Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hailey Baldwin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hailey Baldwin. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lipca 2017

Dodatek



~ Narrator ~

Oscar był naprawdę szczęśliwy, kiedy jego dziewczyna była w pobliżu. Od czasu pamiętnego wyjazdu do biologicznej rodziny Seleny, tworzyli naprawdę zgraną i szczęśliwą parę. Oczywiście kłócili się czasem o różne błahe sprawy, jednak zawsze potrafili dojść do porozumienia. Trzy lata ich związku minęło szybciej, niż wszyscy by się spodziewali. Para w każdej wolnej chwili odwiedzała bliskich Seleny z Nowego Jorku, a w czasie dłuższych przerw latali do Szwecji lub Australii, żeby spotkać się z rodziną jej chłopaka lub jej kuzynem.

Jednak wszystko się zmieniło podczas jednego krótkiego ich pobytu w Atlancie. Brunetka ze swoim partnerem szykowała się do najważniejszego dnia w swoim życiu. Niestety nie wszystko było takie proste. Chociaż minęło trzy lata od ostatniego spotkania Seleny i jej byłego już chłopaka. Selena czasem zastanawiała się, jakby wyglądało jej życie, gdyby Justin Bieber nigdy nie stanął na jej drodze.

Podczas wspólnych zakupów z Oscarem, Selena spotkała dziewczynę, z która przyczyniła się do rozpadu jej poprzedniego związku. Para była zdziwiona, kiedy zauważyła, że blondynka stała wtulona w jednego z chłopaków, którego piosenkarka znała ze szkoły, lecz jego imienia nie zapamiętała.

Hailey zmierzyła nienawistnym wzrokiem brunetkę, która w ciągu tych kilku lat osiągnęła wielki sukces. Przez krótki moment Selena była przestraszona, ponieważ nie wiedziała, czego mogła się spodziewać po swojej dawnej konkurentce. Mimo wszystko czuła się bezpieczna w objęciach Oscara, więc wszelkie obawy na krótki moment odeszły w zapomnienie. Nagle blondynka pojawiła się tuż przy zakochanej parze.

– Zapłacisz mi za wszystko. Przez ciebie straciłam miłość swojego życia. Niedługo ty poczujesz ten sam ból – powiedziała Hailey i od razu odeszła.

Selena nie wiedziała, co miała myśleć na temat dziwnego zachowania dziewczyny. Bała się, że ktoś mógłby zrobić krzywdę jej partnerowi, z którym za nie cały miesiąc miała stanąć na ślubnym kobiercu. Nie wyobrażała sobie, że mogłaby stracić Oscara. Już raz przeżyła jego odejście, więc kolejny raz nie chciała przechodzić przez to samo. Chociaż nie miała pojęcia, co mogły oznaczać słowa dziewczyny, to naprawdę zaczęła bać się o życie swojego narzeczonego.

Po niespodziewanym spotkaniu w centrum handlowym para wróciła do domu, w którym mieszkała opiekunka prawna dziewczyny. Narzeczeni od razu usiedli w salonie, gdzie próbowali zająć się czymś pożytecznym, żeby dłużej nie myśleć o nieprzyjemnym spotkaniu. Oscar i Selena zaczęli na kartce rozpisywać układ stołów i miejsca, które chcieli przypisać poszczególnym gościom w domu weselnym. W końcu to miał być najszczęśliwszy dzień w ich życiu, więc chcieli, aby wszystko było idealnie zaplanowane.

Chociaż ciągle w ich głowach rodziły się drobne obawy i ciemne scenariusze, które były związane z groźbą Hailey, to starali się żyć chwilą. Nikt z nich nie chciał myśleć, że mógłby stracić osobę, którą kochał całym swoim sercem. Selena doskonale wiedziała, że po tym, co razem przeszli, to nie przeżyłaby dnia bez swojego narzeczonego. Oscar natomiast zdawał sobie sprawę, że nie poradziłby sobie, gdyby w jego życiu zabrakło dziewczyny, z którą chciał związać swoją przyszłość. Oboje chcieli dożyć spokojnej starości, w której mogliby opowiadać wnuczętom o wspólnej przeszłości.

Selena oparła się o ramię swojego partnera, kiedy skończyli pracę nad ustaleniem wszystkich miejsc siedzących na ich weselu. Oscar objął swoją narzeczoną w pasie i włączył telewizor. Chłopak miał nadzieję, że seriale pomogą im chociaż na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości.

– Obiecaj, że nigdy mnie nie zostawisz – powiedziała dziewczyna, kierując twarz chłopaka w swoją stronę.

Mężczyzna przez chwilę zastanawiał się, co jego partnerka mogła mieć na myśli. Jednak nie musiał długo zastanawiać się nad odpowiedzią. Oscar doskonale wiedział, że nie potrafiłby zostawić tej drobnej kobiety.

– Obiecuję kochanie. Ta blondynka ani nikt inny nas nie rozdzieli. Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie u mojego boku. Jesteś dla mnie najważniejsza – odpowiedział, patrząc swojej wybrance prosto w oczy.

Farbowany blondyn uśmiechnął się szeroko, kiedy zobaczył ulgę w oczach swojej partnerki. Wiedział, że jego narzeczona cały czas analizowała słowa dziewczyny, którą przez przypadek spotkali w centrum handlowym. Sam zastanawiał się, czego mogła od nich chcieć, ponieważ wypowiedź blondynki cały czas, jak echo, krążyła w jego głowie.

Czasem zastanawiał się, jakby jego życie wyglądało, gdyby nie ruszył w trasę koncertową jako support swojej obecnej dziewczyny. Nie raz myślał o tym, czy spotkałby znowu miłość swojego życia, jeśli nadal mieszkałby w Sztokholmie. Jednak Oscar był pewien jednej rzeczy. Kochał Selenę całym swoim sercem i oddałby za nią życie. Brunetka była dla niego całym jego światem i nie wyobrażał sobie życia bez niej. Wiedział, że sam wolałby umrzeć, niż pozwoliłby odejść swojej narzeczonej.

– Cait się pyta, czy spotkamy się z nią dzisiaj w klubie? Moglibyśmy chociaż na chwilę odetchnąć od tych wszystkich przygotowań do ślubu – powiedziała Selena odwracając swój wzrok od telefonu, który trzymała w dłoni i przeniosła spojrzenie na Oscara.

Mężczyzna nie musiałam zastanawiać się długo nad odpowiedzią. Chciał uszczęśliwić swoją partnerkę, więc szybko zgodził się na propozycję jej przyjaciółki, której długo nie widziała. Dziewczyna od razu pobiegła do swojego pokoju i zaczęła przygotowania do wyjścia. Blondyn w tym czasie postanowił na spokojnie wyłączyć telewizor, bo przecież nigdzie im się nie spieszyło.

Po chwili Oscar dołączył do swojej narzeczonej i sam zaczął przygotowywać się do wyjścia. Kiedy oboje byli już gotowi, zamówili taksówkę, aby szybciej dostać się do klubu.

Para w końcu dotarła pod umówione miejsce, lecz między nimi dało się wyczuć napiętą atmosferę. Każde z nich było pogrążone w swoich myślach, lecz starali się uśmiechać, żeby nie sprawić przykrości swoim przyjaciołom. Nie chcieli zamartwiać ich swoimi problemami, więc próbowali udawać, że nie stało się nic nadzwyczajnego.

Cała sala, w której siedzieli zakochani, była przepełniona ludźmi. To był cud, że udało im się znaleźć wolny stolik. Chociaż stał on dość daleko od miejsca, gdzie grał DJ, to muzyka w tym miejscu była naprawdę głośna. Drżenia, które wywoływały basy w głośnikach, dało się odczuć na własnym ciele. Wszystko dookoła wibrowało i nic nie zapowiadało, żeby miało przestać.

W pewnym momencie Oscar postanowił pójść po jakieś drinki i inne alkohole. Chciał po prostu dać chwilę swojej partnerce na rozmowę z przyjaciółmi. W pewnym momencie głośne piski i dźwięk wystrzału przytłumiły piosenkę, która leciała w tle.

Selena miała złe przeczucia, jednak nie odezwała się słowem do Caitlin i Chaza. Dziewczyna chciała pójść zobaczyć, czy jej narzeczony był bezpieczny. Niestety jej przyjaciółka uniemożliwiła brunetce próbę odejścia od stolika.

W klubie nikt nie wyglądał na zmartwionego nagłym wystrzałem. Jednak Selenie udało się namówić Chaza, aby poszedł sprawdzić, czy Oscarowi nic się nie stało. Chłopak niechętnie wykonał prośbę swojej przyjaciółki, lecz takiego widoku się nie spodziewał.

Partner Seleny leżał nieprzytomny na podłodze, a wokół niego była kałuża krwi, która z każdą chwilą robiła się coraz większa. Chaz szybko ściągnął swoją koszulę i przyłożył nią do rany na brzuchu przyjaciela. Mężczyzna widział, że Oscar jeszcze żył, ponieważ jego klatka piersiowa nadal unosiła się podczas oddychania, jednak tracił dużo krwi, co naprawdę go martwiło.

Nikt nie zwracał uwagi na pół nagiego chłopaka. Po chwili jeden z ochroniarzy, który chodził między tańczącymi parami, podszedł do chłopaka, który próbował uratować swojego przyjaciela. Starszy mężczyzna od razu wezwał pogotowie i swoich kolegów z pracy, aby pomogli mu ewakuować pomieszczenie, żeby ułatwić służbom ratunkowymdostęp do poszkodowanego chłopaka.

Kiedy sala taneczna opustoszała, Selena ujrzała swojego narzeczonego. Dziewczyna od razu podbiegła do chłopaków i ze łzami w oczach klęknęła nad bezwładnym ciałem Oscara. Ochroniarze musieli siłą wyprowadzić brunetkę z budynku, aby móc uratować jej partnera. Dziewczyna przez dłuższy czas szarpała się z jednym z nich, kłócąc się, że musi być przy swoim narzeczonym. Jednak po kilku minutach odpuściła i posłusznie została na zewnątrz szukając Caitlin. Po chwili piosenkarka stała na chodniku wtulona w swoją przyjaciółkę i próbowała nie myśleć o najgorszym. Chciała, żeby jej narzeczony szybko do siebie, ponieważ nie wyobrażała sobie, że mogłaby w takim momencie stracić swojego ukochanego.

Nagle do Seleny podeszła Hailey i uśmiechnęła się do niej sztucznie. Blondynka oparła się o ścianę budynku przy którym stały. Dziewczyna z satysfakcją obserwowała, jakkaretka odjeżdżała na sygnale, zabierając ze sobą poszkodowanego chłopaka.

– Mam nadzieję, że twój kochaś umrze i poczujesz to samo, co ja po śmierci Justina, bo on nie żyje przez ciebie – powiedziała złowrogim tonem i po prostu odeszła, zostawiając zdezorientowaną Selenę.

Piosenkarka odwróciła się w stronę swojego przyjaciela i spojrzała na niego wyczekująco. Chciała wiedzieć, co znaczyły słowa jej dawnej rywalki. Chaz dopiero wtedy postanowił powiedzieć dziewczynie o śmierci swojego przyjaciela, dla którego nie znalazł się dawca szpiku. W drodze do szpitala, gdzie Oscar miał być operowany, opowiedział jej cały przebieg choroby Justina i reakcji jego rodziców na wieść o chorym planie ich syna, który chciał wykorzystać niewinne dziecko tylko po to, żeby uratować sobie życie, choć wcześniej się nim nie interesował.

Selena nie potrafiła zrozumieć, o co Hailey miała do niej żal. Chciała, żeby blondynka odpowiedziała za to, co spotkało jej narzeczonego. Według Seleny śmierć Justina nie mogła tłumaczyć jej zachowania. Przecież od tego czasu minęło trzy lata i widziała dziewczynę z jej nowym partnerem, więc nie potrafiła zrozumieć, dlaczego chciała, żeby Oscar umarł. Brunetka wiedziała, że musi zgłosić to wszystko na policji, ale w tym momencie marzyła tylko o tym, aby być przy swoim partnerze.

Po dotarciu na miejsce Selena od razu próbowała dowiedzieć się, gdzie może znaleźć swojego ukochanego. Pielęgniarka, która była na recepcji nie była chętna do udzielenia jej informacji. Kiedy usłyszała, że Selena i poszkodowany pacjent są parą, dopiero wskazała im drogę pod salę operacyjną.

Trójka przyjaciół od razu udała się we wskazanym kierunku. Wszyscy usiedli na plastikowych krzesłach i czekali, aż wyjdzie lekarz i będą mogli się czegoś dowiedzieć na temat stanu zdrowia Oscara. Czas dłużył się wszystkim bez wyjątku, a w ich głowach rodziły się same czarne scenariusze. W końcu po bliżej nieokreślonym czasie otworzyły się drzwi od bloku operacyjnego. Selena od razu zerwała się na równe nogi i podeszła do starszego mężczyzny, żeby usłyszeć jakiekolwiek wieści na temat swojego partnera.

– Pani jest kimś z rodziny? – spytał doktor, uważnie przyglądając się młodej kobiecie.

– Jestem narzeczoną Oscara. Za nie cały miesiąc mamy się pobrać. Może mi pan powiedzieć, co z nim? – spytała z nadzieją w głosie.

– Pozbyliśmy kuli z jego organizmu i zatamowaliśmy krwotok. Chłopak stracił dużo krwi, więc przez najbliższy czas będziemy zmuszeni podawać mu krew dożylnie. Jednak najbliższa noc będzie decydująca. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli i pacjent rano się obudzi to w ciągu kilku dni wykonamy potrzebne badania i będzie mógł wrócić do domu – wyjaśnił lekarz i po prostu odszedł, nie dając szansy dziewczynie zadać dodatkowych pytań.

Selena odetchnęła z ulgą i po chwili zobaczyła, jak na łóżku wieźli jej partnera. Dziewczyna i jej przyjaciele od razu poszli za pielęgniarkami, chcąc trafić do sali, gdzie miał leżeć Oscar. Po drodze Chaz kilka razy zdążył się zapytać, czy ma wezwać dodatkową taksówkę, która odwiozłaby jego przyjaciółkę do domu. Niestety brunetka odmawiała za każdym razem. Tłumaczyła, że teraz szczególnie musi być blisko swojego narzeczonego.

W tym momencie słowa przysięgi małżeńskiej, które za kilka tygodni mieli wypowiedzieć, stały się dla niej autentyczne. W zdrowiu? W chorobie? W bogactwie? Czy w biedzie? Nie ważne dla niej było, co przyniesie im przyszłość. Liczyło się tylko, żeby przez to wszystko przeszli razem.

Selena miała zamiar całą noc czuwać nad swoim ukochanym. Udało jej się wybłagać jedną z pielegniarek, żeby pozwoliła jej zostać przy chłopaku. Kiedy koło południa chłopak się obudził, wiedziała, że już na zawsze będą razem.




niedziela, 28 maja 2017

Epilog


~ Narrator ~

Dziesięć miesięcy. Tyle czasu minęło od ostatniego spotkania Justina i Seleny. Dziewczyna właśnie kończyła trasę koncertową i planowała ze swoimi przyjaciółmi wyjazd do Europy. Sel chciała spotkać się z rodziną Oscara i Nialla. Od podróży na inny kontynent dzielił nią tylko jeden ostatni koncert. Brunetka cały czas wtulała się w ciało swojego partnera, ponieważ bardzo przeżywała swoje rozstanie z grupą taneczną, którą znała praktycznie od dziecka. Chociaż cieszyła się, że teraz będzie miała przy sobie wszystkie najważniejsze dla niej osoby.

Selena miała coraz lepszy kontakt ze swoją biologiczną rodziną. Mike i jego przyjaciele często odwiedzali dziewczynę podczas różnych koncertów, kiedy tylko mieli na to czas i nie mieli żadnych zobowiązań związanych ze szkołą. Dziewczynie podobało się to, że chociaż nie za długo miała kontakt ze swoją rodziną, to czuła się przy nich, jakby znała ich całe życia.

Brunetka siedziała w swojej garderobie, a ludzie biegali wokół niej. Jedna dziewczyna czesała jej włosy, druga cały czas podchodziła z nowymi strojami. Jedynie jej makijażystka siedziała na skórzanej kanapie i czekała na swoją kolej, aby podkreślić urodę młodej piosenkarki.

Wszyscy chcieli, aby Selena tego dnia wypadła jak najlepiej. W końcu to miało być zakończenie jej pierwszej trasy koncertowej. Wszyscy z zespołu doskonale zdawali sobie sprawę, że na pewno to nie jest ich ostatni wspólny wyjazd. Mimo wszystko wiedzieli, że tego dnia część ich wspólnej historii się zamknie. Selena wiedziała, że zaraz po krótkich wakacjach w Europie wróci do Stanów, żeby nagrywać kolejne piosenki. Chociaż bała się, że jej związek z farbowanym blondynem może się rozpaść, to cały czas miała nadzieję, chłopak i jego zespół również przeniosą się do Atlanty. Wtedy mogliby wspólnie nagrywać i wspierać się w swoich pracach. Dziewczyna nie wyobrażała sobie, że znów mogłaby stracić Oscara.

Jej chłopak akurat występował na scenie ze swoim zespołem, aby rozbudzić fanów swojej dziewczyny i przygotować ich na koncert brunetki. Szwed dawał z siebie wszystko, aby tylko jego partnerka była z niego zadowolona. Oscar oczywiście kochał taniec i śpiew, jednak Selena była dla niego ważniejsza niż cokolwiek innego na świecie. Mimo wszystko chciał, aby miłość jego życia była dumna z jego osiągnięć.

Farbowany blondyn bał się, że jego plan może się nie udać. Bał się rozmowy z menadżerami. Miał pewien pomysł, co mógł zrobić, żeby związek tej dwójki młodych ludzi przetrwał. Jednak wiedział, że bez zezwolenia Daffa i Linn to mogło się nie udać.

Kiedy Selena wyszła na scenę, zaczęła tańczyć i śpiewać, bawiąc się przy tym ze swoimi przyjaciółmi z ekipy. Oscar jednak postanowił jednak zebrać swój zespół i menadżerów w garderobie. Nie chciał czekać dłużej, ponieważ zdawał sobie sprawę, że jeśli nie zareaguje w tym momencie, to za kilka tygodni mógłby się pożegnać z najważniejszą dla siebie kobietą.

Wszyscy z jego otoczenia byli bardzo zdziwieni jego zachowaniem. Chociaż pogodzili się już z odejściem jednego Olly'ego z zespołu, to nadal wewnętrznie byli roztrzęsieni. Teraz każdy z nich bał się, że wszystko, na co pracowali przez kilka lat, mogłoby się rozpaść, a żaden z nich tego nie chciał. Zbyt wiele wysiłku włożyli w to, aby móc spełniać swoje marzenia i naprawdę sprawiało im to radość.

Farbowany blondyn spojrzał niepewnie na swoich przyjaciół i przeniósł wzrok na parę, która stała oparta o ścianę i czekała na jakikolwiek ruch z jego strony. Po dłuższe chwili milczenia w końcu postanowił się odezwać.

Poprosił Daffa i Linn, aby wszyscy przenieśli się do Atlanty. W końcu nagrywali swoje piosenki w jednym ze studiów należących do menadżera jego dziewczyny. Wiedział, że taką samą szansę mieliby w Stanach, a nie chciał po raz kolejny pozwolić odejść dziewczynie, którą naprawdę kochał.

Oczywiście para, która pod czujnym okiem pozwalała rozwijać się chłopakom, musiała przemyśleć wiele spraw. Każde z nich miało swoje za i przeciw. Daff nie chciał zostawiać w Szwecji swojej rodziny, a przede wszystkim swojego narzeczonego. Mężczyzna nie wiedział, czy jego partner zgodzi się wyjechać na inny kontynent, a bez niego nie widział swojej przyszłości.

Jednak większa możliwość rozgłosu dla młodych mężczyzn zwyciężyła. Nigdzie nie mieli takich sposobów na szybkie wypromowanie swojej twórczości jak w Stanach Zjednoczonych. Jedynie Daff wiedział, że jeśli Joel nie będzie chciał się przeprowadzić, to zostawi chłopców pod opieką Linn, która całkiem dobrze radziła sobie w opiece nad młodymi mężczyznami.

Niestety u Justina nie było tak kolorowo i wesoło jak u jego byłej dziewczyny. Młody mężczyzna cały czas walczył ze swoją chorobą. Regularnie stawiał się na chemioterapię, aby przedłużyć sobie życie. Chłopak bardzo chciał, żeby w systemie znalazł się dla niego dawca szpiku. Chociaż nie mógł rozpocząć wymarzonych studiów razem z przyjaciółmi, to bardzo wspierał ich we wszystkich czynnościach, które oni musieli wykonywać.

Szpital stał się jego drugim domem, więc często rozmawiał z przyjaciółmi tylko przez telefon. W klinice odwiedzała go tylko Hailey i rodzice. Lekarze nie chcieli wpuszczać do jego pokoju młodszego rodzeństwa, ponieważ chemioterapia bardzo osłabiała jego odporność na wszelkiego rodzaju infekcje i choroby.

Z czasem jego zaczęły wypadać. W końcu tak się przerzedziły, że jego mama musiała je ściąć. Justin pogodził się już z chorobą, jednak cały czas miał nadzieję, że pewnego dnia wyzdrowieje i będzie mógł żyć, jak każdy normalny nastolatek. Chciał założyć rodzinę. Miał w planach wybudować mały domek za miastem, gdzie mieszkałby razem z Hailey i ich dziećmi, o które postaraliby się tuż po ślubie.

Niestety jego plany nie mogły stać się rzeczywistością. Stan młodego mężczyzny pogarszał się z dnia na dzień. Lekarze już nie bali się wpuszczać do niego młodszego rodzeństwa. Wiedzieli, że ta choroba może zmienić swój przebieg w ciągu kilku godzin. Jednak każdy zdawał sobie sprawę, jak wiele chemioterapia wyniszczyła w jego organizmie.

Justin sam czuł, że jego dni były policzone. Wiedział, że musiał ponieść konsekwencje wszystkich swoich czynów. Ludzie jednak mieli rację. Karma zawsze do nas wraca. Chłopak wiedział, że skrzywdził swoim zachowaniem wiele osób, a dwie jego dziewczyny próbowały popełnić przez niego samobójstwo. Niestety jednej się to udało. Wiedział, że nie mógł przeżyć nawrotu choroby, ponieważ zbyt wiele cierpienia sprawił wielu osobom. Żałował jedynie, że jego śmierć sprowadzi smutek na jego rodzinę i przyjaciół, ale on sam pogodził się już ze swoim losem.

Lekarze chcieli spełnić ostatnią prośbę młodego mężczyzny. W dzień, kiedy jego była dziewczyna grała swój ostatni koncert, lekarz prowadzący jego chorobę pozwolił wejść do sali jego rodzicom i najbliższym przyjaciołom. Rodzeństwo chłopaka w tym czasie miało spędzić czas w domu swoich przyjaciół ze szkoły. Chłopak wiedział, że to było najlepsze rozwiązanie dla jego rodzeństwa. Chciał, aby dzieci pamiętały o nim, jako pogodnym i zawsze chętnym do zabawy bracie, a nie przykutego do łóżka, bez sił do życia.

Justin był bardzo szczęśliwy, kiedy zobaczył większość bliskich mu ludzi. Chciał pożegnać się z każdą osobą osobno, gdyby następnego ranka miał się nie obudzić. Nikt nie wiedział, kiedy ten młody chłopak odejdzie, ale wszyscy cieszyli się z każdej chwili, którą mogli jeszcze razem spędzić. Rodzice młodego mężczyzny dziękowali Bogu za każdą dodatkową sekundę życia ich ciężko chorego dziecka. Jednak w głębi ducha modlili się, aby do sali wszedł lekarz i oznajmił, że znalazł się dawca szpiku dla ich syna. Niestety to były tylko ich złudne nadzieje.

Tego dnia chłopak czuł się trochę lepiej. Nagle pojawiła się w nim taka energia, której nie było widać u niego od kilku ostatnich tygodni. Tego dnia młody mężczyzna z niewielką pomocą potrafił usiąść na swoim szpitalnym łóżku i przez kilka minut utrzymywał stabilną postawę. Wszyscy zaczęli wierzyć, że on jeszcze z tego wyjdzie. Każdy miał nadzieję, że to był ten moment, kiedy choroba chłopaka miała mieć łagodniejszy przebieg. Rodzice chłopaka wierzyli, że leczenie w klinice w końcu przyniesie pożądane skutki.

Kiedy skończyła się pora odwiedzin, chłopak pożegnał się ze wszystkimi i zamknął swoje oczy. W tamtej chwili potrzebował odpoczynku. Sen naszedł szybciej, niż by się spodziewał. Na początku nie było to nic nadzwyczajnego. Jednak po kilku godzinach urządzenia, które monitorowały pracę jego organizmu, zaczęły wydawać z siebie dziwne dźwięki. Szybko do pokoju wbiegło dwóch lekarzy, który aktualnie byli na dyżurze, w towarzystwie młodej pielęgniarki.

Na kardiomonitorze zaczęła tworzyć się prosta linia. Jeden z doktorów od razu podjął próbę reanimacji. Przecież to był młody chłopak i miał przed sobą całe życie. Lekarze przez godzinę walczyli, aby Justin wrócił do życia. Niestety ich działania okazały się bezskuteczne. Młodszy z nich wypisał na karcie pacjenta godzinę zgonu, a pielęgniarka zakryła ciało mężczyzny kołdrą.

Starszy lekarz wiedział, że nie może czekać z przykrą wiadomością. Wrócił do gabinetu i w karcie pacjenta zaczął szukać numeru kontaktowego do jednego z rodziców chłopaka. Po kilku sygnałach telefon odebrała zaspana kobieta. Kiedy usłyszała o wszystkim, zaczęła histerycznie płakać, budząc tym samym swojego męża. Chociaż w głębi ducha para liczyła się z tym, że ich syn mógł odejść w każdej chwili, to mieli nadzieję, będą przy nim w tym ostatnim momencie. Jedynym pocieszeniem dla nich był fakt, że ich młodsze dzieci zostali na noc u swoich znajomych. Para ubrała się i pojechała do szpitala, aby tam porozmawiać z lekarzem i dowiedzieć się więcej na temat całego zajścia. Wiedzieli, że teraz będą odczuwać wielką pustkę z powodu straty swojego najstarszego syna, ale starali się być silni. Od samego początku wiedzieli, jakie konsekwencje mogła za sobą ponieść ta choroba, ale z taką stratą chyba żaden rodzic nie chce się spotkać.
________________________________________________________________________________

Hej kochani :)

Tak więc przedstawiam wam epilog opowiadania "No Control".
Dziękuję, że byliście tyle czasu ze mną i czytaliście wszystkie moje opowiadanie. Wszystkich zainteresowanych moją dalszą twórczością zapraszam na Wattpada. Tam znajdziecie mnie pod nickiem: @VougeTrisha
Nie wiem, czy wrócę jeszcze na blogspota, ponieważ coraz ciężej mi pisać opowiadania regularnie przez studia.
    
    


niedziela, 23 kwietnia 2017

Rozdział XXVIII - Nieprzemyślane działanie


~ Justin ~

Odkąd wróciłem z Nowego Jorku, w domu nie miałem życia. Tata przez cały czas wypominał mi moje lekkomyślne zachowanie. Miałem nadzieję, że chociaż w klinice będę mógł odpocząć od jego zrzędzenia. Wiedziałem już, że z mojego planu na powrót do zdrowia nic dobrego nie mogło wyjść. Gdy babcia mojej byłej dziewczyny opowiedziała o wszystkim moim rodzicom, mój tata podjął decyzję, że nie pozwoli, aby ktokolwiek kontaktował się z rodziną Nialla. Nie miałem najmniejszego zamiaru brać odpowiedzialności za swoje zachowanie wobec Amandy, zależało mi tylko na tym, żeby wyzdrowieć i spędzić resztę swojego życia z Hailey. Tylko ona liczyła się dla mnie i nikt nie mógł tego zmienić.

Zacząłem już nawet rozmyślać, czy mógłbym jakoś sam skontaktować się z Gregiem. Skoro on był prawnym opiekunem mojego syna, to w pierwszej kolejności musiałem właśnie jego przekonać o swojej zmianie na lepsze. Chociaż nie zamierzałem utrzymywać z nim dłuższych relacji, to chciałem wiedzieć, czy Tobby mógłby być dawcą szpiku dla mnie.

Niestety nie udało mi się tego dokonać. Pod nieobecność mojego taty próbowałem dostać się do jego gabinetu, abym mógł znaleźć jakieś informacje na temat najstarszego Horana. Na moją niekorzyść drzwi były zamknięte na klucz. Miałem wrażenie, że mój ojciec czytał w moich myślach i przewidywał każdy mój kolejny krok, przez co próbował mnie powstrzymać.

Chociaż do końca weekendu nie widziałem się już ze swoim rodzicem, to udało mu się dokonać swojego planu. Nie udało mi się znaleźć żadnych namiarów na rodzinę Nialla, przez co bez żadnych dodatkowych informacji musiałem zacząć pakować się do szpitala.

Rano obudziło mnie trzaskanie drzwi w moim pokoju. Niechętnie otworzyłem oczy i zobaczyłem swojego ojca z obojętnym wyrazem twarzy. Przetarłem powieki i przeciągnąłem się w pościeli. Mój tata długo mi się przyglądał, jakby czekał na jakiś mój ruch.

– Ubierz się. Za dwadzieścia minut wychodzimy, bo masz być na czczo w klinice – powiedział, po czym opuścił mój pokój.

Wiedziałem, że zawiodłem rodziców swoim zachowaniem. Zwłaszcza tym, że ukryłem przed nimi fakt, iż w bardzo młodym wieku zostałem ojcem. Nie miałem wyrzutów sumienia. Chodziło mi tylko o to, aby wrócić do zdrowia. Nic innego nie miało dla mnie znaczenia.

Wykonałem polecenie swojego taty i kilka minut później byłem już w korytarzu. Moja mama siedziała zapłakana w salonie, a ojciec chodził zdenerwowany wokół wysepki kuchennej. Zacząłem zastanawiać się, o co pokłócili się tym razem. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że to ja jestem powodem ich ostrej wymiany zdań. Nie chciałem rozbijać swojej rodziny, dlatego przez tak długi czas ukrywałem przed nimi prawdę na temat wyjazdu Amandy, jednak wiedziałem, że to był ten moment, aby powiedzieć im o wszystkim.

– To nie jest wasza wina. Wiem, że chcieliście mnie wychować najlepiej, jak potrafiliście, ale niektórych cech mojego charakteru nigdy nie będziecie w stanie zmienić. Będąc z Amandą zakochałem się w Hailey. Mój związek z Seleną rozpadł się z tego samego powodu. Obie nakryły mnie na zdradzie. Hails zawróciła mi w głowie, a ja wiem, że to ta jedyna. Doskonale wiedziałem, że Amy wyjechała z mojego powodu. Podczas naszego ostatniego spotkania powiedziała mi o ciąży, ale ja się tym nie przejąłem. Nie czuję żadnej szczególnej więzi z tym dzieciakiem. Chciałem, tylko aby mały uratował mi życie. Jednak nigdy nie chciałem, żebyście kłócili się przeze mnie – odparłem poważnym tonem.

– Twój plan Justin musiał się nie udać. Wszystko idealnie zaplanowałeś, ale nie przemyślałeś jednej bardzo ważnej rzeczy. Rozmawiałem z twoją lekarką i twoje dziecko nie może być dawcą szpiku. Ty dla swojego syna mógłbyś być dawcą bez problemu, ale twój syn ma również geny rodziny Horanów. Praktycznie nie ma szans, żeby on mógłby uratować ci życie. Jedyny dla ciebie ratunek to czekanie w kolejce na dawce. Do tej pory będziesz musiał brać chemię, zanim znajdzie się ktoś ze zgodnością szpiku – powiedział mój tata.

Słysząc jego słowa, nie mogłem w to wszystko uwierzyć. Zacząłem się nienawidzić za swoją nadgorliwość. Nie przemyślałem tak wielu spraw, ponieważ chęć wyzdrowienia była dla mnie zbyt wysoka, abym mógł myśleć racjonalnie.

Pożegnałem się ze swoją mamą i razem z tatą wyszedłem z domu. Mężczyzna odwiózł mnie do szpitala, gdzie czekały mnie badania kontrolne i rozpoczęcie leczenia. Teraz wiedziałem, że przez długi czas mogłem widzieć swoją rodzinę, przyjaciół i Hailey jedynie podczas rozmów przez aplikacje z video rozmowami w telefonie.




środa, 1 marca 2017

Rozdział XXV - Plan


*Ważna notatka pod rozdziałem*

~ Selena ~

Razem z przyjaciółmi wróciłam do salonu, gdzie siedziała moja biologiczna rodzina. Zobaczyłam swojego byłego chłopaka, który obejmował swoją nową dziewczynę. Oscar od razu położył swoją dłoń na moich plecach i przyciągnął bliżej siebie. Odwróciłam się w jego stronę i posłałam mu delikatny uśmiech.

Zajęliśmy wolne miejsca na kanapie, jednak blondyn przyciągnął mnie na swoje kolana. Dzięki temu widziałam, jak na twarzy Justina malowała się złość. Cicho zaśmiałam się, kiedy Oshee zaczął mnie łaskotać. Czułam na sobie wzrok wszystkich zebranych w tym pomieszczeniu, ale nie przejmowałam się tym. Po prostu byłam szczęśliwa, bo w końcu miałam wszystkie ważne dla siebie osoby blisko siebie.

– Szybko znalazłaś pocieszenie w ramionach innego – usłyszałam komentarz z ust Justina.

Zaśmiałam się gorzko i na krótki moment przeniosłam na niego swój wzrok. W jego oczach widziałam zaciekawienie, ale nadal obejmował swoją nową partnerkę.

– Ja przynajmniej zaczęłam się z Oscarem spotykać już po zakończeniu naszego związku, a ty sypiałeś z tą blond cizią, jak jeszcze byliśmy parą. Poza tym chyba mam prawo w końcu żyć szczęśliwie, skoro nie byłeś mi w stanie powiedzieć, że masz dziecko – odparłam oschle i mocniej przytuliłam Enisa.

Wszyscy nagle spoglądali z zaciekawieniem na mnie i Justina. Byłam ciekawa, czy ktokolwiek znał szczegóły z życia tego chłopaka. W końcu przy mojej biologicznej rodzinie i swoich rodzicach udał niewinnego aniołka, a tak naprawdę stał się powodem wielu moich cierpień, a także był przyczyną samobójstwa mojej przyjaciółki.

– Jak to masz dziecko? – spytał Michael, który najwidoczniej nic nie rozumiał.

Mój były chłopak siedział bez słowa i spoglądał na mnie z żądzą mordu w oczach. Zaśmiałam się cicho i przeniosłam swój wzrok na Nialla, ale uśmiech momentalnie zszedł z mojej twarzy. Widziałam ból, który skrywał w swoich nieobecnych oczach. W końcu on najbardziej przeżywał całą tę sytuację, bo to on znalazł martwą Amy. W spojrzeniu mojego przyjaciela widziałam pustkę. Zdawałam sobie sprawę, że w tym momencie po raz kolejny odtwarzał w pamięci każdą scenę z jego ostatniego spotkania z Amandą. Nagle blondyn wyjął telefon z kieszeni i ze łzami w oczach przyglądał się ekranowi.

Bez namysłu wyrwałam mu urządzenie z dłoni, a wtedy chłopak przeniósł swój wzrok na mnie. Na jego twarzy wymalowała się ulga, po czym posłał mi smutny uśmiech. Nie potrafiłam sobie wyobrazić bólu, jaki towarzyszył Irlandczykowi. W końcu jego kuzynka odebrała sobie życie, a chłopak, który był powodem jej decyzji, siedziałam razem z nami w pokoju.

Przeniosłam swój wzrok na ekran telefonu. Ujrzałam na nim tapetę, gdzie na kolanach mojego przyjaciela siedział kilkuletni chłopczyk. Muszę przyznać, że maluch bardzo przypominał moją zmarłą przyjaciółkę, ale również było widać duże podobieństwo między nim a Justinem. Bieber nie mógł się wyprzeć, że Tobby nie jest jego dzieckiem, skoro był do niego podobny.

– Justin jest biologicznym ojcem Tobby'ego – powiedział cicho Niall, spoglądając na podłogę.

Znałam go dość długo i słyszałam, że jego głos zaczął się łamać. W tym samym momencie Mike i Luke po prostu podeszli do mojego przyjaciela i mocno go przytulili. Szeroko uśmiechnęłam się na ten widok i oparłam swoją głowę na ramieniu Oscara, który pocałował mnie w czubek głowy.

– Masz na myśli tego dzieciaka, co przyjechał z twoim bratem na wasz koncert w Londynie, jak graliśmy wasz support? W takim razie, co was łączyło z matką tego chłopca, że Greg go adoptował? – dociekał Ashton.

Moja biologiczna babcia spojrzała na mojego przyjaciela z zaciekawieniem i współczuciem wymalowanym na twarzy, jednak nadal nie odezwała się ani jednym słowem.

– Amy była moją kuzynką. Dobrze słyszałeś była. Odebrała sobie życie w dzień, kiedy przywiozłem nią ze szpitala. Wcześniej prosiła mojego brata i jego żonę, aby adoptowali małego. Cały czas mówiła, że chciała skończyć szkołę i nikt nie przypuszczał, że mogła popełnić samobójstwo, dopóki nie znalazłem jej martwej w łazience – powiedział zdławionym tonem mój przyjaciel.

Wtedy Justin i jego nowa dziewczyna po prostu wyszli z salonu. Domyśliłam się, że słuchanie prawdy na pewno nie było mu na rękę. Owszem lubił wytykać błędy innym, bo to przecież przez niego nie miałam życia w szkole średniej, ale kiedy ktoś mówił o nim, to lepiej było uciec.

Mój dziadek z babcią zaczęli pocieszać Nialla, a ja postanowiłam, że pójdę do kuchni, żeby się czegoś napić. Oscar oczywiście uznał, że pójdzie ze mną.

Doszliśmy do kuchni, jednak postanowiliśmy jeszcze do niej nie wchodzić. Usłyszałam bardzo ciekawą rozmowę Justina i jego nowej partnerki i musiałam zrobić wszystko, aby ich plan nie ujrzał światła dziennego.

– Kotku nasz plan chyba nie wypali, skoro ta idiotka nastawia wszystkich przeciwko tobie – usłyszałam głos dziewczyny, której imienia nie pamiętałam.

– Nie martw się słońce. Porozmawiam z Niallem. Będę udawał, że chcę poznać tego bachora. Spotkam się z nim raz czy dwa, jak uda mi się już przekonać Horana i wtedy wykonamy testy, czy mały może być dawcą szpiku dla mnie – odparł mój były chłopak.

Nie wierzyłam własnym uszom. Jak można być tak wyrachowaną osobą? Przecież to jeszcze małe dziecko, które nikomu nie zrobiło nic złego, a on chciał go wykorzystać dla własnych celów tylko po to, żeby za kilka miesięcy móc znów o nim zapomnieć. Nie mogłam pozwolić, aby kolejna osoba cierpiała z jego powodu. Owszem w tym momencie zachowywałam się egoistycznie, ale wolałam, żeby znalazł się inny dawca, ponieważ Tobby nie zasłużył na to, aby stać się zabawką w rękach jego biologicznego taty.

Słysząc rozmowę tej dwójki, odechciało mi się pić. Złapałam Oscara za rękę i jak gdyby nic się stało, wróciliśmy do salonu. Wszyscy siedzieli z powrotem na swoich miejscach i zachowywali się tak, jakby nikt wcześniej nie wspominał zmarłej kuzynki mojego przyjaciela.

Mimo wszystko w myślach cały czas słyszałam wypowiedź Justina. Przytuliłam się do Enisa i próbowałam oddalić od siebie słowa mojego byłego chłopaka, które przez przypadek usłyszałam. Mój przyjaciel, który udawał mojego chłopaka, zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi. Cicho zaśmiałam się, kiedy Oscar po raz kolejny tego dnia posadził mnie na swoich kolanach.

– Mike słyszałam, że macie swój zespół. Chciałabym usłyszeć, jak gracie. Jest to możliwe? – spytałam z nadzieją w głosie, przypominając sobie rozmowę z Niallem w naszym pokoju.

Mój kuzyn i jego przyjaciele z radością skinęli głowami. W jednej chwili wybiegli z salonu. Po chwili wrócili ze swoimi sprzętami. Michael i Luke mieli ze sobą gitary akustyczne, Calum basową, a Ashton przyszedł z jakimś drewnianym pudłem.

Trzech chłopaków przesunęło krzesła, które stały przy dużym stole i usiedli na środku pokoju. Ash natomiast ustawił pudełko obok krzeseł chłopaków i usiadł na nim. Chwilę zajęło mi, zanim uświadomiłam sobie, po co on siadał na jakimś pudle.

Luke i Ashton zaczęli grać w tym samym czasie, a później dołączyli do nich dwaj pozostali członkowie zespołu. Już po kilku wersach, które zaśpiewali, wiedziałam, że mają wielki talent i przy większej ilości prób byli w stanie zajść bardzo daleko. Podobało mi się również to, że z grania i śpiewania robili sobie zabawę i potrafili być przy tym sobą.

– Jestem pod dużym wrażeniem. Niall mi w pokoju wspominał, że występowaliście, jako support jego zespołu w trasie po Europie, ale jestem pod wielkim wrażeniem. Uważam, że jesteście w stanie wiele osiągnąć, jeśli nadal będziecie ćwiczyć – odparłam z uśmiechem.

W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł uśmiechnięty Justin i jego blond towarzyszka. Robiło mi się nie dobrze na widok jego twarzy, kiedy sobie przypomniałam jego słowa, które przypadkowo usłyszałam.

________________________________________________________________________________
Hej kochani :)

Chciałam was poinformować, że wielkimi krokami zbliżamy się do końca tego opowiadania. Przemyślałam wszystko i wątpię, że pojawi się trzecia część, bo wtedy miałaby tylko kilka rozdziałów. Myślę, że to, co chciałam zawrzeć w trzeciej części, napiszę wam jako dodatek w postaci One-Shota. Jednak teraz mam inne pytanie. Chcecie Q&A do bohaterów? Jeśli tak to w komentarzach zadawajcie pytania do bohaterów opowiadania, ale również możecie je zadawać mi.

środa, 8 lutego 2017

Rozdział XXIII - Wyniki


~ Justin ~

Następnego dnia po rozprawie poszedłem odebrać wyniki z badań krwi. Od razu miałem też się udać na konsultację z lekarzem, który prowadził moją chorobę w szpitalu. Siedziałem na krześle w poczekalni i ściskałem w dłoni białą kopertę z moim nazwiskiem i czekałem na swoją kolej, aby wejść do gabinetu.

Miałem dziwne przeczucie, że wydarzy się coś złego w niedługim czasie. Nie miałem pojęcia, skąd brały się w moich myślach takie przypuszczenia, ale bałem się spojrzeć na zawartość koperty.

– Bieber! – zawołała pielęgniarka.

Podniosłem się z miejsca i skierowałem się do drzwi gabinetu. W środku czekała na mnie pani doktor, która siedziała za swoim biurkiem. Usiadłem naprzeciwko młodej kobiety i podałem jej białą kopertę.

Lekarka otworzyła nią i zaczęła przeglądać moje ostatnie wyniki badań krwi. Jej mina mówiła sama za siebie. Nie było dobrze, a ja obawiałem się już najgorszego.

– Justin twoje ostatnie wyniki są niepokojące. Te w szpitalu były dobre, ale teraz wszystko się zmieniło. Musimy przeprowadzić dodatkowe badania. Idź do pokoju zabiegowego. Za chwilę tam przyjdę i wykonamy biopsję. – Skrzywiłem się, słysząc jej słowa.

Skoro sama proponowała takie badanie, to już wiedziałem wszystko. Miałem nawrót. Moje najgorsze przypuszczenia się potwierdziły. Niechętnie wstałem od biurka i udałem się w stronę drzwi.

W jednej chwili poczułem mocne osłabienie organizmu. Nie chciałem po raz kolejny przechodzić przez to wszystko. Nie mogłem znów wylądować w szpitalu. Wtedy straciłbym moją Hails, a tego bym nie przeżył.

Udałem się do wskazanego pomieszczenia. Usiadłem na krześle, jednak pani doktor przyszła szybciej, niż mógłbym się spodziewać. Na wejściu do pokoju usłyszałem, że mam się położyć na plecach na kozetce i ściągnąć swoją koszulkę. Bez zastanowienia uczyniłem polecenie lekarki, ponieważ zdawałem sobie sprawę, co mnie czekało.

Pielęgniarka umyła miejsce wkłucia specjalnym środkiem odkażającym. Po chwili lekarka zrobiła zastrzyk znieczulający, a kilka minut później wbiła się do mojej kości, aby pobrać próbkę mojej krwi szpikowej do dalszych badań. Odczuwałem ból, ale się nie skarżyłem. Wierzyłem, że to była tylko pomyłka w laboratorium. Po prostu nie chciałem się znów rozstawać ze swoimi bliskimi.

Pani doktor kazała mi leżeć bez ruchu jeszcze przez kilka minut. Pół godziny później powoli podniosłem się z kozetki i wróciłem do swojego domu. Nie jechałem samochodem, ponieważ wolałem pospacerować trochę po mieście. Poza tym świeże powietrze pomogło mi trochę pozbierać myśli.

Po godzinnym spacerze z przychodni w końcu wróciłem do domu. W salonie zastałem swoją mamę. Kobieta siedziała i oglądała album ze zdjęciami. Zająłem wolne miejsce tuż przy niej i oparłem swoją głowę na jej ramieniu.

– Jak wyniki? – spytała przejęta.

Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Skłamać? Czy powiedzieć prawdę? W końcu podjąłem decyzję o szczerym wyznaniu.

– Coś nie tak wyszło podczas badania krwi. Lekarka znów zrobiła biopsję. Wyniki powinny być do odebrania jeszcze przed moim wyjazdem do Nowego Jorku. Co zrobimy, jeśli naprawdę dostanę nawrotu choroby? Oboje wiemy, że wtedy bez przeszczepu się nie obejdzie – powiedziałem i mocno przytuliłem kobietę.

Moja rodzicielka nie wypowiedziała już ani jednego słowa. Po prostu siedziała obok i wspierała mnie w tych ciężkich i niepewnych chwilach. Wiedziałem jedno. Jeśli choroba naprawdę wróciła, to musiałbym pożegnać się ze studiami. Przynajmniej do czasu, aż wyzdrowieję.
Minęło kilka dni. Dostałem telefon z przychodni, że wyniki biopsji są już do odebrania. Od razu umówiłem się na wizytę do lekarza. Moja dziewczyna doszła do wniosku, że tym razem będzie mi towarzyszyć podczas wizyty u lekarza.

Chociaż dzieliła nas raptem jedna noc wyjazdu na wschodnie wybrzeże, to wiedziałem, że ten dzień miał zaważyć nad moim dalszym losem. Jeśli białaczka powróciła, to czekały mnie kolejne chemioterapie. Znów żyłbym w towarzystwie samego personelu szpitalnego. Najgorsza niestety była myśl, że nikt z moich bliskich nie mógł zostać dawcą szpiku dla mnie. Kiedy byłem w klinice podczas pierwszego zachorowania, to lekarz zdecydował się na test zgodności genetycznej. Niestety nikt z mojej rodziny nie mógł mi pomóc w walce z chorobą.

Trzymając blondynkę za rękę, podszedłem do okienka, aby odebrać wyniki. Kiedy otrzymałem odpowiednią kopertę, razem udaliśmy się pod salę, w której przyjmowała moja lekarka. Hailey próbowała namówić mnie na otwarcie tej koperty, jednak ja byłem zbyt wielkim tchórzem. Wolałem złe lub dobre wieści usłyszeć od pani doktor.

– Bieber! – zawołała pielęgniarka.

Głośno westchnąłem i ociężale podniosłem się z krzesła, wypuszczając z objęcia dłoń swojej dziewczyny. Wolałem do środka wejść sam. Nie chciałem, aby moja księżniczka była świadkiem tej rozmowy. Z wielkimi obawami wszedłem do gabinetu. Usiadłem naprzeciwko lekarki i drżącymi dłońmi podałem jej biały skrawek papieru. Kobieta z wielkim opanowaniem wzięła ode mnie kopertę i powoli nią otworzyła. Czas dłużył mi się niemiłosiernie. Chciałem, jak najszybciej mieć to za sobą. Lekarka przez chwilę studiowała niezrozumiałe dla mnie napisy na białej kartce i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.

– Przykro mi Justin. Musimy znów się spotkać w klinice. Dostaniesz ode mnie skierowanie i jak najszybciej umów się na przyjęcie. Musimy zacząć chemioterapię w ciągu kilku dni. Do tej pory przepiszę ci tabletki, które musisz zażywać na rozrzedzenie krwi. Od ostatnich badań genetycznych nie doszli żadni nowi członkowie rodziny? Każdy potencjalny dawca szpiku daje ci szansę na przeżycie – usłyszałem jej głos.

Mój świat legnął w gruzach. Stało się to, czego obawiałem się najbardziej. Wiedziałem, że na dawcę mogłem czekać nawet kilka lat. Pytanie brzmiało: czy dane jest mi tyle czasu?

Wziąłem od lekarki receptę i bez słowa opuściłem gabinet w podłym humorze. Hailey widząc mój nastrój, podbiegła do mnie i mocno przytuliła. Razem udaliśmy się do apteki, a następnie do mojego domu. Bez namysłu wykonałem telefon do kliniki, w której leżałem kilka miesięcy temu. Po chwili rozmowy pielęgniarka ustaliła mi termin. Miałem się znaleźć w szpitalu w poniedziałek, czyli dzień po moim powrocie z wyjazdu do Nowego Jorku. Wtedy do głowy wpadł mi genialny plan. Przedyskutowałem go ze swoją dziewczyną, która bez przeszkód zgodziła się pomóc mi go wcielić w życie.




piątek, 6 stycznia 2017

Rozdział XXI - Rozprawa



~ Justin ~

Od mojego rozstania z Seleną minął już miesiąc. Tego dnia mieliśmy się spotkać pierwszy raz od dłuższego czasu. Wtedy miała się odbyć rozprawa dotycząca gwałtu na mojej byłej dziewczynie. Szczerze mówiąc, zależało mi tylko na tym, aby Mark poszedł siedzieć z powodu mojej nowej partnerki. Zacząłem oficjalnie spotykać z Hailey tuż po tym, jak Selena ze mną zerwała. Nie bardzo się tym przejmowałem, ponieważ w końcu mogłem być z kobietą, która zawładnęła moim sercem.

Rano przed wizytą w sądzie, stawiłem się na badaniach kontrolnych w szpitalu. Pielęgniarka pobrała moją krew, po czym od razu udałem się w miejsce, gdzie miałem się spotkać ze swoją byłą dziewczyną i jej przyjaciółmi. Nie interesowało mnie nic związanego ze sławną brunetką. Dzięki tym kilku wspólnym wyjściom miałem wkrótce stać się gwiazdą uniwersytetu, a Hails oczywiście razem ze mną. Przepraszam, ale kto by nie chciał się przyjaźnić z facetem, który był w tak bliskich stosunkach z rozpoznawalną gwiazdą muzyki?

Gdy dojechałem na miejsce, z daleka widziałem Selenę w towarzystwie jej przyjaciół. Zacząłem się zastanawiać, czy oni również będą zeznawali, ale byłem pewien, że to nie było możliwe. W końcu żaden z nich nie przebywał w Atlancie podczas tych wydarzeń, więc nie mogli być wiarygodnymi świadkami.

Dziewczyna od razu przytuliła się w do jednego z chłopaków, kiedy tylko zauważyła, że zbliżałem się w ich stronę w towarzystwie pięknej blondynki. Moja partnerka obejmowała mnie w pasie, natomiast ja ułożyłem swoją dłoń na krzyżu Hailey. Uśmiechnąłem się szeroko i bez spoglądania w stronę brązowookiej kobiety udałem się na drugi koniec korytarza.

Zanim się zorientowałem, wszyscy zostali poproszeni na salę rozpraw. Z daleka widziałem, zbliżającego się Damona. Byłem bardzo ciekaw, co on chciał zyskać w ten sposób. Rozwalił mój związek i byłem pewien, że chciał zeznawać na korzyść swojego przyjaciela. Byłem w szoku, kiedy mężczyzna podszedł do Nialla i przywitał się z nim, jakby byli najlepszymi przyjaciółmi.

~ Selena ~

Nie byłam w ogóle zdziwiona obecnością Justina w sądzie. Wiedziałam, że miał wiele argumentów, które tylko potwierdzały winę Marka. Niestety widok blondynki w jego ramionach, nadal powodował ból w moim sercu. Z czasem zaczęłam się zastanawiać, jak mogłam się wcześniej dać nabrać na to, że się zmienił, a co najważniejsze nie zauważałam, że to właśnie on skrzywdził moją najbliższą przyjaciółkę.

Kiedy staliśmy w korytarzu, nagle podszedł do nas wysoki brunet. Miałam dziwne wrażenie, że go znam, jednak nie potrafiłam sobie przypomnieć skąd. Jego rozbudowana klatka piersiowa kogoś mi przypominała, jednak nie potrafiłam tej osoby zidentyfikować. Spojrzałam w górę i ujrzałam przenikliwe spojrzenie niebieskich oczu. Chłopak przytulił się do Nialla jak starzy dobrzy znajomi. Nie ukrywam, ale trochę zbiło mnie to z tropu. Dopiero jego szeroki uśmiech, przywołał odpowiednie wspomnienia w mojej podświadomości.

– Mam nadzieję, że nie przestraszyłem cię tymi wszystkimi wiadomościami – usłyszałam głos Damona.

Nagle wszystko stało się jasne. Chłopak miał dostęp do mojego numeru telefonu wielu informacji na mój temat, ponieważ dawniej chodziliśmy do jednej klasy. On od zawsze był jednym z bliskich przyjaciół Horana. Niestety po jego wyjeździe nasza relacja osłabła, a sam zaczął się przyjaźnić z Markiem. Zastanawiał mnie tylko fakt, skąd on wiedział tyle o Justinie.

– Muszę przyznać, że przez cały czas byłam bardzo przerażona nimi. Nigdy w życiu by mi do głowy nie przyszło, kto tak naprawdę za tym wszystkim stoi. Tylko czemu Niall nie rozpoznał twojego numeru? – spytałam, nic nie rozumiejąc. Chłopak uśmiechnął się szeroko i zarzucił swoje ramię na moje barki.

– Zmieniłem numer. Wiedziałem, że inaczej Horan mógłby się zorientować, kto do ciebie pisał. Chciałem ci tylko pokazać, że Justin nie był z tobą szczery. Tutaj w Atlancie nie mogłem ci o wszystkim powiedzieć, bo od pewnego czasu non stop kręcił się wokół ciebie Bieber lub Somers. Przepraszam, jeśli sprawiłem, że się bałaś – powiedział brunet ze skruchą w głosie.

– I tak oberwiesz, jak wyjdziemy z tamtej sali – wskazałam na drzwi, w które otworzyły się w tym samym momencie.

Mężczyzna ubrany w czarny garnitur zaprosił nas wszystkich do środka. Justin i jego nowa partnerka weszli jako pierwsi. Ja w tym czasie wolałam opanować swoje emocje. Wiedziałam, że ponowne spotkanie, z osobą, która mnie w taki sposób skrzywdziła, nie mogło należeć do najłatwiejszych. Trzech chłopaków, stojących tuż przy mnie dodawało mi otuchy. Wzięłam głęboki oddech i skierowałam swoje kroki w stronę wyznaczonego miejsca.

Z daleka widziałam jego posturę. Siedział za biurkiem wraz ze swoim adwokatem. Jego dłonie zdobiły srebrne bransolety kajdanek. Po zgarbionej posturze mężczyzny mogłam, wnioskować, że nie bardzo podobało mu się przebywanie w tym miejscu. Włosy miał nieco dłuższe niż podczas naszego ostatniego spotkania.

Stanęłam w pół kroku, kiedy nasze spojrzenia się skrzyżowały. Jego oczy zapłonęły niebezpiecznym blaskiem. Widziałam w nich nienawiść, a zarazem chęć zemsty. Przestraszyłam się. Nagle poczułam męską dłoń na swoim ramieniu. Z całą pewnością nie należała ona ani do Oscara, ani Nialla. Chaz również siedział już na sali rozpraw w towarzystwie swojego najlepszego przyjaciela, swojej dziewczyny oraz blondynki, która zniszczyła moje urodziny.

Powoli odwróciłam się w stronę tajemniczej osoby. Gdy podniosłam swój wzrok w górę, ujrzałam pokrzepiający uśmiech ze strony Damona. Tuż za nim stało dwóch blondynów, którzy chcieli być przy mnie w tych ciężkich momentach.

– Nie bój się. Jestem po twojej stronie. Poza tym mam na niego argumenty, przez co odpowie za wszystko, co ci zrobił – usłyszałam słowa wsparcia ze strony przyjaciela oskarżonego mężczyzny.

Udałam się za swoim adwokatem do jego biurka. Usiadłam na drewnianym krześle i starałam się myśleć pozytywnie. Niestety to nie było takie proste, kiedy naprzeciwko siebie widziałam Marka.

Serce biło mi jak oszalałe. Miałam wrażenie, że cały budynek mógł usłyszeć jego rytm. Drżące dłonie przeniosłam na blat stolika. Rozejrzałam się po sali w poszukiwaniu czegoś, co mogło mi pomóc odwrócić myśli od powracających wspomnień. Jednak w tym samym momencie do środka wszedł sędzia, a wszyscy wstali ze swoich miejsc.

Rozpoczął się przewód sądowy. Mark został przesłuchany jako pierwszy. Większość jego wypowiedzi bardzo mijała się z prawdą. W końcu byli świadkowie, którzy widzieli go w szkole godzinę po zakończeniu przez niego zajęć. Nie rozumiałam, jak można było zachowywać się w taki sposób. Przecież skoro był winny, to musiał odpowiedzieć za swoje czyny. Nie rozumiałam, dlaczego kłamał w tamtym momencie.

Po kilkunastu minutach przyszła moja kolej. Usiadłam w wyznaczonym przez sędzię miejscu i spojrzałam w stronę swoich przyjaciół, szukając w nich otuchy. Oscar uśmiechnął się delikatnie w moją stronę i uniósł kciuk w górę. Tym samym dał mi do zrozumienia, że to wszystko musiało się dobrze skończyć.

– Mogłaby nam pani opowiedzieć wydarzenia z dnia dwudziestego maja tego roku? – spytał mój adwokat.

Głośno westchnęłam i zaczęłam opowiadać wszystko po kolei, wracając pamięcią do nieprzyjemnych wspomnień. Nie lubiłam o tym mówić, jednak chciałam zakończyć ten koszmar raz na zawsze i zapomnieć w końcu o wszystkich upokorzeniach. Chciałam po prostu zacząć wieść spokojne życie u boku swoich prawdziwych przyjaciół.

– Kilka dni wcześniej Mark złożył mi podobną propozycję. Już wtedy przyparł mnie do ściany, dając mi do zrozumienia, że miał nade mną władzę, ponieważ był dużo silniejszy. Na całe szczęście w pobliżu byli chłopcy z mojej klasy, którzy uratowali mnie wtedy. Niestety on nadal codziennie kręcił się wokół mojej szafki. Dwudziestego maja również tam był. Miałam tylko zabrać swój zeszyt z notatkami, aby napisać esej. Chciałam, jak najszybciej wyjść z budynku, ponieważ czekał na mnie chłopak, któremu udzielałam korepetycji. Niestety Mark mnie zatrzymał. Zaczął mnie ciągnąć w stronę łazienki. Próbowałam mu się wyrwać, wołać o pomoc, jednak nikogo nie było w pobliżu, kto mógłby mnie usłyszeć... – W tym momencie mój głos się załamał, a ja poczułam, jak wszystkie kolejne słowa blokowały się w moim gardle. – Przepraszam, ale nie jestem w stanie kontynuować – powiedziałam przez łzy, pozwalając tym samym emocjom wypłynąć na wierzch.

Sędzia, zważając na mój stan, pozwolił mi wrócić na swoje miejsce. Wiedziałam, że w swojej dokumentacji miał adnotację, która dotyczyła mojego stanu zdrowia zarówno fizycznego, jak i psychicznego, po tym wydarzeniu. Z tego powodu byłam mu wdzięczna, że nie musiałam dalej opowiadać tego nieprzyjemnego incydentu.

Znów usiadłam obok swojego adwokata i za wszelką cenę starałam się nie patrzeć w stronę oskarżonego chłopaka. Jego obecność na nowo rozdrapywała rany, które zdążyłam już w jakimś stopniu wyleczyć dzięki obecności moich przyjaciół.

W tym samym czasie Chaz został poproszony o złożenie swoich zeznań. Chłopak opowiedział, o całej sytuacji, którą zastał w łazience, kiedy szukał mnie w szkolnym budynku. Zastanawiałam się, jak on mógł to wszystko mówić z takim spokojem w głosie. Przecież dobrze pamiętam, że w tamtym momencie dość mocno go pobił. Chociaż siedziałam wtedy skulona, zapłakana i obolała na zimnych kafelkach, to każdy szczegół idealnie zapadł w mojej pamięci. Jednego byłam pewna. Nigdy nie będę mogła zapomnieć widoku moich porwanych ubrań, Marka zapinającego spodnie oraz tego uśmiechu, który zdradzał, że dostał już wszystko, czego oczekiwał. Choć na pewien czas straciłam przytomność, to bardzo dobrze wiedziałam, że właśnie on był moim gwałcicielem. Gdyby nie szybka reakcja Chaza, który zabrał mnie od razu na pogotowie, nigdy nie mogłabym mu tego udowodnić.

Po kilku pytaniach przyszedł czas na Damona. Mężczyzna przeszedł obok mnie i uśmiechnął się delikatnie. W ten sposób dodał mi otuchy. Byłam pewna, że skoro przyjaźnił się z Markiem, to miał niezaprzeczalne dowody przeciwko niemu. Jednak bałam się, że będzie wolał zeznawać na korzyść swojego kolegi.

Nie pewnie spojrzałam w kierunku Justina i jego blond towarzyszki. Para miała dłonie splecione ze sobą, ale jednak każde z nich wpatrywało się w Damona. Choć ten widok ranił moje serce, widziałam, jak oboje z zapartym tchem czekali na odpowiedź chłopaka. Wzięłam głęboki wdech i powoli zaczęłam wypuszczać powietrze ustami. Bałam się, że to właśnie od jego zeznań mogło zależeć dosłownie wszystko.

Brunet usiadł za barierkami, a jego wzrok zaczął krążyć między mną, Markiem i Niallem. Wiedziałam, że z tą ostatnią dwójką był dość mocno związany, jednak nie byłam pewna, po czyjej stronie stanie tym razem. Po prostu bałam się, że mógł zacząć wspierać mężczyznę, który zniszczył moje życie.

– Wiemy, że przyjaźnił się pan z oskarżonym. Czy stosował on wobec poszkodowanej jakieś akty, które mogłyby wskazywać na to, że byłby w stanie dokonać napaści seksualnej na niej? – spytał obrońca Marka.

Damon przez długi czas nie odezwał się ani jednym słowem. Jego wzrok nadal balansował między postaciami. Tym razem już tylko jego dwóch przyjaciół. W końcu chłopak przeniósł swoje spojrzenie na mnie i automatycznie przytaknął. W jego oczach widziałam wtedy smutek i współczucie, a ja już wiedziałam, że nie miałam się czego obawiać. Dzięki niemu mogłam naprawdę udowodnić Markowi.

– Tak. Mark od samego początku zachowywał się w dość dziwny sposób. Kiedy zaczęliśmy się przyjaźnić, usłyszałem jego opowieść o nowej dziewczynie w szkole prywatnej, która w krótkim czasie stała się pośmiewiskiem. Później dowiedziałem się, że stało się tak za sprawą jego przyjaciół, a on sam również bardzo się do tego przyczynił. Po kilku miesiącach pokazał mi maila, na którego się włamał i zmienił w nim hasło, aby nikt się nie dowiedział o jego planach. Szybko rozpoznałem dziewczynę, która była jego właścicielem, ale bałem się, o tym powiedzieć komukolwiek. Mark jest nieobliczalnym typem człowieka. Nigdy nie wiadomo, do czego on jest zdolny. Kilka dni przed tym zdarzeniem zdradził mi, że zaczął śledzić pokrzywdzoną. Zdawałem sobie sprawę, że to nie mogło wróżyć nic dobrego. Później nagle przestał się do mnie odzywać. Zastanawiałem się, co się stało. Niestety prawdę poznałem dopiero, jak został zamknięty w areszcie. Wracając do pana pytania. Wydaje mi się, że przerobienie zdjęć tej dziewczyny i rozesłanie ich wszystkim uczniom, to chyba wystarczający dowód. Mark cały czas podkreślał, że zrobi wszystko, aby zniszczyć jej życie w tej szkole – powiedział, a ja poczułam ulgę, że nie zaczął kłamać na korzyść swojego przyjaciela.

Z drugiej strony byłam przygnębiona, ponieważ wiedział o wszystkim od samego początku, a nie zareagował. W końcu przyjaźnił się z Niallem i mnie znał. Gdyby choć raz zrobił coś, aby przeszkodzić Markowi w jego planach, to mogłabym uniknąć wielu tych przykrych rzeczy.

Spojrzałam w stronę Irlandczyka, który siedział obok Oscara. Obaj wpatrywali się w przestrzeń, a ich miny nie wróżyły niczego dobrego. Bałam się, że mogli zrobić coś głupiego po zakończeniu procesu, a ja nie chciałam wracać na salę sądową tylko dlatego, że któryś z nich kogoś pobił.

Po przesłuchaniu Damona i jeszcze kilku osób sędzia ogłosił przerwę, po której miał ogłosić wyrok. W towarzystwie swoich przyjaciół wyszłam na korytarz. Usiadłam na jednej z ławek i zaczęłam rozmyślać.

Nagle poczułam dłoń na swoim ramieniu. Odwróciłam się w stronę tajemniczej osoby i spotkałam się ze zmartwionym spojrzeniem Oscara. Nie zastanawiając się długo, wtuliłam się w ciało swojego przyjaciela i po raz kolejny tego dnia rozpłakałam. Byłam już zmęczona emocjonalnie. Chciałam, jak najszybciej zakończyć ten dzień i położyć się w końcu w swoim łóżku, którego mi brakowało podczas trasy.

Godzinę później zostaliśmy ponownie poproszeni na salę rozpraw. Znowu zajęłam miejsce obok swojego adwokata i z przerażeniem czekałam na werdykt sędziego. To właśnie od niego miało zależeć, czy w końcu miałam poczuć się bezpiecznie we własnym mieście, czy też nie.

Po wielu minutach przemowy sędziego i niespokojnego rozglądania się po pomieszczeniu podczas czekania, w końcu usłyszałam najważniejszy dla mnie komunikat. Mark został skazany na pięć lat więzienia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.

Odetchnęłam z ulgą. Miałam nadzieję, że ten proces go czegoś nauczy. Kiedy wychodziłam z sali, nie potrafiłam opanować emocji. Skoczyłam na plecy Nialla, który złapał mnie pod udami i w taki sposób udaliśmy się do wyjścia z sądu. Oscar wyciągnął ze swojej kieszeni kluczyki od mojego samochodu, które dałam mu tuż przed rozprawą. Po chwili całą trójką byliśmy w do mojego domu, w którym czekała na nas moja mama.






czwartek, 8 grudnia 2016

Rozdział XIX - Prawda



~ Oscar ~


Ten dzień nie zaczął się najlepiej, chociaż były to urodziny najważniejszej dla mnie osoby. Gdy tylko obudziłem się w pokoju willi, którą wynajął menadżer Seleny dla naszej grupy, usłyszałem rozmowę Olly'ego z Felixem. Szybko zorientowałem się, o czym rozmawiali, a ja nie mogłem w to uwierzyć. Mój przyjaciel chciał odejść z zespołu tuż po zakończeniu trasy. Nie potrafiłem poradzić sobie z tą świadomością. Po prawie czterech latach chciał tak po prostu opuścić nasz zespół, a ja nie mogłem nic z tym zrobić. Czułem się bezsilny. Chciałem mieć wszystkich przyjaciół już zawsze przy sobie.

Cały dzień przeżywałem decyzję swojego przyjaciela, przez co bez powodu pokłóciłem się z Niallem, który tak naprawdę chciał tylko rozluźnić ciężką atmosferę między moim zespołem. Dodatkowo wszystko działo się na oczach Justina i jego blond kochanki. Razem z Niallerem wiedzieliśmy, że te kilka dni w ich towarzystwie nie mogło się dobrze skończyć.

Kiedy widziałem, w jaki Justin witał się z moją przyjaciółką, postanowiłem zastosować się do jej rady i porozmawiać ze swoim zespołem. Udaliśmy się do pokoju, w którym tymczasowo mieszkaliśmy i każdy z nas usiadł na łóżku. Przez długi czas żaden z nas nie odezwał się słowem. Wiedziałem, że będzie mi bardzo brakowało Olly'ego. To on znał sekrety, o których bałem się powiedzieć młodszym kolegom.

– To już jest nieodwracalna decyzja? – usłyszałem głos Felixa, który przerwał krępującą ciszę.

Og powoli skinął głową i odwrócił się w moją stronę, jakby szukał we mnie wsparcia. Głośno westchnąłem, po czym wstałem ze swojego miejsca i podszedłem do niego. Zająłem miejsce obok Oscara i przez chwilę mierzyłem ich wszystkich wzrokiem.

– Będzie nam ciebie strasznie brakować, ale żaden z nas nie ma zamiaru cię zatrzymywać na siłę – powiedziałem, starając się nie pokazać, jak bardzo łamał się mój głos.

Długo siedzieliśmy i wspominaliśmy każdy szczegół z naszej relacji. Gdy przyleciałem do Szwecji, zawsze mogłem na nim polegać. Jak na zawołanie Felix i Omar znaleźli się przy nas. Zanim ktokolwiek zdążył się odezwać nasi młodsi przyjaciele, zamknęli nas w grupowym uścisku.

Spojrzałem na zegarek i przeraziłem się, widząc na nim cyfry. Zostało niewiele czasu do imprezy urodzinowej mojej księżniczki, a żaden z nas jeszcze nie był gotowy. Szybko podbiegłem do swojej torby z bagażem i wyjąłem z niej koszulę w paski. Kiedy wróciłem z łazienki, okazało się, że Felix miał na sobie czarną koszulę w białe kropki, która oczywiście należała do mnie.

Nie chciałem już się odzywać na ten temat, bo i tak często pożyczaliśmy sobie ubrania. Kiedy zobaczyłem, że wszyscy byli już gotowi, wyszliśmy z pokoju. Z daleka dało się usłyszeć muzykę, która płynęła z głośników. W salonie ujrzałem cały zespół One Directon, Justina z przyklejoną do niego blondynką oraz Selenę, która siedziała sama w kącie pomieszczenia. Bez zastanowienia podszedłem do swojej przyjaciółki i mocno przytuliłem do swojego ciała. Widziałem łzy w jej oczach, więc wzmocniłem swój uścisk wokół jej ciała.

– Nie płacz. Kochanie dzisiaj jest wyjątkowy dzień. Powinnaś się uśmiechać. Wiem. Sam zepsułem ci humor, ale obiecuję. Teraz sprawię, że teraz zrobię wszystko, abyś była szczęśliwa – powiedziałem jej do ucha, tak aby mnie usłyszała przy głośnych dźwiękach piosenki.

Dziewczyna skinęła głową, ale kiedy spojrzała w stronę swojego chłopaka, po raz kolejny jej oczy straciły radosny blask. Westchnąłem i zaproponowałem swoje rozwiązanie, choć wiedziałem, że było to robione tylko po to, aby wzbudzić zazdrość w szatynie.

Selix szybko zgodziła się zatańczyć nasz układ kizomby, bo w końcu kroki i figury w tym tańcu potrafiły doprowadzić każdego faceta do ataku zazdrości.

Poprosiłem Nialla, aby włączył piosenkę z mojego i Seleny występu na krótko przed moim wyjazdem do Europy. Stanąłem na środku salonu, a moja przyjaciółka zajęła miejsce na jednym z końców pomieszczenia. Od razu poczułem na sobie zaciekawiony wzrok Justina, na co szeroko się uśmiechnąłem. Może Sel nie była mu tak obojętna, jak sądziłem z Nialllem na samym początku. W końcu każdy może się zmienić. Jednak wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak bardzo się myliłem, ani jakie konsekwencje miały przynieść jego odwiedziny.

Kiedy popłynęły pierwsze nuty naszej piosenki, moja przyjaciółka zaczęła się zbliżać do mnie i poruszać biodrami w ruch muzyki. Szeroko uśmiechnąłem się, bo byłem pewien, że chłopak Seleny w tym momencie dostawał ataku zazdrości. Długo na jego reakcję nie musiałem czekać. Tuż po występie moim i Sel, Justin złapał swoją kochankę za rękę i wybiegł z nią do kuchni. Byłem pewien, że musiał odreagować, a jego dziewczyna powinna poznać w końcu prawdę.

~ Selena ~

Po niezwykłym tańcu z Oscarem postanowiłam pójść po coś do picia. Było mi smutno, że Justin przez cały czas mnie ignorował, choć przyjechał na moje urodziny. Cały czas w jego ramionach była jego blond przyjaciółka. W tym momencie przypomniały mi się wszystkie wiadomości tajemniczego D, który pisał, o zdradzie mojego chłopaka. Miałam wrażenie, że kobieta, z którą zjawił się w Dallas, była tą samą, co na zdjęciach od tajemniczego chłopaka. Zaczęłam się zastanawiać, czy to mogła być prawda.

– Masz tupet Bieber. Przyjeżdżasz ze swoją kochanką na urodziny mojej przyjaciółki i jeszcze masz pretensje, że tańczy z Oscarem. A może powiesz jej w końcu, co łączyło cię z Amy? Może powiesz swojej dziewczynie, że jej przyjaciółka odebrała sobie życie, bo przyłapała cię z tą blond dziwką w jednoznacznej sytuacji, kiedy chciała cię poinformować o ciąży. Nawet jaj nie miałeś, żeby dowiedzieć się, co u twojego dziecka – usłyszałam krzyk Nialla.

Stanęłam, jak wryta i nie wiedziałam, co powinnam zrobić w tym momencie. Poczułam, jak łzy zaczęły zbierać się pod moimi powiekami, ale mimo wszystko postanowiłam wejść do kuchni. Niestety to był mój błąd. Przed oczami miałam swojego chłopaka, całującego się z inną kobietą. W tym momencie moje serce roztrzaskało się na milion małych kawałków.

– Teraz polecisz do Seleny i jej powiesz, że całowałem Hails? Śmieszny jesteś. Myślisz, że komu ona uwierzy? Facetowi, który nią zostawił, kiedy potrzebowała wsparcia, czy swojemu chłopakowi? Poza tym muszę podziękować Markowi, że włamał się wtedy na maila Seleny, kiedy wysłała temu Enestadowi zdjęcia z sesji. Dzięki temu, że zmieniłem hasło, nie była w stanie się już z wami kontaktować. Poza tym sądzisz, że interesuje mnie ten bachor? Tyle razy powtarzałem Amy, żeby brała tabletki, to była mądrzejsza. W końcu dostała to, czego sama chciała – powiedział Justin.

Nie mogłam dłużej tego słuchać. Podbiegłam do niego i wymierzyłam mu porządny cios w policzek, powstrzymując swoje łzy. Wykrzyczałam mu tylko, że między nami koniec i pobiegłam do swojego tymczasowego pokoju. Trzasnęłam drzwiami i udałam się do łazienki, która była połączona z sypialnią.

Usiadłam na zimnych kafelkach, a ze swojej kosmetyczki wyjęłam żyletkę, której od dłuższego czasu nie dotykałam. Przez chwilę wpatrywałam się w ostrze i po chwili namysłu przeciągnęłam nim po skórze na nadgarstku. Krew zaczęła spływać, a ja poczułam ulgę. Ból psychiczny odszedł na chwilę na drugi plan, bo zastąpił go ból fizyczny. Z moich oczu cały czas płynęły słone łzy, kiedy zorientowałam się, że to były najgorsze urodziny podczas całego mojego życia.
________________________________________________________________________________

Hej :) Chciałabym was serdecznie zaprosić do mojego nowego opowiadania pt.: "Where are you daddy?". Znajdziecie tam już kilka rozdziałów. Opowiadanie jest o 5 Second of Summer, The Fooo Conspiracy oraz Zarze Larsson w roli Melanie. Mam nadzieję, że opowiadanie przypadnie wam do gustu.