytaniach przyszedł czas na Damona. Mężczyzna przeszedł obok mnie i uśmiechnął się delikatnie. W ten sposób dodał mi otuchy. Byłam pewna, że skoro przyjaźnił się z Markiem, to miał niezaprzeczalne dowody przeciwko niemu. Jednak bałam się, że będzie wolał zeznawać na korzyść swojego kolegi.

Nie pewnie spojrzałam w kierunku Justina i jego blond towarzyszki. Para miała dłonie splecione ze sobą, ale jednak każde z nich wpatrywało się w Damona. Choć ten widok ranił moje serce, widziałam, jak oboje z zapartym tchem czekali na odpowiedź chłopaka. Wzięłam głęboki wdech i powoli zaczęłam wypuszczać powietrze ustami. Bałam się, że to właśnie od jego zeznań mogło zależeć dosłownie wszystko.

Brunet usiadł za barierkami, a jego wzrok zaczął krążyć między mną, Markiem i Niallem. Wiedziałam, że z tą ostatnią dwójką był dość mocno związany, jednak nie byłam pewna, po czyjej stronie stanie tym razem. Po prostu bałam się, że mógł zacząć wspierać mężczyznę, który zniszczył moje życie.

– Wiemy, że przyjaźnił się pan z oskarżonym. Czy stosował on wobec poszkodowanej jakieś akty, które mogłyby wskazywać na to, że byłby w stanie dokonać napaści seksualnej na niej? – spytał obrońca Marka.

Damon przez długi czas nie odezwał się ani jednym słowem. Jego wzrok nadal balansował między postaciami. Tym razem już tylko jego dwóch przyjaciół. W końcu chłopak przeniósł swoje spojrzenie na mnie i automatycznie przytaknął. W jego oczach widziałam wtedy smutek i współczucie, a ja już wiedziałam, że nie miałam się czego obawiać. Dzięki niemu mogłam naprawdę udowodnić Markowi.

– Tak. Mark od samego początku zachowywał się w dość dziwny sposób. Kiedy zaczęliśmy się przyjaźnić, usłyszałem jego opowieść o nowej dziewczynie w szkole prywatnej, która w krótkim czasie stała się pośmiewiskiem. Później dowiedziałem się, że stało się tak za sprawą jego przyjaciół, a on sam również bardzo się do tego przyczynił. Po kilku miesiącach pokazał mi maila, na którego się włamał i zmienił w nim hasło, aby nikt się nie dowiedział o jego planach. Szybko rozpoznałem dziewczynę, która była jego właścicielem, ale bałem się, o tym powiedzieć komukolwiek. Mark jest nieobliczalnym typem człowieka. Nigdy nie wiadomo, do czego on jest zdolny. Kilka dni przed tym zdarzeniem zdradził mi, że zaczął śledzić pokrzywdzoną. Zdawałem sobie sprawę, że to nie mogło wróżyć nic dobrego. Później nagle przestał się do mnie odzywać. Zastanawiałem się, co się stało. Niestety prawdę poznałem dopiero, jak został zamknięty w areszcie. Wracając do pana pytania. Wydaje mi się, że przerobienie zdjęć tej dziewczyny i rozesłanie ich wszystkim uczniom, to chyba wystarczający dowód. Mark cały czas podkreślał, że zrobi wszystko, aby zniszczyć jej życie w tej szkole – powiedział, a ja poczułam ulgę, że nie zaczął kłamać na korzyść swojego przyjaciela.

Z drugiej strony byłam przygnębiona, ponieważ wiedział o wszystkim od samego początku, a nie zareagował. W końcu przyjaźnił się z Niallem i mnie znał. Gdyby choć raz zrobił coś, aby przeszkodzić Markowi w jego planach, to mogłabym uniknąć wielu tych przykrych rzeczy.

Spojrzałam w stronę Irlandczyka, który siedział obok Oscara. Obaj wpatrywali się w przestrzeń, a ich miny nie wróżyły niczego dobrego. Bałam się, że mogli zrobić coś głupiego po zakończeniu procesu, a ja nie chciałam wracać na salę sądową tylko dlatego, że któryś z nich kogoś pobił.

Po przesłuchaniu Damona i jeszcze kilku osób sędzia ogłosił przerwę, po której miał ogłosić wyrok. W towarzystwie swoich przyjaciół wyszłam na korytarz. Usiadłam na jednej z ławek i zaczęłam rozmyślać.

Nagle poczułam dłoń na swoim ramieniu. Odwróciłam się w stronę tajemniczej osoby i spotkałam się ze zmartwionym spojrzeniem Oscara. Nie zastanawiając się długo, wtuliłam się w ciało swojego przyjaciela i po raz kolejny tego dnia rozpłakałam. Byłam już zmęczona emocjonalnie. Chciałam, jak najszybciej zakończyć ten dzień i położyć się w końcu w swoim łóżku, którego mi brakowało podczas trasy.

Godzinę później zostaliśmy ponownie poproszeni na salę rozpraw. Znowu zajęłam miejsce obok swojego adwokata i z przerażeniem czekałam na werdykt sędziego. To właśnie od niego miało zależeć, czy w końcu miałam poczuć się bezpiecznie we własnym mieście, czy też nie.

Po wielu minutach przemowy sędziego i niespokojnego rozglądania się po pomieszczeniu podczas czekania, w końcu usłyszałam najważniejszy dla mnie komunikat. Mark został skazany na pięć lat więzienia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.

Odetchnęłam z ulgą. Miałam nadzieję, że ten proces go czegoś nauczy. Kiedy wychodziłam z sali, nie potrafiłam opanować emocji. Skoczyłam na plecy Nialla, który złapał mnie pod udami i w taki sposób udaliśmy się do wyjścia z sądu. Oscar wyciągnął ze swojej kieszeni kluczyki od mojego samochodu, które dałam mu tuż przed rozprawą. Po chwili całą trójką byliśmy w do mojego domu, w którym czekała na nas moja mama.






wtorek, 27 grudnia 2016

Rozdział XX - Wsparcie



~ Oscar ~

Selena dość długo nie wracała z kuchni. Postanowiłem pójść jej poszukać. Niestety takiego widoku się nie spodziewałem. Niall kłócił z Justinem, a ja już wiedziałem, że moja przyjaciółka poznała prawdę. Chciałem jak najszybciej odnaleźć swoją księżniczkę, aby nie zdążyła zrobić nic głupiego. Wiedziałem, że miała już za sobą próbę samobójczą i nie chciałem doprowadzić do tego, aby znów zrobiła sobie krzywdę.

Zacząłem biegać po pomieszczeniach i jej szukać. Dopiero po chwili znalazłem skuloną brunetkę w łazience jej sypialni. Szybko znalazłem się tuż przy niej i ujrzałem zakrwawiony nadgarstek. Z jej oczu cały czas płynęły łzy, a ciałem wstrząsały dreszcze. Nie czekając długo, sięgnąłem po czysty ręcznik, który przycisnąłem do ran na jej ręce i mocno przytuliłem dziewczynę do swojego boku. Sel szybko wtuliła się w moje ciało i jeszcze bardziej się rozpłakała. Nie miałem najmniejszego zamiaru odsuwać jej od siebie. Zdawałem sobie sprawę, że właśnie tego potrzebowała najbardziej.

– Nie płacz mała. On nie jest wart twoich łez ani ran na twoich nadgarstkach. Wiem, że to boli, ale musisz być silna księżniczko. Pamiętaj, że ja zawsze będę przy tobie – wyszeptałem.

Moja przyjaciółka odsunęła się delikatnie i spojrzała na mnie swoimi załzawionymi oczami. Widziałem w nich smutek, ból i przede wszystkim zwątpienie. Nie ukrywam, że w tym momencie poczułem nieprzyjemne ukłucie w sercu, ponieważ chciałem, aby Selena zawsze się uśmiechała.

– Obiecujesz, że zawsze będziesz przy mnie? Nawet jeśli po zakończeniu trasy wrócisz do Szwecji? Jesteś w stanie mi obiecać, że już nigdy nie urwie nam się kontakt – spytała, a ja momentalnie podałem jej właściwą odpowiedź.

Wiedziałem jedno. Nie chciałem dać jej po raz kolejny odejść. Selena była dla mnie niezwykle ważną osobą. Kochałem nią całym swoim sercem i nie potrafiłbym poradzić sobie, gdybym znów miał stracić swoją księżniczkę. Po prostu chciałem mieć nią zawsze przy sobie. Może w tym momencie zachowywałem się jak egoista, ale tak naprawdę chciałem dobra Seleny.

Przez długi czas siedziałem wraz z dziewczyną na podłodze w łazience i czekałem, aż się uspokoi. Jednak zanim do tego doszło usłyszałem głos Nialla, który nawoływał Selenę. Nie miałem do niego pretensji, że nasza przyjaciółka poznała w końcu prawdę. W końcu Justin mógł przewidzieć, że prędzej czy później to się skończy tak, a nie inaczej.

Nagle Nialler wszedł do łazienki, a kiedy zobaczył, w jakim stanie jest Sel, padł przed nią na kolana. Chociaż byłem bardzo ciekaw informacji na temat Justina, to nie chciałem sprawiać więcej bólu jego już byłej dziewczynie.

– Selena wiem, że powinienem powiedzieć ci o wszystkim, kiedy tylko zorientowałem się, że twój chłopak jest tą osobą, która odebrała nam Amandę, ale nie potrafiłem tego zrobić. Wiedziałem, że przywiązałaś się do niego i go pokochałaś, a ja nie chciałem sprawiać, żebyś przez to cierpiała. Dla mnie i Oscara jesteś najważniejszą osobą pod słońcem. Żaden z nas nie poradziłby sobie, gdybyśmy jeszcze ciebie stracili. Nie miej nam za złe, że nikt nie powiedział ci o tym, jaki był twój chłopak, bo woleliśmy to zrobić dla twojego dobra. Teraz wiem, że to był błąd. Proszę, nie marnuj łez na takiego idiotę i po prostu chodź zabawić się z nami w swoje urodziny. Obiecuję, że Justina już nie spotkasz, bo kazałem mu wyjść chwilę po tym, co Oshee poszedł cię szukać – powiedział nasz przyjaciel.

Na swoim ramieniu poczułem, jak brunetka westchnęła z ulgą i odsunęła się od mojego torsu. Próbowała wyrwać rękę z mojego uścisku, w którym tamowałem krwawienie z jej nadgarstka, jednak byłem silniejszy i nie pozwoliłem na to swojej przyjaciółce. Sam starłem łzy z jej oczu i powoli zacząłem odsuwać ręcznik z ran. Okazało się, że na szczęście nie były one zbyt głębokie, przez co zdążyły się już zasklepić. Jednak nadal szło na nich ujrzeć czerwone ślady z zaschniętej krwi. Pomogłem wstać Selenie, a następnie obmyłem jej skórę, aby pozbyć się nadmiaru „nieprzyjemnych wspomnień”. Irlandczyk przez cały czas stał i wpatrywał się z niedowierzaniem na naszą przyjaciółkę. Byłem pewien, że w tym momencie wspominał bezwładne ciało Amy, którą znalazł nieżywą w łazience swojego domu.

Selena uśmiechnęła się smutno w moją stronę, kiedy skończyłem jej pomagać. Po chwili podeszła do farbowanego blondyna i mocno go przytuliła. Jednak chwilę trwało, zanim chłopak wyrwał się z odrętwienia i oddał uścisk.

– Nie zadręczaj się tym. To nie twoja wina, że Amy popełniła samobójstwo. Nie mam żalu do żadnego z was, że mi nie powiedzieliście prawdy na temat Justina. To on od samego początku nie powinien przede mną ukrywać wszystkich ważnych informacji – usłyszałem jej cichy głos, w którym tłumiła chęć płaczu.

Znałem Selix tak długi czas, że takie szczegóły rozpoznawałem od razu i nie uchodziły mojej uwadze. Może miał z tym coś wspólnego fakt, że była dla mnie dużo bliższą osobą niż dla Horana. W końcu byłem w niej zakochany od kilku lat, a mój wyjazd na inny kontynent i odseparowanie nas od siebie w żadnym stopniu nie osłabiły moich uczuć do tej dziewczyny. Miałem tylko nadzieję, że brunetka nie pozna zbyt wcześnie mojej tajemnicy. Po pierwsze bałem się, że to zniszczy naszą przyjaźń, jeśli ona nie odwzajemniała tej miłości. Z drugiej strony nie chciałem, aby pomyślała, że cieszę się z jej rozstania z chłopakiem i wykorzystuję sytuację.

Kiedy dziewczyna doprowadziła się już do porządku, w trójkę udaliśmy się do salonu, gdzie nie było już słychać żadnej muzyki. Nie ukrywam, że byłem bardzo zadowolony, bo Justina nie było już nigdzie w pobliżu. Chaz podbiegł do nas, kiedy tylko zobaczył, jak przekraczaliśmy próg pomieszczenia. Oczywiście zaczęło się od awantury, że Niall kazał wyjść Justinowi z imprezy urodzinowej naszej przyjaciółki. Niestety opamiętał się, dopiero kiedy zobaczył łzy w oczach Seleny na wspomnienie imienia jej byłego już chłopaka. Nie czekając długo, przyciągnąłem dziewczynę do siebie i mocno przytuliłem.

– Chaz nie mów przy mnie nic na jego temat. Dla mnie jest skończonym dupkiem, skoro nie potrafił mi powiedzieć, że jest ojcem dziecka mojej zmarłej przyjaciółki, a przede wszystkim po tym, jak nakryłam go na całowaniu tej blond zdziry – powiedziała Selena łamiącym się głosem.

Moja przyjaciółka próbowała wyrwać się z mojego uścisku, ale powstrzymałem nią przed tym. Wiedziałem, że jeśli dałbym jej odejść w tamtym momencie, to mógłbym swojej księżniczki żywej nie znaleźć. Kiedy wzmocniłem uścisk wokół jej ciała, już wiedziałem, że Sel da za wygraną i nigdzie mi nie ucieknie. Oczywiście nie myliłem się, bo usłyszałem jej ciche westchnięcie, a po chwili sama wtuliła się w moje ciało.

Kiedy usiadłem na kanapie, dziewczyna od razu zajęła miejsce tuż obok mnie, wzmacniając uścisk wokół mojej talii. Wziąłem koc, który leżał na oparciu i okryłem nim swoją przyjaciółkę. W tym samym momencie przyszła Caitlin, która w rękach trzymała tort z podpalonymi świeczkami. Od razu zauważyłem, że po twarzy Seleny przemknął ledwo widoczny uśmiech. Domyślałem się, że po takich wydarzeniach ciężko jej będzie się uśmiechnąć przez kilka najbliższych dni, a nawet tygodni, ale chciałem zrobić wszystko, aby poprawić humor swojej przyjaciółce.

Wszyscy zaczęliśmy śpiewać piosenkę urodzinową naszej solenizantce, a w jej oczach dostrzegłem łzy. Tym razem byłem pewien, że były wywołane przez wzruszenie, a nie przez przykre wydarzenia, które miały nie dawno miejsce. Po chwili poprosiłem Selenę, aby zdmuchnęła wszystkie świeczki z tortu, myśląc przy tym o swoim życzeniu.



czwartek, 8 grudnia 2016

Rozdział XIX - Prawda



~ Oscar ~


Ten dzień nie zaczął się najlepiej, chociaż były to urodziny najważniejszej dla mnie osoby. Gdy tylko obudziłem się w pokoju willi, którą wynajął menadżer Seleny dla naszej grupy, usłyszałem rozmowę Olly'ego z Felixem. Szybko zorientowałem się, o czym rozmawiali, a ja nie mogłem w to uwierzyć. Mój przyjaciel chciał odejść z zespołu tuż po zakończeniu trasy. Nie potrafiłem poradzić sobie z tą świadomością. Po prawie czterech latach chciał tak po prostu opuścić nasz zespół, a ja nie mogłem nic z tym zrobić. Czułem się bezsilny. Chciałem mieć wszystkich przyjaciół już zawsze przy sobie.

Cały dzień przeżywałem decyzję swojego przyjaciela, przez co bez powodu pokłóciłem się z Niallem, który tak naprawdę chciał tylko rozluźnić ciężką atmosferę między moim zespołem. Dodatkowo wszystko działo się na oczach Justina i jego blond kochanki. Razem z Niallerem wiedzieliśmy, że te kilka dni w ich towarzystwie nie mogło się dobrze skończyć.

Kiedy widziałem, w jaki Justin witał się z moją przyjaciółką, postanowiłem zastosować się do jej rady i porozmawiać ze swoim zespołem. Udaliśmy się do pokoju, w którym tymczasowo mieszkaliśmy i każdy z nas usiadł na łóżku. Przez długi czas żaden z nas nie odezwał się słowem. Wiedziałem, że będzie mi bardzo brakowało Olly'ego. To on znał sekrety, o których bałem się powiedzieć młodszym kolegom.

– To już jest nieodwracalna decyzja? – usłyszałem głos Felixa, który przerwał krępującą ciszę.

Og powoli skinął głową i odwrócił się w moją stronę, jakby szukał we mnie wsparcia. Głośno westchnąłem, po czym wstałem ze swojego miejsca i podszedłem do niego. Zająłem miejsce obok Oscara i przez chwilę mierzyłem ich wszystkich wzrokiem.

– Będzie nam ciebie strasznie brakować, ale żaden z nas nie ma zamiaru cię zatrzymywać na siłę – powiedziałem, starając się nie pokazać, jak bardzo łamał się mój głos.

Długo siedzieliśmy i wspominaliśmy każdy szczegół z naszej relacji. Gdy przyleciałem do Szwecji, zawsze mogłem na nim polegać. Jak na zawołanie Felix i Omar znaleźli się przy nas. Zanim ktokolwiek zdążył się odezwać nasi młodsi przyjaciele, zamknęli nas w grupowym uścisku.

Spojrzałem na zegarek i przeraziłem się, widząc na nim cyfry. Zostało niewiele czasu do imprezy urodzinowej mojej księżniczki, a żaden z nas jeszcze nie był gotowy. Szybko podbiegłem do swojej torby z bagażem i wyjąłem z niej koszulę w paski. Kiedy wróciłem z łazienki, okazało się, że Felix miał na sobie czarną koszulę w białe kropki, która oczywiście należała do mnie.

Nie chciałem już się odzywać na ten temat, bo i tak często pożyczaliśmy sobie ubrania. Kiedy zobaczyłem, że wszyscy byli już gotowi, wyszliśmy z pokoju. Z daleka dało się usłyszeć muzykę, która płynęła z głośników. W salonie ujrzałem cały zespół One Directon, Justina z przyklejoną do niego blondynką oraz Selenę, która siedziała sama w kącie pomieszczenia. Bez zastanowienia podszedłem do swojej przyjaciółki i mocno przytuliłem do swojego ciała. Widziałem łzy w jej oczach, więc wzmocniłem swój uścisk wokół jej ciała.

– Nie płacz. Kochanie dzisiaj jest wyjątkowy dzień. Powinnaś się uśmiechać. Wiem. Sam zepsułem ci humor, ale obiecuję. Teraz sprawię, że teraz zrobię wszystko, abyś była szczęśliwa – powiedziałem jej do ucha, tak aby mnie usłyszała przy głośnych dźwiękach piosenki.

Dziewczyna skinęła głową, ale kiedy spojrzała w stronę swojego chłopaka, po raz kolejny jej oczy straciły radosny blask. Westchnąłem i zaproponowałem swoje rozwiązanie, choć wiedziałem, że było to robione tylko po to, aby wzbudzić zazdrość w szatynie.

Selix szybko zgodziła się zatańczyć nasz układ kizomby, bo w końcu kroki i figury w tym tańcu potrafiły doprowadzić każdego faceta do ataku zazdrości.

Poprosiłem Nialla, aby włączył piosenkę z mojego i Seleny występu na krótko przed moim wyjazdem do Europy. Stanąłem na środku salonu, a moja przyjaciółka zajęła miejsce na jednym z końców pomieszczenia. Od razu poczułem na sobie zaciekawiony wzrok Justina, na co szeroko się uśmiechnąłem. Może Sel nie była mu tak obojętna, jak sądziłem z Nialllem na samym początku. W końcu każdy może się zmienić. Jednak wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak bardzo się myliłem, ani jakie konsekwencje miały przynieść jego odwiedziny.

Kiedy popłynęły pierwsze nuty naszej piosenki, moja przyjaciółka zaczęła się zbliżać do mnie i poruszać biodrami w ruch muzyki. Szeroko uśmiechnąłem się, bo byłem pewien, że chłopak Seleny w tym momencie dostawał ataku zazdrości. Długo na jego reakcję nie musiałem czekać. Tuż po występie moim i Sel, Justin złapał swoją kochankę za rękę i wybiegł z nią do kuchni. Byłem pewien, że musiał odreagować, a jego dziewczyna powinna poznać w końcu prawdę.

~ Selena ~

Po niezwykłym tańcu z Oscarem postanowiłam pójść po coś do picia. Było mi smutno, że Justin przez cały czas mnie ignorował, choć przyjechał na moje urodziny. Cały czas w jego ramionach była jego blond przyjaciółka. W tym momencie przypomniały mi się wszystkie wiadomości tajemniczego D, który pisał, o zdradzie mojego chłopaka. Miałam wrażenie, że kobieta, z którą zjawił się w Dallas, była tą samą, co na zdjęciach od tajemniczego chłopaka. Zaczęłam się zastanawiać, czy to mogła być prawda.

– Masz tupet Bieber. Przyjeżdżasz ze swoją kochanką na urodziny mojej przyjaciółki i jeszcze masz pretensje, że tańczy z Oscarem. A może powiesz jej w końcu, co łączyło cię z Amy? Może powiesz swojej dziewczynie, że jej przyjaciółka odebrała sobie życie, bo przyłapała cię z tą blond dziwką w jednoznacznej sytuacji, kiedy chciała cię poinformować o ciąży. Nawet jaj nie miałeś, żeby dowiedzieć się, co u twojego dziecka – usłyszałam krzyk Nialla.

Stanęłam, jak wryta i nie wiedziałam, co powinnam zrobić w tym momencie. Poczułam, jak łzy zaczęły zbierać się pod moimi powiekami, ale mimo wszystko postanowiłam wejść do kuchni. Niestety to był mój błąd. Przed oczami miałam swojego chłopaka, całującego się z inną kobietą. W tym momencie moje serce roztrzaskało się na milion małych kawałków.

– Teraz polecisz do Seleny i jej powiesz, że całowałem Hails? Śmieszny jesteś. Myślisz, że komu ona uwierzy? Facetowi, który nią zostawił, kiedy potrzebowała wsparcia, czy swojemu chłopakowi? Poza tym muszę podziękować Markowi, że włamał się wtedy na maila Seleny, kiedy wysłała temu Enestadowi zdjęcia z sesji. Dzięki temu, że zmieniłem hasło, nie była w stanie się już z wami kontaktować. Poza tym sądzisz, że interesuje mnie ten bachor? Tyle razy powtarzałem Amy, żeby brała tabletki, to była mądrzejsza. W końcu dostała to, czego sama chciała – powiedział Justin.

Nie mogłam dłużej tego słuchać. Podbiegłam do niego i wymierzyłam mu porządny cios w policzek, powstrzymując swoje łzy. Wykrzyczałam mu tylko, że między nami koniec i pobiegłam do swojego tymczasowego pokoju. Trzasnęłam drzwiami i udałam się do łazienki, która była połączona z sypialnią.

Usiadłam na zimnych kafelkach, a ze swojej kosmetyczki wyjęłam żyletkę, której od dłuższego czasu nie dotykałam. Przez chwilę wpatrywałam się w ostrze i po chwili namysłu przeciągnęłam nim po skórze na nadgarstku. Krew zaczęła spływać, a ja poczułam ulgę. Ból psychiczny odszedł na chwilę na drugi plan, bo zastąpił go ból fizyczny. Z moich oczu cały czas płynęły słone łzy, kiedy zorientowałam się, że to były najgorsze urodziny podczas całego mojego życia.
________________________________________________________________________________

Hej :) Chciałabym was serdecznie zaprosić do mojego nowego opowiadania pt.: "Where are you daddy?". Znajdziecie tam już kilka rozdziałów. Opowiadanie jest o 5 Second of Summer, The Fooo Conspiracy oraz Zarze Larsson w roli Melanie. Mam nadzieję, że opowiadanie przypadnie wam do gustu.