Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lipca 2017

Dodatek



~ Narrator ~

Oscar był naprawdę szczęśliwy, kiedy jego dziewczyna była w pobliżu. Od czasu pamiętnego wyjazdu do biologicznej rodziny Seleny, tworzyli naprawdę zgraną i szczęśliwą parę. Oczywiście kłócili się czasem o różne błahe sprawy, jednak zawsze potrafili dojść do porozumienia. Trzy lata ich związku minęło szybciej, niż wszyscy by się spodziewali. Para w każdej wolnej chwili odwiedzała bliskich Seleny z Nowego Jorku, a w czasie dłuższych przerw latali do Szwecji lub Australii, żeby spotkać się z rodziną jej chłopaka lub jej kuzynem.

Jednak wszystko się zmieniło podczas jednego krótkiego ich pobytu w Atlancie. Brunetka ze swoim partnerem szykowała się do najważniejszego dnia w swoim życiu. Niestety nie wszystko było takie proste. Chociaż minęło trzy lata od ostatniego spotkania Seleny i jej byłego już chłopaka. Selena czasem zastanawiała się, jakby wyglądało jej życie, gdyby Justin Bieber nigdy nie stanął na jej drodze.

Podczas wspólnych zakupów z Oscarem, Selena spotkała dziewczynę, z która przyczyniła się do rozpadu jej poprzedniego związku. Para była zdziwiona, kiedy zauważyła, że blondynka stała wtulona w jednego z chłopaków, którego piosenkarka znała ze szkoły, lecz jego imienia nie zapamiętała.

Hailey zmierzyła nienawistnym wzrokiem brunetkę, która w ciągu tych kilku lat osiągnęła wielki sukces. Przez krótki moment Selena była przestraszona, ponieważ nie wiedziała, czego mogła się spodziewać po swojej dawnej konkurentce. Mimo wszystko czuła się bezpieczna w objęciach Oscara, więc wszelkie obawy na krótki moment odeszły w zapomnienie. Nagle blondynka pojawiła się tuż przy zakochanej parze.

– Zapłacisz mi za wszystko. Przez ciebie straciłam miłość swojego życia. Niedługo ty poczujesz ten sam ból – powiedziała Hailey i od razu odeszła.

Selena nie wiedziała, co miała myśleć na temat dziwnego zachowania dziewczyny. Bała się, że ktoś mógłby zrobić krzywdę jej partnerowi, z którym za nie cały miesiąc miała stanąć na ślubnym kobiercu. Nie wyobrażała sobie, że mogłaby stracić Oscara. Już raz przeżyła jego odejście, więc kolejny raz nie chciała przechodzić przez to samo. Chociaż nie miała pojęcia, co mogły oznaczać słowa dziewczyny, to naprawdę zaczęła bać się o życie swojego narzeczonego.

Po niespodziewanym spotkaniu w centrum handlowym para wróciła do domu, w którym mieszkała opiekunka prawna dziewczyny. Narzeczeni od razu usiedli w salonie, gdzie próbowali zająć się czymś pożytecznym, żeby dłużej nie myśleć o nieprzyjemnym spotkaniu. Oscar i Selena zaczęli na kartce rozpisywać układ stołów i miejsca, które chcieli przypisać poszczególnym gościom w domu weselnym. W końcu to miał być najszczęśliwszy dzień w ich życiu, więc chcieli, aby wszystko było idealnie zaplanowane.

Chociaż ciągle w ich głowach rodziły się drobne obawy i ciemne scenariusze, które były związane z groźbą Hailey, to starali się żyć chwilą. Nikt z nich nie chciał myśleć, że mógłby stracić osobę, którą kochał całym swoim sercem. Selena doskonale wiedziała, że po tym, co razem przeszli, to nie przeżyłaby dnia bez swojego narzeczonego. Oscar natomiast zdawał sobie sprawę, że nie poradziłby sobie, gdyby w jego życiu zabrakło dziewczyny, z którą chciał związać swoją przyszłość. Oboje chcieli dożyć spokojnej starości, w której mogliby opowiadać wnuczętom o wspólnej przeszłości.

Selena oparła się o ramię swojego partnera, kiedy skończyli pracę nad ustaleniem wszystkich miejsc siedzących na ich weselu. Oscar objął swoją narzeczoną w pasie i włączył telewizor. Chłopak miał nadzieję, że seriale pomogą im chociaż na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości.

– Obiecaj, że nigdy mnie nie zostawisz – powiedziała dziewczyna, kierując twarz chłopaka w swoją stronę.

Mężczyzna przez chwilę zastanawiał się, co jego partnerka mogła mieć na myśli. Jednak nie musiał długo zastanawiać się nad odpowiedzią. Oscar doskonale wiedział, że nie potrafiłby zostawić tej drobnej kobiety.

– Obiecuję kochanie. Ta blondynka ani nikt inny nas nie rozdzieli. Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie u mojego boku. Jesteś dla mnie najważniejsza – odpowiedział, patrząc swojej wybrance prosto w oczy.

Farbowany blondyn uśmiechnął się szeroko, kiedy zobaczył ulgę w oczach swojej partnerki. Wiedział, że jego narzeczona cały czas analizowała słowa dziewczyny, którą przez przypadek spotkali w centrum handlowym. Sam zastanawiał się, czego mogła od nich chcieć, ponieważ wypowiedź blondynki cały czas, jak echo, krążyła w jego głowie.

Czasem zastanawiał się, jakby jego życie wyglądało, gdyby nie ruszył w trasę koncertową jako support swojej obecnej dziewczyny. Nie raz myślał o tym, czy spotkałby znowu miłość swojego życia, jeśli nadal mieszkałby w Sztokholmie. Jednak Oscar był pewien jednej rzeczy. Kochał Selenę całym swoim sercem i oddałby za nią życie. Brunetka była dla niego całym jego światem i nie wyobrażał sobie życia bez niej. Wiedział, że sam wolałby umrzeć, niż pozwoliłby odejść swojej narzeczonej.

– Cait się pyta, czy spotkamy się z nią dzisiaj w klubie? Moglibyśmy chociaż na chwilę odetchnąć od tych wszystkich przygotowań do ślubu – powiedziała Selena odwracając swój wzrok od telefonu, który trzymała w dłoni i przeniosła spojrzenie na Oscara.

Mężczyzna nie musiałam zastanawiać się długo nad odpowiedzią. Chciał uszczęśliwić swoją partnerkę, więc szybko zgodził się na propozycję jej przyjaciółki, której długo nie widziała. Dziewczyna od razu pobiegła do swojego pokoju i zaczęła przygotowania do wyjścia. Blondyn w tym czasie postanowił na spokojnie wyłączyć telewizor, bo przecież nigdzie im się nie spieszyło.

Po chwili Oscar dołączył do swojej narzeczonej i sam zaczął przygotowywać się do wyjścia. Kiedy oboje byli już gotowi, zamówili taksówkę, aby szybciej dostać się do klubu.

Para w końcu dotarła pod umówione miejsce, lecz między nimi dało się wyczuć napiętą atmosferę. Każde z nich było pogrążone w swoich myślach, lecz starali się uśmiechać, żeby nie sprawić przykrości swoim przyjaciołom. Nie chcieli zamartwiać ich swoimi problemami, więc próbowali udawać, że nie stało się nic nadzwyczajnego.

Cała sala, w której siedzieli zakochani, była przepełniona ludźmi. To był cud, że udało im się znaleźć wolny stolik. Chociaż stał on dość daleko od miejsca, gdzie grał DJ, to muzyka w tym miejscu była naprawdę głośna. Drżenia, które wywoływały basy w głośnikach, dało się odczuć na własnym ciele. Wszystko dookoła wibrowało i nic nie zapowiadało, żeby miało przestać.

W pewnym momencie Oscar postanowił pójść po jakieś drinki i inne alkohole. Chciał po prostu dać chwilę swojej partnerce na rozmowę z przyjaciółmi. W pewnym momencie głośne piski i dźwięk wystrzału przytłumiły piosenkę, która leciała w tle.

Selena miała złe przeczucia, jednak nie odezwała się słowem do Caitlin i Chaza. Dziewczyna chciała pójść zobaczyć, czy jej narzeczony był bezpieczny. Niestety jej przyjaciółka uniemożliwiła brunetce próbę odejścia od stolika.

W klubie nikt nie wyglądał na zmartwionego nagłym wystrzałem. Jednak Selenie udało się namówić Chaza, aby poszedł sprawdzić, czy Oscarowi nic się nie stało. Chłopak niechętnie wykonał prośbę swojej przyjaciółki, lecz takiego widoku się nie spodziewał.

Partner Seleny leżał nieprzytomny na podłodze, a wokół niego była kałuża krwi, która z każdą chwilą robiła się coraz większa. Chaz szybko ściągnął swoją koszulę i przyłożył nią do rany na brzuchu przyjaciela. Mężczyzna widział, że Oscar jeszcze żył, ponieważ jego klatka piersiowa nadal unosiła się podczas oddychania, jednak tracił dużo krwi, co naprawdę go martwiło.

Nikt nie zwracał uwagi na pół nagiego chłopaka. Po chwili jeden z ochroniarzy, który chodził między tańczącymi parami, podszedł do chłopaka, który próbował uratować swojego przyjaciela. Starszy mężczyzna od razu wezwał pogotowie i swoich kolegów z pracy, aby pomogli mu ewakuować pomieszczenie, żeby ułatwić służbom ratunkowymdostęp do poszkodowanego chłopaka.

Kiedy sala taneczna opustoszała, Selena ujrzała swojego narzeczonego. Dziewczyna od razu podbiegła do chłopaków i ze łzami w oczach klęknęła nad bezwładnym ciałem Oscara. Ochroniarze musieli siłą wyprowadzić brunetkę z budynku, aby móc uratować jej partnera. Dziewczyna przez dłuższy czas szarpała się z jednym z nich, kłócąc się, że musi być przy swoim narzeczonym. Jednak po kilku minutach odpuściła i posłusznie została na zewnątrz szukając Caitlin. Po chwili piosenkarka stała na chodniku wtulona w swoją przyjaciółkę i próbowała nie myśleć o najgorszym. Chciała, żeby jej narzeczony szybko do siebie, ponieważ nie wyobrażała sobie, że mogłaby w takim momencie stracić swojego ukochanego.

Nagle do Seleny podeszła Hailey i uśmiechnęła się do niej sztucznie. Blondynka oparła się o ścianę budynku przy którym stały. Dziewczyna z satysfakcją obserwowała, jakkaretka odjeżdżała na sygnale, zabierając ze sobą poszkodowanego chłopaka.

– Mam nadzieję, że twój kochaś umrze i poczujesz to samo, co ja po śmierci Justina, bo on nie żyje przez ciebie – powiedziała złowrogim tonem i po prostu odeszła, zostawiając zdezorientowaną Selenę.

Piosenkarka odwróciła się w stronę swojego przyjaciela i spojrzała na niego wyczekująco. Chciała wiedzieć, co znaczyły słowa jej dawnej rywalki. Chaz dopiero wtedy postanowił powiedzieć dziewczynie o śmierci swojego przyjaciela, dla którego nie znalazł się dawca szpiku. W drodze do szpitala, gdzie Oscar miał być operowany, opowiedział jej cały przebieg choroby Justina i reakcji jego rodziców na wieść o chorym planie ich syna, który chciał wykorzystać niewinne dziecko tylko po to, żeby uratować sobie życie, choć wcześniej się nim nie interesował.

Selena nie potrafiła zrozumieć, o co Hailey miała do niej żal. Chciała, żeby blondynka odpowiedziała za to, co spotkało jej narzeczonego. Według Seleny śmierć Justina nie mogła tłumaczyć jej zachowania. Przecież od tego czasu minęło trzy lata i widziała dziewczynę z jej nowym partnerem, więc nie potrafiła zrozumieć, dlaczego chciała, żeby Oscar umarł. Brunetka wiedziała, że musi zgłosić to wszystko na policji, ale w tym momencie marzyła tylko o tym, aby być przy swoim partnerze.

Po dotarciu na miejsce Selena od razu próbowała dowiedzieć się, gdzie może znaleźć swojego ukochanego. Pielęgniarka, która była na recepcji nie była chętna do udzielenia jej informacji. Kiedy usłyszała, że Selena i poszkodowany pacjent są parą, dopiero wskazała im drogę pod salę operacyjną.

Trójka przyjaciół od razu udała się we wskazanym kierunku. Wszyscy usiedli na plastikowych krzesłach i czekali, aż wyjdzie lekarz i będą mogli się czegoś dowiedzieć na temat stanu zdrowia Oscara. Czas dłużył się wszystkim bez wyjątku, a w ich głowach rodziły się same czarne scenariusze. W końcu po bliżej nieokreślonym czasie otworzyły się drzwi od bloku operacyjnego. Selena od razu zerwała się na równe nogi i podeszła do starszego mężczyzny, żeby usłyszeć jakiekolwiek wieści na temat swojego partnera.

– Pani jest kimś z rodziny? – spytał doktor, uważnie przyglądając się młodej kobiecie.

– Jestem narzeczoną Oscara. Za nie cały miesiąc mamy się pobrać. Może mi pan powiedzieć, co z nim? – spytała z nadzieją w głosie.

– Pozbyliśmy kuli z jego organizmu i zatamowaliśmy krwotok. Chłopak stracił dużo krwi, więc przez najbliższy czas będziemy zmuszeni podawać mu krew dożylnie. Jednak najbliższa noc będzie decydująca. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli i pacjent rano się obudzi to w ciągu kilku dni wykonamy potrzebne badania i będzie mógł wrócić do domu – wyjaśnił lekarz i po prostu odszedł, nie dając szansy dziewczynie zadać dodatkowych pytań.

Selena odetchnęła z ulgą i po chwili zobaczyła, jak na łóżku wieźli jej partnera. Dziewczyna i jej przyjaciele od razu poszli za pielęgniarkami, chcąc trafić do sali, gdzie miał leżeć Oscar. Po drodze Chaz kilka razy zdążył się zapytać, czy ma wezwać dodatkową taksówkę, która odwiozłaby jego przyjaciółkę do domu. Niestety brunetka odmawiała za każdym razem. Tłumaczyła, że teraz szczególnie musi być blisko swojego narzeczonego.

W tym momencie słowa przysięgi małżeńskiej, które za kilka tygodni mieli wypowiedzieć, stały się dla niej autentyczne. W zdrowiu? W chorobie? W bogactwie? Czy w biedzie? Nie ważne dla niej było, co przyniesie im przyszłość. Liczyło się tylko, żeby przez to wszystko przeszli razem.

Selena miała zamiar całą noc czuwać nad swoim ukochanym. Udało jej się wybłagać jedną z pielegniarek, żeby pozwoliła jej zostać przy chłopaku. Kiedy koło południa chłopak się obudził, wiedziała, że już na zawsze będą razem.




niedziela, 28 maja 2017

Epilog


~ Narrator ~

Dziesięć miesięcy. Tyle czasu minęło od ostatniego spotkania Justina i Seleny. Dziewczyna właśnie kończyła trasę koncertową i planowała ze swoimi przyjaciółmi wyjazd do Europy. Sel chciała spotkać się z rodziną Oscara i Nialla. Od podróży na inny kontynent dzielił nią tylko jeden ostatni koncert. Brunetka cały czas wtulała się w ciało swojego partnera, ponieważ bardzo przeżywała swoje rozstanie z grupą taneczną, którą znała praktycznie od dziecka. Chociaż cieszyła się, że teraz będzie miała przy sobie wszystkie najważniejsze dla niej osoby.

Selena miała coraz lepszy kontakt ze swoją biologiczną rodziną. Mike i jego przyjaciele często odwiedzali dziewczynę podczas różnych koncertów, kiedy tylko mieli na to czas i nie mieli żadnych zobowiązań związanych ze szkołą. Dziewczynie podobało się to, że chociaż nie za długo miała kontakt ze swoją rodziną, to czuła się przy nich, jakby znała ich całe życia.

Brunetka siedziała w swojej garderobie, a ludzie biegali wokół niej. Jedna dziewczyna czesała jej włosy, druga cały czas podchodziła z nowymi strojami. Jedynie jej makijażystka siedziała na skórzanej kanapie i czekała na swoją kolej, aby podkreślić urodę młodej piosenkarki.

Wszyscy chcieli, aby Selena tego dnia wypadła jak najlepiej. W końcu to miało być zakończenie jej pierwszej trasy koncertowej. Wszyscy z zespołu doskonale zdawali sobie sprawę, że na pewno to nie jest ich ostatni wspólny wyjazd. Mimo wszystko wiedzieli, że tego dnia część ich wspólnej historii się zamknie. Selena wiedziała, że zaraz po krótkich wakacjach w Europie wróci do Stanów, żeby nagrywać kolejne piosenki. Chociaż bała się, że jej związek z farbowanym blondynem może się rozpaść, to cały czas miała nadzieję, chłopak i jego zespół również przeniosą się do Atlanty. Wtedy mogliby wspólnie nagrywać i wspierać się w swoich pracach. Dziewczyna nie wyobrażała sobie, że znów mogłaby stracić Oscara.

Jej chłopak akurat występował na scenie ze swoim zespołem, aby rozbudzić fanów swojej dziewczyny i przygotować ich na koncert brunetki. Szwed dawał z siebie wszystko, aby tylko jego partnerka była z niego zadowolona. Oscar oczywiście kochał taniec i śpiew, jednak Selena była dla niego ważniejsza niż cokolwiek innego na świecie. Mimo wszystko chciał, aby miłość jego życia była dumna z jego osiągnięć.

Farbowany blondyn bał się, że jego plan może się nie udać. Bał się rozmowy z menadżerami. Miał pewien pomysł, co mógł zrobić, żeby związek tej dwójki młodych ludzi przetrwał. Jednak wiedział, że bez zezwolenia Daffa i Linn to mogło się nie udać.

Kiedy Selena wyszła na scenę, zaczęła tańczyć i śpiewać, bawiąc się przy tym ze swoimi przyjaciółmi z ekipy. Oscar jednak postanowił jednak zebrać swój zespół i menadżerów w garderobie. Nie chciał czekać dłużej, ponieważ zdawał sobie sprawę, że jeśli nie zareaguje w tym momencie, to za kilka tygodni mógłby się pożegnać z najważniejszą dla siebie kobietą.

Wszyscy z jego otoczenia byli bardzo zdziwieni jego zachowaniem. Chociaż pogodzili się już z odejściem jednego Olly'ego z zespołu, to nadal wewnętrznie byli roztrzęsieni. Teraz każdy z nich bał się, że wszystko, na co pracowali przez kilka lat, mogłoby się rozpaść, a żaden z nich tego nie chciał. Zbyt wiele wysiłku włożyli w to, aby móc spełniać swoje marzenia i naprawdę sprawiało im to radość.

Farbowany blondyn spojrzał niepewnie na swoich przyjaciół i przeniósł wzrok na parę, która stała oparta o ścianę i czekała na jakikolwiek ruch z jego strony. Po dłuższe chwili milczenia w końcu postanowił się odezwać.

Poprosił Daffa i Linn, aby wszyscy przenieśli się do Atlanty. W końcu nagrywali swoje piosenki w jednym ze studiów należących do menadżera jego dziewczyny. Wiedział, że taką samą szansę mieliby w Stanach, a nie chciał po raz kolejny pozwolić odejść dziewczynie, którą naprawdę kochał.

Oczywiście para, która pod czujnym okiem pozwalała rozwijać się chłopakom, musiała przemyśleć wiele spraw. Każde z nich miało swoje za i przeciw. Daff nie chciał zostawiać w Szwecji swojej rodziny, a przede wszystkim swojego narzeczonego. Mężczyzna nie wiedział, czy jego partner zgodzi się wyjechać na inny kontynent, a bez niego nie widział swojej przyszłości.

Jednak większa możliwość rozgłosu dla młodych mężczyzn zwyciężyła. Nigdzie nie mieli takich sposobów na szybkie wypromowanie swojej twórczości jak w Stanach Zjednoczonych. Jedynie Daff wiedział, że jeśli Joel nie będzie chciał się przeprowadzić, to zostawi chłopców pod opieką Linn, która całkiem dobrze radziła sobie w opiece nad młodymi mężczyznami.

Niestety u Justina nie było tak kolorowo i wesoło jak u jego byłej dziewczyny. Młody mężczyzna cały czas walczył ze swoją chorobą. Regularnie stawiał się na chemioterapię, aby przedłużyć sobie życie. Chłopak bardzo chciał, żeby w systemie znalazł się dla niego dawca szpiku. Chociaż nie mógł rozpocząć wymarzonych studiów razem z przyjaciółmi, to bardzo wspierał ich we wszystkich czynnościach, które oni musieli wykonywać.

Szpital stał się jego drugim domem, więc często rozmawiał z przyjaciółmi tylko przez telefon. W klinice odwiedzała go tylko Hailey i rodzice. Lekarze nie chcieli wpuszczać do jego pokoju młodszego rodzeństwa, ponieważ chemioterapia bardzo osłabiała jego odporność na wszelkiego rodzaju infekcje i choroby.

Z czasem jego zaczęły wypadać. W końcu tak się przerzedziły, że jego mama musiała je ściąć. Justin pogodził się już z chorobą, jednak cały czas miał nadzieję, że pewnego dnia wyzdrowieje i będzie mógł żyć, jak każdy normalny nastolatek. Chciał założyć rodzinę. Miał w planach wybudować mały domek za miastem, gdzie mieszkałby razem z Hailey i ich dziećmi, o które postaraliby się tuż po ślubie.

Niestety jego plany nie mogły stać się rzeczywistością. Stan młodego mężczyzny pogarszał się z dnia na dzień. Lekarze już nie bali się wpuszczać do niego młodszego rodzeństwa. Wiedzieli, że ta choroba może zmienić swój przebieg w ciągu kilku godzin. Jednak każdy zdawał sobie sprawę, jak wiele chemioterapia wyniszczyła w jego organizmie.

Justin sam czuł, że jego dni były policzone. Wiedział, że musiał ponieść konsekwencje wszystkich swoich czynów. Ludzie jednak mieli rację. Karma zawsze do nas wraca. Chłopak wiedział, że skrzywdził swoim zachowaniem wiele osób, a dwie jego dziewczyny próbowały popełnić przez niego samobójstwo. Niestety jednej się to udało. Wiedział, że nie mógł przeżyć nawrotu choroby, ponieważ zbyt wiele cierpienia sprawił wielu osobom. Żałował jedynie, że jego śmierć sprowadzi smutek na jego rodzinę i przyjaciół, ale on sam pogodził się już ze swoim losem.

Lekarze chcieli spełnić ostatnią prośbę młodego mężczyzny. W dzień, kiedy jego była dziewczyna grała swój ostatni koncert, lekarz prowadzący jego chorobę pozwolił wejść do sali jego rodzicom i najbliższym przyjaciołom. Rodzeństwo chłopaka w tym czasie miało spędzić czas w domu swoich przyjaciół ze szkoły. Chłopak wiedział, że to było najlepsze rozwiązanie dla jego rodzeństwa. Chciał, aby dzieci pamiętały o nim, jako pogodnym i zawsze chętnym do zabawy bracie, a nie przykutego do łóżka, bez sił do życia.

Justin był bardzo szczęśliwy, kiedy zobaczył większość bliskich mu ludzi. Chciał pożegnać się z każdą osobą osobno, gdyby następnego ranka miał się nie obudzić. Nikt nie wiedział, kiedy ten młody chłopak odejdzie, ale wszyscy cieszyli się z każdej chwili, którą mogli jeszcze razem spędzić. Rodzice młodego mężczyzny dziękowali Bogu za każdą dodatkową sekundę życia ich ciężko chorego dziecka. Jednak w głębi ducha modlili się, aby do sali wszedł lekarz i oznajmił, że znalazł się dawca szpiku dla ich syna. Niestety to były tylko ich złudne nadzieje.

Tego dnia chłopak czuł się trochę lepiej. Nagle pojawiła się w nim taka energia, której nie było widać u niego od kilku ostatnich tygodni. Tego dnia młody mężczyzna z niewielką pomocą potrafił usiąść na swoim szpitalnym łóżku i przez kilka minut utrzymywał stabilną postawę. Wszyscy zaczęli wierzyć, że on jeszcze z tego wyjdzie. Każdy miał nadzieję, że to był ten moment, kiedy choroba chłopaka miała mieć łagodniejszy przebieg. Rodzice chłopaka wierzyli, że leczenie w klinice w końcu przyniesie pożądane skutki.

Kiedy skończyła się pora odwiedzin, chłopak pożegnał się ze wszystkimi i zamknął swoje oczy. W tamtej chwili potrzebował odpoczynku. Sen naszedł szybciej, niż by się spodziewał. Na początku nie było to nic nadzwyczajnego. Jednak po kilku godzinach urządzenia, które monitorowały pracę jego organizmu, zaczęły wydawać z siebie dziwne dźwięki. Szybko do pokoju wbiegło dwóch lekarzy, który aktualnie byli na dyżurze, w towarzystwie młodej pielęgniarki.

Na kardiomonitorze zaczęła tworzyć się prosta linia. Jeden z doktorów od razu podjął próbę reanimacji. Przecież to był młody chłopak i miał przed sobą całe życie. Lekarze przez godzinę walczyli, aby Justin wrócił do życia. Niestety ich działania okazały się bezskuteczne. Młodszy z nich wypisał na karcie pacjenta godzinę zgonu, a pielęgniarka zakryła ciało mężczyzny kołdrą.

Starszy lekarz wiedział, że nie może czekać z przykrą wiadomością. Wrócił do gabinetu i w karcie pacjenta zaczął szukać numeru kontaktowego do jednego z rodziców chłopaka. Po kilku sygnałach telefon odebrała zaspana kobieta. Kiedy usłyszała o wszystkim, zaczęła histerycznie płakać, budząc tym samym swojego męża. Chociaż w głębi ducha para liczyła się z tym, że ich syn mógł odejść w każdej chwili, to mieli nadzieję, będą przy nim w tym ostatnim momencie. Jedynym pocieszeniem dla nich był fakt, że ich młodsze dzieci zostali na noc u swoich znajomych. Para ubrała się i pojechała do szpitala, aby tam porozmawiać z lekarzem i dowiedzieć się więcej na temat całego zajścia. Wiedzieli, że teraz będą odczuwać wielką pustkę z powodu straty swojego najstarszego syna, ale starali się być silni. Od samego początku wiedzieli, jakie konsekwencje mogła za sobą ponieść ta choroba, ale z taką stratą chyba żaden rodzic nie chce się spotkać.
________________________________________________________________________________

Hej kochani :)

Tak więc przedstawiam wam epilog opowiadania "No Control".
Dziękuję, że byliście tyle czasu ze mną i czytaliście wszystkie moje opowiadanie. Wszystkich zainteresowanych moją dalszą twórczością zapraszam na Wattpada. Tam znajdziecie mnie pod nickiem: @VougeTrisha
Nie wiem, czy wrócę jeszcze na blogspota, ponieważ coraz ciężej mi pisać opowiadania regularnie przez studia.
    
    


wtorek, 2 maja 2017

Rozdział XXIX - My Girl



~ Oscar ~

Po weekendzie spędzonym w miłym towarzystwie biologicznej rodziny Seleny musieliśmy wrócić do przerwanej trasy koncertowej. Na szczęście koncert mieliśmy w Nowym Jorku, więc moja dziewczyna postanowiła zabrać na niego swoich bliskich. Osobiście podzielałem jej entuzjazm, ponieważ przez te kilka dni zaprzyjaźniłem się z jej kuzynem. Gdyby nie jego zachęta, pewnie do tej pory nie powiedziałbym dziewczynie o swoich uczuciach.

Razem ze swoimi przyjaciółmi przygotowywałem się garderobie do naszego występu. Chłopcy przebierali się w swoje stroje, a ja siedziałem przed lustrem i układałem swoje włosy. Chciałem, aby były jak najbardziej zmierzwione. Nie potrafiłem skupić na tym, co mówili do mnie przyjaciele. Przez cały czas miałem w głowie tylko nasz występ. Marzyłem tylko o tym, aby wszystko wyszło tak, jak ćwiczyliśmy to na próbach. Z drugiej strony chciałem wypaść jak najlepiej dla swojej dziewczyny. W końcu musiałem udowodnić fanom brunetki, że jestem najlepszym kandydatem na partnera życiowego ich idolki.

– Słuchasz mnie w ogóle? – spytał poddenerwowany Felix.

Każdemu z nas udzielał się jego nastrój. Lada moment mieliśmy wystąpić przed naprawdę liczną publicznością. To było dla nas oczywiste, że podczas trasy z Seleną będzie nas oglądać znacznie więcej osób niż podczas naszych koncertów w Szwecji. Dodatkowo zdawałem sobie sprawę, że w taki sposób mogłem stracić dobry kontakt ze swoimi przyjaciółmi, a tego naprawdę nie chciałem.

– Przepraszam Felix. Zamyśliłem się trochę. Boję się naszego występu, a chcę dobrze wypaść przed swoją dziewczyną – odparłem niepewnie.

Omar i Olly szybko dołączyli do nas, zaciekawieni najnowszymi informacjami. Mój rozmówca spojrzał na mnie spod przymrużonych powiek, jakby próbował cokolwiek wyczytać z mojej twarzy. Uśmiechnąłem się szeroko i zacząłem im opowiadać o weekendzie, który spędziłem w towarzystwie Nialla i Seleny w Nowym Jorku. Pominąłem jedynie część o krótkiej wizycie Justina, która sprawiła więcej problemów niż przyjemności biologicznej babci mojej dziewczyny.

Przebrałem się we wcześniej naszykowany strój cały, przez cały czas opowiadałem chłopakom o swoich przeżyciach z kilku ostatnich dni. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi naszej garderoby, jednak żaden z nas się nie odezwał. Po chwili stukanie ustało, jednak ktoś otworzył drewnianą płytę. Wtedy do pomieszczenia wszedł kuzyn Seleny razem ze swoimi przyjaciółmi oraz Niallem. Ujrzałem szeroki uśmiech na twarzy Michaela, dzięki czemu na moich ustach również pojawił się radosny grymas. Chłopak przytulił mnie mocno na powitanie, przez co czułem na sobie palące spojrzenie pewnego wysokiego farbowanego blondyna. Chwilę później Mike odsunął się ode mnie, a Luke znów zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Miałem wrażenie, że ta dwójka była ze sobą bliżej, niż każdy z nas chciał się przyznać w towarzystwie.

– Daj z siebie wszystko. Będziemy oglądać twój występ razem z Seleną – powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy Niall.

Skinąłem delikatnie głową na słowa swojego przyjaciela z dzieciństwa i odwróciłem się w stronę swojego zespołu. Chłopcy spoglądali na nas z zaciekawieniem, jednak żaden z nich nie skomentował sceny, która rozgrywała się na ich oczach.

Kilka minut później wybiegliśmy na scenę. Zaczęliśmy swój występ od piosenki Summer Love. Była to nasza najnowsza piosenka, więc już wcześniej ustaliliśmy, że zaczniemy właśnie od niej. Później zaśpiewaliśmy Roller Coaser, Kangaroos, Build a Girl oraz Run With Us. Na sam koniec wystąpiliśmy z piosenką My Girl w hiszpańskiej wersji językowej, którą mieliśmy wydać dopiero za kilka dni.

Cały czas w moich myślach była tylko moja Selena. Kiedy śpiewałem swoją solówkę, mimowolnie spoglądałem w stronę wejścia za kulisy, gdzie stała moja dziewczyna. Każde słowo, które wypowiadałem, było skierowane do mojej księżniczki. Nadal nie potrafiłem uwierzyć, że mogłem w ten sposób nazywać swoją przyjaciółkę, która już dawno zawładnęła moim sercem.

Jest coś w widoku wstecznym.
Nie mogę powiedzieć, jak bardzo cię kocham.
Ciągle trzymając głowę wysoko,
Kiedy stoję na krawędzi.
Nie mogę pozbyć się tego uczucia.
Nie mogę przestać o tobie myśleć.

W każdym zdaniu widziałem relację swoją i Seleny. Zdawałem sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy nie będę w stanie pokazać jej, jak bardzo zależy mi na naszej miłości.

Po skończonym utworze pożegnaliśmy się z fanami mojej dziewczyny i wróciliśmy za kulisy. Tam zobaczyłem brunetkę, która zawładnęła całym moim światem. Muszę przyznać, że wyglądała bardzo pięknie, a zarazem naturalnie. Nie miała za bardzo wyszukanego stroju, a wręcz przeciwnie. Miałem wrażenie, że była ubrana tak, jak chodziła na co dzień. Miała na sobie białą koszulę na krótki rękaw, którą związała w pasie oraz czarne szorty. Jedynie od rana w jej wizerunku zmieniły się tylko usta, które były pomalowane ciemniejszą szminką, szeroka kolia na szyi mojej dziewczyny oraz błyszczący mikrofon w jej drobnej ręce.

– Daj z siebie wszystko – wyszeptałem do ucha swojej partnerki.

Odsunąłem się od niej delikatnie, aby móc zobaczyć reakcję swojej dziewczyny. Na jej ustach widziałem szeroki uśmiech, więc mocno przytuliłem kobietę do swojego torsu. W tym samym czasie Chaz zaczął odliczać do momentu wejścia na scenę. Wykorzystałem sytuację i w tych ostatnich sekundach przed jej występem po prostu złączyłem nasze usta w krótkim, ale bardzo namiętnym pełnym uczuć pocałunku.
________________________________________________________________________

Hej kochani <3

Chciałam wam podziękować, że przez tak długi czas byliście tutaj. Niestety to jest już ostatni rozdział tego opowiadania. Przed nami jeszcze tylko epilog i One Shot, który będzie dodatkiem do tego opowiadania, a zarazem będzie opowiadał on dalsze losy części bohaterów.




środa, 5 kwietnia 2017

Rozdział XXVII - Pocałunek



~ Oscar ~

Spojrzałem na śpiącą brunetkę. Dziewczyna nieświadomie wtulała się w moje ciało. Uśmiechnąłem się delikatnie, widząc, jak niesforne kosmyki włosów opadały na jej twarz. Selena wtuliła się mocniej w moją klatkę piersiową, a ja wiedziałem, że właśnie się obudziła.

– Jesteś niewiarygodnie wygodny – odparła pogodnym tonem.

Byłem szczęśliwy, ponieważ miałem nadzieję, że moja przyjaciółka w końcu zacznie widzieć we mnie kogoś więcej. Sel podniosła się na ramionach i spojrzała w moje oczy. W jej spojrzeniu ujrzałem coś, czego nigdy wcześniej nie potrafiłem dostrzec, jednak nie mogłem tego zidentyfikować.

Trwaliśmy w zawieszeniu przez dłuższy czas. Głośne chrząknięcie sprowadziło nas z powrotem do rzeczywistości. Oboje spojrzeliśmy w kierunku pojawiającego się dźwięku. Naszym oczom ukazał się rozpromieniony Niall, któremu uśmiech nie schodził z twarzy.

– Wy naprawdę uroczo razem wyglądacie – usłyszałem, jego głos.

Uśmiechnąłem się szeroko na jego słowa, ponieważ brunetka zarumieniła się i ukryła swoją twarz w moim nagim torsie. Po kilku minutach Selena wyplątała się z mojego uścisku i zaczęła się przebierać ze swojej piżamy. Sam wyszedłem z łóżka i założyłem na siebie czystą koszulkę i spodnie, które wyciągnąłem ze swojej torby podróżnej. Kiedy odwróciłem się w stronę swoich przyjaciół, byłe zaskoczony, ponieważ oboje byli już ubrani.

Razem opuściliśmy pokój w pogodnych nastrojach. Sel przez całą drogę do salonu wygłupiała się z Niellem. Dziewczyna za wszelką cenę próbowała przewrócić blondyna, który nie reagował na jej zaczepki. Próbowałem nie parsknąć śmiechem, widząc ich razem.

W salonie był już kuzyn mojej przyjaciółki wraz ze swoim zespołem. Biologiczny dziadek Seleny siedział na tarasie i pił kawę. Natomiast nigdzie nie było widać jej babci. Dopiero po chwili starsza kobieta zjawiła się w pomieszczeniu z talerzem pełnym naleśników, który postawiła na drewnianym stole. Australijczycy od razu zaczęli nakładać sobie pierwszy posiłek, jednak Selix zaczęła się dziwnie zachowywać. Dziewczyna spięła się sama z niewiadomego powodu. Szybko podszedłem do niej i mocno objąłem jej ciało.

– Nie martw się kochanie. Nie prędko zobaczysz Justina. Kazałam mu wczoraj wrócić do Atlanty, a wieczorem rozmawiałam z jego tatą. Jeremy nie był zadowolony z jego poczynań. Wiem, że jego tata po takim czasie nie pozwoli mu skontaktować się z Tobbym. Przykro mi, że wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej. Myślałam, że uda nam się spędzić czas razem, bo nie wiedziałam, że rozstałaś się z Justinem. Przykro mi, bo naprawdę dużo przeszłaś, a ja ci dołożyłam zmartwień – powiedziała babcia mojej przyjaciółki.

Selena wyrwała się z mojego uścisku. Byłem zaskoczony jej zachowaniem, ponieważ zawsze lubiła, kiedy nią przytulałem. Zrozumiałem wszystko, dopiero kiedy zauważyłem, jak obejmowała starszą kobietę swoimi ramionami.

– To nie twoja wina babciu. Chciałaś dobrze, a mój związek z Justinem prawdopodobnie nigdy nie miał przyszłości. Skoro mnie zdradził i cały czas miał przede mną tajemnicę, to wcale nie zależało mu na nas – odparła moja przyjaciółka, pocieszając siwą kobietę.

Zdziwiłem się, że mojej przyjaciółce udało się przełamać. Widziałem, że przez te dwa dni naprawdę zżyła się z tymi ludźmi i zaczęła ich traktować jak rodzinę. Po chwili dziewczyna wtuliła się w mój bok, a w jej oczach ujrzałem radość, której nie było widać od początku naszej wspólnej trasy koncertowej.

– Oscar, opiekuj się moją kuzynką – powiedział w pewnym momencie Michael, który bacznie nas obserwował.

Zaśmiałem się cicho na jego słowa. Choć bardzo chciałem stworzyć prawdziwy związek ze swoją przyjaciółką, to nadal nie potrafiłem wyjawić jej swoich uczuć. Mimo wszystko szczęście Seleny było dla mnie priorytetem. Nie chciałem jej stracić po raz kolejny.

Brunetka wyrwała się z mojego uścisku, mówiąc, że musi skorzystać z łazienki. Sam zająłem miejsce między Michaelem i Niellem i zacząłem rozmyślać, nad sensem jego słów.

– Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym zaopiekować się Seleną. Dla mnie ona jest kimś więcej niż przyjaciółką, ale boję się, że nią stracę przez swoje wyznanie – odparłem, mówiąc bardziej do siebie.

Mike poklepał mnie po ramieniu, przez co zwrócił moją uwagę i odwróciłem się w jego stronę. Chłopak wyglądał na bardzo szczęśliwego, widząc moją wewnętrzną walkę.

– Nie martw się. Myślę, że powinieneś z nią porozmawiać w samotności. Przecież widzę, że ty dla niej też jesteś kimś więcej niż tylko przyjacielem – powiedział Michael.

Słysząc jego słowa, postanowiłem od razu zastosować się do jego rady. Kiedy tylko Selena wróciła do salonu, podbiegłem do niej i poprowadziłem brunetkę w stronę ogrodu. Widziałem, że dziewczyna była zmieszana moim zachowaniem. Złapałem dłoń Seleny, kierując się w stronę drewnianej ławki, która stała w lekkim cieniu, ponieważ budynek częściowo zasłaniał dostęp słońca w to miejsce.

Usiadłem na ławce i przyciągnąłem dziewczynę tak, że usiadła na moich kolanach. Sel uśmiechnęła się delikatnie i zarzuciła swoje ręce na moją szyję.

– Powiesz mi, czemu zabrałeś mnie do ogrodu? – spytała z nadzieją w głosie.

– Chciałem z tobą porozmawiać. Wiem kochanie, że to trochę za wcześnie po twoim zerwaniu z Justinem, ale ja już dłużej nie potrafię tego tłumić w sobie. Zakochałem się w tobie. Próbowałem z tym walczyć przed wyjazdem do Szwecji. W Sztokholmie chciałem znaleźć sobie dziewczynę, ale żadna z nich nie mogła równać się z tobą, więc żaden mój związek nie przetrwał próby czasu. Zawsze byłaś dla mnie najważniejsza. Nie chcę znów ciebie zostawiać. Chciałbym sprawiać uśmiech na twoich ustach każdego dnia. Selena ja cię kocham. – Chciałem powiedzieć coś jeszcze, ale dziewczyna przerwała mi czułym pocałunkiem.

Byłem oszołomiony. Nie wierzyłem, że to się właśnie działo. Jej usta były klejące od truskawkowej pomadki, którą smakowały. Po chwili Sel odsunęła się ode mnie z uśmiechem na twarzy.

– Nie mów tyle. Ja sama dopiero kilka dni temu zrozumiałam, że zawsze byłeś dla mnie kimś więcej. Nigdy nie przestaniesz być moim kotkiem, który sprawia, że nawet w najgorszych momentach mojego życia potrafię się uśmiechać. Ja ciebie też kocham Oscar – odparła, a ja poczułem, że w końcu wszystko jest na dobrej drodze do naszego wspólnego szczęścia.




piątek, 10 marca 2017

Rozdział XXVI - Wyjaśnienia



~ Selena ~

Mój kuzyn i jego zespół bez cienia wątpliwości mieli wielki talent muzyczny. Po wysłuchaniu ich krótkiego występu , w ogóle nie dziwiłam się, że Niall i jego przyjaciele zdecydowali się na podjęcie z nimi współpracy podczas trasy po Europie.

Poczułam, jak ktoś położył swoją dłoń na moim udzie. Odwróciłam się w stronę tej osoby i ujrzałam szeroko uśmiechającego się Oscara. Chłopak ułożył swoją dłoń na moich plecach i przysunął mnie bliżej siebie. Bez słowa oparłam swoją głowę na moim ramieniu i objęłam go w pasie. Uwielbiałam się do niego przytulać, bo wtedy czułam si naprawdę bezpieczna.

– Niall, chciałbym poznać swojego syna – usłyszałam głos Justina w pewnym momencie.

Próbowałam zachować spokój, ale wewnątrz aż się we mnie gotowało, kiedy byłam świadkiem jego słów. Moja babcia wydawała się być z niego dumna, że w końcu dojrzał do tak poważnej decyzji. Niestety tylko ja i Oscar wiedzieliśmy, jaki miał w tym cel.

Irlandczyk spojrzał na niego podejrzliwym wzrokiem. Zastanawiałam się, czy on również uwierzył mojemu byłemu chłopakowi. Jednak z mimiki jego twarzy nie mogłam nic wyczytać.

– Chyba najwyższy czas i pora Bieber, żebyś przestał kłamać – nie wytrzymałam. Chęć ochrony małego Tobby'ego wygrała.

Szatyn spojrzał na mnie z zaskoczeniem, które malowało się w jego oczach. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że zbiłam go z tropu. Widziałam, że długo zastanawiał się mad swoim kolejnym krokiem, więc postanowiłam wykorzystać sytuację.

– Chcesz go poznać, bo zrozumiałeś błędy z przeszłości? A może masz nawrót choroby i chcesz, go tylko wykorzystać, aby uratował twoje życie, chociaż ty byłeś główną przyczyną śmierci jego biologicznej matki? – odparłam zadając pytania retoryczne. Idealnie zdawałam sobie sprawę z prawdy, która się za tym kryła.

Justin nie odezwał się słowem. Jego milczenie było tylko potwierdzeniem moich podejrzeń. Chłopak wyglądał, jakby właśnie zobaczył ducha.

– Skąd... Ty... Wiesz? – spytał, zacinając się co chwilę.

Biebs nawet nie zwrócił uwagi, że właśnie przyznał się do swojego podłego planu przed wszystkimi zebranymi w tym miejscu. Widziałam rozczarowanie w oczach swojej babci. Wiedziałam, że chciała, aby Justin zrozumiał swoje błędy.

Niall spiął się momentalnie, kiedy zrozumiał, że to działo się naprawdę. Widziałam, że Tobby był jego oczkiem w głowie, tak jak Amanda. Rozumiałam, że chciał go chronić za wszelką cenę, ponieważ nie potrafił powstrzymać swojej kuzynki przed samobójstwem.

– Przez przypadek usłyszałam waszą rozmowę. Chciałam pójść się napić, ale po tym wszystkim mi się odechciało. Brzydzę się tobą! Nie wiem, jak mogłam być tak ślepa, żeby zostać twoją dziewczyną. Jak można być tak wyrachowaną osobą, żeby niewinne dziecko wykorzystywać do takich celów? – powiedziałam z wyrzutem.

Po prostu wstałam i opuściłam salon. Nie mogłam dłużej przebywać w jego towarzystwie. Robiło mi się nie dobrze na sam widok twarzy tego człowieka.

Weszłam do pokoju, gdzie miałam spędzić noc ze swoimi przyjaciółmi. Położyłam się na łóżku i wzięłam słuchawki, które wcześniej położyłam na szafce nocnej. Przeszukałam swoją listę z muzyką, aż natknęłam się na jedną z piosenek zespołu Oscara. Zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać. Dokładnie analizowałam każdy element ze spotkania z biologiczną rodziną. W prawdzie moja babcia mało się odzywała, ale wiem, że chciała załagodzić sytuację między mną i moim byłym chłopakiem.

Nagle poczułam, jak materac łóżka zaczął uginać się pod ciężarem drugiej osoby. Otworzyłam oczy i spojrzałam w stronę tajemniczej osoby. Delikatnie uśmiechnęłam się w stronę swojej babci, po czym wyłączyłam muzykę i usiadłam obok niej.

– Wiedziałam, że wasz związek długo nie wytrzyma. Związek na odległość zawsze jest poza kontrolą dwóch bliskich sobie osób i trudno jest go utrzymać. Justin zawsze uwielbiał obracać się w towarzystwie dziewczyn, ale nigdy nie chwalił się, że ma dziecko. Chociaż, jeśli to prawda, że ta dziewczyna zabiła się przez niego, to chyba nie ma dla niego odpowiedniej kary – powiedziała starsza kobieta.

– Ta dziewczyna była kuzynką Nialla, a zarazem moją najlepszą przyjaciółką. Amanda nakryła go na zdradzie, kiedy chciała go poinformować o ciąży. Później wyjechała do Irlandii razem z Horanem i jego rodziną. Jednak odebrała sobie życie, zaraz po porodzie, kiedy jego brat zgodził się zaadoptować jej syna – odparłam, przypominając sobie całą historię, którą opowiedział mi mój przyjaciel.

Moja babcia nie powiedziała już nic więcej. Kobieta przytuliła mnie, po czym od razu wyszła pokoju. Kolejny raz opadłam na poduszki i zaczęłam rozmyślać. Nagle usłyszałam śmiech, który był stłumiony przez drzwi. Od razu wiedziałam, że to byli moi przyjaciele.

Chłopcy weszli do pokoju i od razu opadli na łóżku po obu moich stronach. Uśmiechnęłam się szeroko, kiedy przytuliłam się do Nialla. Chciałam go wesprzeć, bo prawie cały dzień wracał pamięcią do przykrych wspomnień związanych ze śmiercią Amy.

Oscar wspomniał, że Justin i jego nowa dziewczyna opuścili dom mojej babci. Dowiedziałam się również, że moja babcia miała zadzwonić do jego rodziców i powiedzieć im prawdę na temat ich syna.

Zaczęłam się zastanawiać, co teraz będzie z jego leczeniem. Z jednej strony nie chciałam, aby choroba z nim wygrała, ponieważ był młody i miał jeszcze całe życie przed sobą. Z drugiej wolałam, żeby nikt nie mieszał do tego małego Tobby'ego, bo on i tak jego biologiczny ojciec nie będzie chciał się z nim widywać. Wolałam, aby ten chłopiec nadal żył beztrosko bez świadomości, jak podłym człowiekiem był jego tata.





środa, 1 marca 2017

Rozdział XXV - Plan


*Ważna notatka pod rozdziałem*

~ Selena ~

Razem z przyjaciółmi wróciłam do salonu, gdzie siedziała moja biologiczna rodzina. Zobaczyłam swojego byłego chłopaka, który obejmował swoją nową dziewczynę. Oscar od razu położył swoją dłoń na moich plecach i przyciągnął bliżej siebie. Odwróciłam się w jego stronę i posłałam mu delikatny uśmiech.

Zajęliśmy wolne miejsca na kanapie, jednak blondyn przyciągnął mnie na swoje kolana. Dzięki temu widziałam, jak na twarzy Justina malowała się złość. Cicho zaśmiałam się, kiedy Oshee zaczął mnie łaskotać. Czułam na sobie wzrok wszystkich zebranych w tym pomieszczeniu, ale nie przejmowałam się tym. Po prostu byłam szczęśliwa, bo w końcu miałam wszystkie ważne dla siebie osoby blisko siebie.

– Szybko znalazłaś pocieszenie w ramionach innego – usłyszałam komentarz z ust Justina.

Zaśmiałam się gorzko i na krótki moment przeniosłam na niego swój wzrok. W jego oczach widziałam zaciekawienie, ale nadal obejmował swoją nową partnerkę.

– Ja przynajmniej zaczęłam się z Oscarem spotykać już po zakończeniu naszego związku, a ty sypiałeś z tą blond cizią, jak jeszcze byliśmy parą. Poza tym chyba mam prawo w końcu żyć szczęśliwie, skoro nie byłeś mi w stanie powiedzieć, że masz dziecko – odparłam oschle i mocniej przytuliłam Enisa.

Wszyscy nagle spoglądali z zaciekawieniem na mnie i Justina. Byłam ciekawa, czy ktokolwiek znał szczegóły z życia tego chłopaka. W końcu przy mojej biologicznej rodzinie i swoich rodzicach udał niewinnego aniołka, a tak naprawdę stał się powodem wielu moich cierpień, a także był przyczyną samobójstwa mojej przyjaciółki.

– Jak to masz dziecko? – spytał Michael, który najwidoczniej nic nie rozumiał.

Mój były chłopak siedział bez słowa i spoglądał na mnie z żądzą mordu w oczach. Zaśmiałam się cicho i przeniosłam swój wzrok na Nialla, ale uśmiech momentalnie zszedł z mojej twarzy. Widziałam ból, który skrywał w swoich nieobecnych oczach. W końcu on najbardziej przeżywał całą tę sytuację, bo to on znalazł martwą Amy. W spojrzeniu mojego przyjaciela widziałam pustkę. Zdawałam sobie sprawę, że w tym momencie po raz kolejny odtwarzał w pamięci każdą scenę z jego ostatniego spotkania z Amandą. Nagle blondyn wyjął telefon z kieszeni i ze łzami w oczach przyglądał się ekranowi.

Bez namysłu wyrwałam mu urządzenie z dłoni, a wtedy chłopak przeniósł swój wzrok na mnie. Na jego twarzy wymalowała się ulga, po czym posłał mi smutny uśmiech. Nie potrafiłam sobie wyobrazić bólu, jaki towarzyszył Irlandczykowi. W końcu jego kuzynka odebrała sobie życie, a chłopak, który był powodem jej decyzji, siedziałam razem z nami w pokoju.

Przeniosłam swój wzrok na ekran telefonu. Ujrzałam na nim tapetę, gdzie na kolanach mojego przyjaciela siedział kilkuletni chłopczyk. Muszę przyznać, że maluch bardzo przypominał moją zmarłą przyjaciółkę, ale również było widać duże podobieństwo między nim a Justinem. Bieber nie mógł się wyprzeć, że Tobby nie jest jego dzieckiem, skoro był do niego podobny.

– Justin jest biologicznym ojcem Tobby'ego – powiedział cicho Niall, spoglądając na podłogę.

Znałam go dość długo i słyszałam, że jego głos zaczął się łamać. W tym samym momencie Mike i Luke po prostu podeszli do mojego przyjaciela i mocno go przytulili. Szeroko uśmiechnęłam się na ten widok i oparłam swoją głowę na ramieniu Oscara, który pocałował mnie w czubek głowy.

– Masz na myśli tego dzieciaka, co przyjechał z twoim bratem na wasz koncert w Londynie, jak graliśmy wasz support? W takim razie, co was łączyło z matką tego chłopca, że Greg go adoptował? – dociekał Ashton.

Moja biologiczna babcia spojrzała na mojego przyjaciela z zaciekawieniem i współczuciem wymalowanym na twarzy, jednak nadal nie odezwała się ani jednym słowem.

– Amy była moją kuzynką. Dobrze słyszałeś była. Odebrała sobie życie w dzień, kiedy przywiozłem nią ze szpitala. Wcześniej prosiła mojego brata i jego żonę, aby adoptowali małego. Cały czas mówiła, że chciała skończyć szkołę i nikt nie przypuszczał, że mogła popełnić samobójstwo, dopóki nie znalazłem jej martwej w łazience – powiedział zdławionym tonem mój przyjaciel.

Wtedy Justin i jego nowa dziewczyna po prostu wyszli z salonu. Domyśliłam się, że słuchanie prawdy na pewno nie było mu na rękę. Owszem lubił wytykać błędy innym, bo to przecież przez niego nie miałam życia w szkole średniej, ale kiedy ktoś mówił o nim, to lepiej było uciec.

Mój dziadek z babcią zaczęli pocieszać Nialla, a ja postanowiłam, że pójdę do kuchni, żeby się czegoś napić. Oscar oczywiście uznał, że pójdzie ze mną.

Doszliśmy do kuchni, jednak postanowiliśmy jeszcze do niej nie wchodzić. Usłyszałam bardzo ciekawą rozmowę Justina i jego nowej partnerki i musiałam zrobić wszystko, aby ich plan nie ujrzał światła dziennego.

– Kotku nasz plan chyba nie wypali, skoro ta idiotka nastawia wszystkich przeciwko tobie – usłyszałam głos dziewczyny, której imienia nie pamiętałam.

– Nie martw się słońce. Porozmawiam z Niallem. Będę udawał, że chcę poznać tego bachora. Spotkam się z nim raz czy dwa, jak uda mi się już przekonać Horana i wtedy wykonamy testy, czy mały może być dawcą szpiku dla mnie – odparł mój były chłopak.

Nie wierzyłam własnym uszom. Jak można być tak wyrachowaną osobą? Przecież to jeszcze małe dziecko, które nikomu nie zrobiło nic złego, a on chciał go wykorzystać dla własnych celów tylko po to, żeby za kilka miesięcy móc znów o nim zapomnieć. Nie mogłam pozwolić, aby kolejna osoba cierpiała z jego powodu. Owszem w tym momencie zachowywałam się egoistycznie, ale wolałam, żeby znalazł się inny dawca, ponieważ Tobby nie zasłużył na to, aby stać się zabawką w rękach jego biologicznego taty.

Słysząc rozmowę tej dwójki, odechciało mi się pić. Złapałam Oscara za rękę i jak gdyby nic się stało, wróciliśmy do salonu. Wszyscy siedzieli z powrotem na swoich miejscach i zachowywali się tak, jakby nikt wcześniej nie wspominał zmarłej kuzynki mojego przyjaciela.

Mimo wszystko w myślach cały czas słyszałam wypowiedź Justina. Przytuliłam się do Enisa i próbowałam oddalić od siebie słowa mojego byłego chłopaka, które przez przypadek usłyszałam. Mój przyjaciel, który udawał mojego chłopaka, zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi. Cicho zaśmiałam się, kiedy Oscar po raz kolejny tego dnia posadził mnie na swoich kolanach.

– Mike słyszałam, że macie swój zespół. Chciałabym usłyszeć, jak gracie. Jest to możliwe? – spytałam z nadzieją w głosie, przypominając sobie rozmowę z Niallem w naszym pokoju.

Mój kuzyn i jego przyjaciele z radością skinęli głowami. W jednej chwili wybiegli z salonu. Po chwili wrócili ze swoimi sprzętami. Michael i Luke mieli ze sobą gitary akustyczne, Calum basową, a Ashton przyszedł z jakimś drewnianym pudłem.

Trzech chłopaków przesunęło krzesła, które stały przy dużym stole i usiedli na środku pokoju. Ash natomiast ustawił pudełko obok krzeseł chłopaków i usiadł na nim. Chwilę zajęło mi, zanim uświadomiłam sobie, po co on siadał na jakimś pudle.

Luke i Ashton zaczęli grać w tym samym czasie, a później dołączyli do nich dwaj pozostali członkowie zespołu. Już po kilku wersach, które zaśpiewali, wiedziałam, że mają wielki talent i przy większej ilości prób byli w stanie zajść bardzo daleko. Podobało mi się również to, że z grania i śpiewania robili sobie zabawę i potrafili być przy tym sobą.

– Jestem pod dużym wrażeniem. Niall mi w pokoju wspominał, że występowaliście, jako support jego zespołu w trasie po Europie, ale jestem pod wielkim wrażeniem. Uważam, że jesteście w stanie wiele osiągnąć, jeśli nadal będziecie ćwiczyć – odparłam z uśmiechem.

W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł uśmiechnięty Justin i jego blond towarzyszka. Robiło mi się nie dobrze na widok jego twarzy, kiedy sobie przypomniałam jego słowa, które przypadkowo usłyszałam.

________________________________________________________________________________
Hej kochani :)

Chciałam was poinformować, że wielkimi krokami zbliżamy się do końca tego opowiadania. Przemyślałam wszystko i wątpię, że pojawi się trzecia część, bo wtedy miałaby tylko kilka rozdziałów. Myślę, że to, co chciałam zawrzeć w trzeciej części, napiszę wam jako dodatek w postaci One-Shota. Jednak teraz mam inne pytanie. Chcecie Q&A do bohaterów? Jeśli tak to w komentarzach zadawajcie pytania do bohaterów opowiadania, ale również możecie je zadawać mi.

środa, 8 lutego 2017

Rozdział XXIII - Wyniki


~ Justin ~

Następnego dnia po rozprawie poszedłem odebrać wyniki z badań krwi. Od razu miałem też się udać na konsultację z lekarzem, który prowadził moją chorobę w szpitalu. Siedziałem na krześle w poczekalni i ściskałem w dłoni białą kopertę z moim nazwiskiem i czekałem na swoją kolej, aby wejść do gabinetu.

Miałem dziwne przeczucie, że wydarzy się coś złego w niedługim czasie. Nie miałem pojęcia, skąd brały się w moich myślach takie przypuszczenia, ale bałem się spojrzeć na zawartość koperty.

– Bieber! – zawołała pielęgniarka.

Podniosłem się z miejsca i skierowałem się do drzwi gabinetu. W środku czekała na mnie pani doktor, która siedziała za swoim biurkiem. Usiadłem naprzeciwko młodej kobiety i podałem jej białą kopertę.

Lekarka otworzyła nią i zaczęła przeglądać moje ostatnie wyniki badań krwi. Jej mina mówiła sama za siebie. Nie było dobrze, a ja obawiałem się już najgorszego.

– Justin twoje ostatnie wyniki są niepokojące. Te w szpitalu były dobre, ale teraz wszystko się zmieniło. Musimy przeprowadzić dodatkowe badania. Idź do pokoju zabiegowego. Za chwilę tam przyjdę i wykonamy biopsję. – Skrzywiłem się, słysząc jej słowa.

Skoro sama proponowała takie badanie, to już wiedziałem wszystko. Miałem nawrót. Moje najgorsze przypuszczenia się potwierdziły. Niechętnie wstałem od biurka i udałem się w stronę drzwi.

W jednej chwili poczułem mocne osłabienie organizmu. Nie chciałem po raz kolejny przechodzić przez to wszystko. Nie mogłem znów wylądować w szpitalu. Wtedy straciłbym moją Hails, a tego bym nie przeżył.

Udałem się do wskazanego pomieszczenia. Usiadłem na krześle, jednak pani doktor przyszła szybciej, niż mógłbym się spodziewać. Na wejściu do pokoju usłyszałem, że mam się położyć na plecach na kozetce i ściągnąć swoją koszulkę. Bez zastanowienia uczyniłem polecenie lekarki, ponieważ zdawałem sobie sprawę, co mnie czekało.

Pielęgniarka umyła miejsce wkłucia specjalnym środkiem odkażającym. Po chwili lekarka zrobiła zastrzyk znieczulający, a kilka minut później wbiła się do mojej kości, aby pobrać próbkę mojej krwi szpikowej do dalszych badań. Odczuwałem ból, ale się nie skarżyłem. Wierzyłem, że to była tylko pomyłka w laboratorium. Po prostu nie chciałem się znów rozstawać ze swoimi bliskimi.

Pani doktor kazała mi leżeć bez ruchu jeszcze przez kilka minut. Pół godziny później powoli podniosłem się z kozetki i wróciłem do swojego domu. Nie jechałem samochodem, ponieważ wolałem pospacerować trochę po mieście. Poza tym świeże powietrze pomogło mi trochę pozbierać myśli.

Po godzinnym spacerze z przychodni w końcu wróciłem do domu. W salonie zastałem swoją mamę. Kobieta siedziała i oglądała album ze zdjęciami. Zająłem wolne miejsce tuż przy niej i oparłem swoją głowę na jej ramieniu.

– Jak wyniki? – spytała przejęta.

Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Skłamać? Czy powiedzieć prawdę? W końcu podjąłem decyzję o szczerym wyznaniu.

– Coś nie tak wyszło podczas badania krwi. Lekarka znów zrobiła biopsję. Wyniki powinny być do odebrania jeszcze przed moim wyjazdem do Nowego Jorku. Co zrobimy, jeśli naprawdę dostanę nawrotu choroby? Oboje wiemy, że wtedy bez przeszczepu się nie obejdzie – powiedziałem i mocno przytuliłem kobietę.

Moja rodzicielka nie wypowiedziała już ani jednego słowa. Po prostu siedziała obok i wspierała mnie w tych ciężkich i niepewnych chwilach. Wiedziałem jedno. Jeśli choroba naprawdę wróciła, to musiałbym pożegnać się ze studiami. Przynajmniej do czasu, aż wyzdrowieję.
Minęło kilka dni. Dostałem telefon z przychodni, że wyniki biopsji są już do odebrania. Od razu umówiłem się na wizytę do lekarza. Moja dziewczyna doszła do wniosku, że tym razem będzie mi towarzyszyć podczas wizyty u lekarza.

Chociaż dzieliła nas raptem jedna noc wyjazdu na wschodnie wybrzeże, to wiedziałem, że ten dzień miał zaważyć nad moim dalszym losem. Jeśli białaczka powróciła, to czekały mnie kolejne chemioterapie. Znów żyłbym w towarzystwie samego personelu szpitalnego. Najgorsza niestety była myśl, że nikt z moich bliskich nie mógł zostać dawcą szpiku dla mnie. Kiedy byłem w klinice podczas pierwszego zachorowania, to lekarz zdecydował się na test zgodności genetycznej. Niestety nikt z mojej rodziny nie mógł mi pomóc w walce z chorobą.

Trzymając blondynkę za rękę, podszedłem do okienka, aby odebrać wyniki. Kiedy otrzymałem odpowiednią kopertę, razem udaliśmy się pod salę, w której przyjmowała moja lekarka. Hailey próbowała namówić mnie na otwarcie tej koperty, jednak ja byłem zbyt wielkim tchórzem. Wolałem złe lub dobre wieści usłyszeć od pani doktor.

– Bieber! – zawołała pielęgniarka.

Głośno westchnąłem i ociężale podniosłem się z krzesła, wypuszczając z objęcia dłoń swojej dziewczyny. Wolałem do środka wejść sam. Nie chciałem, aby moja księżniczka była świadkiem tej rozmowy. Z wielkimi obawami wszedłem do gabinetu. Usiadłem naprzeciwko lekarki i drżącymi dłońmi podałem jej biały skrawek papieru. Kobieta z wielkim opanowaniem wzięła ode mnie kopertę i powoli nią otworzyła. Czas dłużył mi się niemiłosiernie. Chciałem, jak najszybciej mieć to za sobą. Lekarka przez chwilę studiowała niezrozumiałe dla mnie napisy na białej kartce i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.

– Przykro mi Justin. Musimy znów się spotkać w klinice. Dostaniesz ode mnie skierowanie i jak najszybciej umów się na przyjęcie. Musimy zacząć chemioterapię w ciągu kilku dni. Do tej pory przepiszę ci tabletki, które musisz zażywać na rozrzedzenie krwi. Od ostatnich badań genetycznych nie doszli żadni nowi członkowie rodziny? Każdy potencjalny dawca szpiku daje ci szansę na przeżycie – usłyszałem jej głos.

Mój świat legnął w gruzach. Stało się to, czego obawiałem się najbardziej. Wiedziałem, że na dawcę mogłem czekać nawet kilka lat. Pytanie brzmiało: czy dane jest mi tyle czasu?

Wziąłem od lekarki receptę i bez słowa opuściłem gabinet w podłym humorze. Hailey widząc mój nastrój, podbiegła do mnie i mocno przytuliła. Razem udaliśmy się do apteki, a następnie do mojego domu. Bez namysłu wykonałem telefon do kliniki, w której leżałem kilka miesięcy temu. Po chwili rozmowy pielęgniarka ustaliła mi termin. Miałem się znaleźć w szpitalu w poniedziałek, czyli dzień po moim powrocie z wyjazdu do Nowego Jorku. Wtedy do głowy wpadł mi genialny plan. Przedyskutowałem go ze swoją dziewczyną, która bez przeszkód zgodziła się pomóc mi go wcielić w życie.




wtorek, 27 grudnia 2016

Rozdział XX - Wsparcie



~ Oscar ~

Selena dość długo nie wracała z kuchni. Postanowiłem pójść jej poszukać. Niestety takiego widoku się nie spodziewałem. Niall kłócił z Justinem, a ja już wiedziałem, że moja przyjaciółka poznała prawdę. Chciałem jak najszybciej odnaleźć swoją księżniczkę, aby nie zdążyła zrobić nic głupiego. Wiedziałem, że miała już za sobą próbę samobójczą i nie chciałem doprowadzić do tego, aby znów zrobiła sobie krzywdę.

Zacząłem biegać po pomieszczeniach i jej szukać. Dopiero po chwili znalazłem skuloną brunetkę w łazience jej sypialni. Szybko znalazłem się tuż przy niej i ujrzałem zakrwawiony nadgarstek. Z jej oczu cały czas płynęły łzy, a ciałem wstrząsały dreszcze. Nie czekając długo, sięgnąłem po czysty ręcznik, który przycisnąłem do ran na jej ręce i mocno przytuliłem dziewczynę do swojego boku. Sel szybko wtuliła się w moje ciało i jeszcze bardziej się rozpłakała. Nie miałem najmniejszego zamiaru odsuwać jej od siebie. Zdawałem sobie sprawę, że właśnie tego potrzebowała najbardziej.

– Nie płacz mała. On nie jest wart twoich łez ani ran na twoich nadgarstkach. Wiem, że to boli, ale musisz być silna księżniczko. Pamiętaj, że ja zawsze będę przy tobie – wyszeptałem.

Moja przyjaciółka odsunęła się delikatnie i spojrzała na mnie swoimi załzawionymi oczami. Widziałem w nich smutek, ból i przede wszystkim zwątpienie. Nie ukrywam, że w tym momencie poczułem nieprzyjemne ukłucie w sercu, ponieważ chciałem, aby Selena zawsze się uśmiechała.

– Obiecujesz, że zawsze będziesz przy mnie? Nawet jeśli po zakończeniu trasy wrócisz do Szwecji? Jesteś w stanie mi obiecać, że już nigdy nie urwie nam się kontakt – spytała, a ja momentalnie podałem jej właściwą odpowiedź.

Wiedziałem jedno. Nie chciałem dać jej po raz kolejny odejść. Selena była dla mnie niezwykle ważną osobą. Kochałem nią całym swoim sercem i nie potrafiłbym poradzić sobie, gdybym znów miał stracić swoją księżniczkę. Po prostu chciałem mieć nią zawsze przy sobie. Może w tym momencie zachowywałem się jak egoista, ale tak naprawdę chciałem dobra Seleny.

Przez długi czas siedziałem wraz z dziewczyną na podłodze w łazience i czekałem, aż się uspokoi. Jednak zanim do tego doszło usłyszałem głos Nialla, który nawoływał Selenę. Nie miałem do niego pretensji, że nasza przyjaciółka poznała w końcu prawdę. W końcu Justin mógł przewidzieć, że prędzej czy później to się skończy tak, a nie inaczej.

Nagle Nialler wszedł do łazienki, a kiedy zobaczył, w jakim stanie jest Sel, padł przed nią na kolana. Chociaż byłem bardzo ciekaw informacji na temat Justina, to nie chciałem sprawiać więcej bólu jego już byłej dziewczynie.

– Selena wiem, że powinienem powiedzieć ci o wszystkim, kiedy tylko zorientowałem się, że twój chłopak jest tą osobą, która odebrała nam Amandę, ale nie potrafiłem tego zrobić. Wiedziałem, że przywiązałaś się do niego i go pokochałaś, a ja nie chciałem sprawiać, żebyś przez to cierpiała. Dla mnie i Oscara jesteś najważniejszą osobą pod słońcem. Żaden z nas nie poradziłby sobie, gdybyśmy jeszcze ciebie stracili. Nie miej nam za złe, że nikt nie powiedział ci o tym, jaki był twój chłopak, bo woleliśmy to zrobić dla twojego dobra. Teraz wiem, że to był błąd. Proszę, nie marnuj łez na takiego idiotę i po prostu chodź zabawić się z nami w swoje urodziny. Obiecuję, że Justina już nie spotkasz, bo kazałem mu wyjść chwilę po tym, co Oshee poszedł cię szukać – powiedział nasz przyjaciel.

Na swoim ramieniu poczułem, jak brunetka westchnęła z ulgą i odsunęła się od mojego torsu. Próbowała wyrwać rękę z mojego uścisku, w którym tamowałem krwawienie z jej nadgarstka, jednak byłem silniejszy i nie pozwoliłem na to swojej przyjaciółce. Sam starłem łzy z jej oczu i powoli zacząłem odsuwać ręcznik z ran. Okazało się, że na szczęście nie były one zbyt głębokie, przez co zdążyły się już zasklepić. Jednak nadal szło na nich ujrzeć czerwone ślady z zaschniętej krwi. Pomogłem wstać Selenie, a następnie obmyłem jej skórę, aby pozbyć się nadmiaru „nieprzyjemnych wspomnień”. Irlandczyk przez cały czas stał i wpatrywał się z niedowierzaniem na naszą przyjaciółkę. Byłem pewien, że w tym momencie wspominał bezwładne ciało Amy, którą znalazł nieżywą w łazience swojego domu.

Selena uśmiechnęła się smutno w moją stronę, kiedy skończyłem jej pomagać. Po chwili podeszła do farbowanego blondyna i mocno go przytuliła. Jednak chwilę trwało, zanim chłopak wyrwał się z odrętwienia i oddał uścisk.

– Nie zadręczaj się tym. To nie twoja wina, że Amy popełniła samobójstwo. Nie mam żalu do żadnego z was, że mi nie powiedzieliście prawdy na temat Justina. To on od samego początku nie powinien przede mną ukrywać wszystkich ważnych informacji – usłyszałem jej cichy głos, w którym tłumiła chęć płaczu.

Znałem Selix tak długi czas, że takie szczegóły rozpoznawałem od razu i nie uchodziły mojej uwadze. Może miał z tym coś wspólnego fakt, że była dla mnie dużo bliższą osobą niż dla Horana. W końcu byłem w niej zakochany od kilku lat, a mój wyjazd na inny kontynent i odseparowanie nas od siebie w żadnym stopniu nie osłabiły moich uczuć do tej dziewczyny. Miałem tylko nadzieję, że brunetka nie pozna zbyt wcześnie mojej tajemnicy. Po pierwsze bałem się, że to zniszczy naszą przyjaźń, jeśli ona nie odwzajemniała tej miłości. Z drugiej strony nie chciałem, aby pomyślała, że cieszę się z jej rozstania z chłopakiem i wykorzystuję sytuację.

Kiedy dziewczyna doprowadziła się już do porządku, w trójkę udaliśmy się do salonu, gdzie nie było już słychać żadnej muzyki. Nie ukrywam, że byłem bardzo zadowolony, bo Justina nie było już nigdzie w pobliżu. Chaz podbiegł do nas, kiedy tylko zobaczył, jak przekraczaliśmy próg pomieszczenia. Oczywiście zaczęło się od awantury, że Niall kazał wyjść Justinowi z imprezy urodzinowej naszej przyjaciółki. Niestety opamiętał się, dopiero kiedy zobaczył łzy w oczach Seleny na wspomnienie imienia jej byłego już chłopaka. Nie czekając długo, przyciągnąłem dziewczynę do siebie i mocno przytuliłem.

– Chaz nie mów przy mnie nic na jego temat. Dla mnie jest skończonym dupkiem, skoro nie potrafił mi powiedzieć, że jest ojcem dziecka mojej zmarłej przyjaciółki, a przede wszystkim po tym, jak nakryłam go na całowaniu tej blond zdziry – powiedziała Selena łamiącym się głosem.

Moja przyjaciółka próbowała wyrwać się z mojego uścisku, ale powstrzymałem nią przed tym. Wiedziałem, że jeśli dałbym jej odejść w tamtym momencie, to mógłbym swojej księżniczki żywej nie znaleźć. Kiedy wzmocniłem uścisk wokół jej ciała, już wiedziałem, że Sel da za wygraną i nigdzie mi nie ucieknie. Oczywiście nie myliłem się, bo usłyszałem jej ciche westchnięcie, a po chwili sama wtuliła się w moje ciało.

Kiedy usiadłem na kanapie, dziewczyna od razu zajęła miejsce tuż obok mnie, wzmacniając uścisk wokół mojej talii. Wziąłem koc, który leżał na oparciu i okryłem nim swoją przyjaciółkę. W tym samym momencie przyszła Caitlin, która w rękach trzymała tort z podpalonymi świeczkami. Od razu zauważyłem, że po twarzy Seleny przemknął ledwo widoczny uśmiech. Domyślałem się, że po takich wydarzeniach ciężko jej będzie się uśmiechnąć przez kilka najbliższych dni, a nawet tygodni, ale chciałem zrobić wszystko, aby poprawić humor swojej przyjaciółce.

Wszyscy zaczęliśmy śpiewać piosenkę urodzinową naszej solenizantce, a w jej oczach dostrzegłem łzy. Tym razem byłem pewien, że były wywołane przez wzruszenie, a nie przez przykre wydarzenia, które miały nie dawno miejsce. Po chwili poprosiłem Selenę, aby zdmuchnęła wszystkie świeczki z tortu, myśląc przy tym o swoim życzeniu.



czwartek, 8 grudnia 2016

Rozdział XIX - Prawda



~ Oscar ~


Ten dzień nie zaczął się najlepiej, chociaż były to urodziny najważniejszej dla mnie osoby. Gdy tylko obudziłem się w pokoju willi, którą wynajął menadżer Seleny dla naszej grupy, usłyszałem rozmowę Olly'ego z Felixem. Szybko zorientowałem się, o czym rozmawiali, a ja nie mogłem w to uwierzyć. Mój przyjaciel chciał odejść z zespołu tuż po zakończeniu trasy. Nie potrafiłem poradzić sobie z tą świadomością. Po prawie czterech latach chciał tak po prostu opuścić nasz zespół, a ja nie mogłem nic z tym zrobić. Czułem się bezsilny. Chciałem mieć wszystkich przyjaciół już zawsze przy sobie.

Cały dzień przeżywałem decyzję swojego przyjaciela, przez co bez powodu pokłóciłem się z Niallem, który tak naprawdę chciał tylko rozluźnić ciężką atmosferę między moim zespołem. Dodatkowo wszystko działo się na oczach Justina i jego blond kochanki. Razem z Niallerem wiedzieliśmy, że te kilka dni w ich towarzystwie nie mogło się dobrze skończyć.

Kiedy widziałem, w jaki Justin witał się z moją przyjaciółką, postanowiłem zastosować się do jej rady i porozmawiać ze swoim zespołem. Udaliśmy się do pokoju, w którym tymczasowo mieszkaliśmy i każdy z nas usiadł na łóżku. Przez długi czas żaden z nas nie odezwał się słowem. Wiedziałem, że będzie mi bardzo brakowało Olly'ego. To on znał sekrety, o których bałem się powiedzieć młodszym kolegom.

– To już jest nieodwracalna decyzja? – usłyszałem głos Felixa, który przerwał krępującą ciszę.

Og powoli skinął głową i odwrócił się w moją stronę, jakby szukał we mnie wsparcia. Głośno westchnąłem, po czym wstałem ze swojego miejsca i podszedłem do niego. Zająłem miejsce obok Oscara i przez chwilę mierzyłem ich wszystkich wzrokiem.

– Będzie nam ciebie strasznie brakować, ale żaden z nas nie ma zamiaru cię zatrzymywać na siłę – powiedziałem, starając się nie pokazać, jak bardzo łamał się mój głos.

Długo siedzieliśmy i wspominaliśmy każdy szczegół z naszej relacji. Gdy przyleciałem do Szwecji, zawsze mogłem na nim polegać. Jak na zawołanie Felix i Omar znaleźli się przy nas. Zanim ktokolwiek zdążył się odezwać nasi młodsi przyjaciele, zamknęli nas w grupowym uścisku.

Spojrzałem na zegarek i przeraziłem się, widząc na nim cyfry. Zostało niewiele czasu do imprezy urodzinowej mojej księżniczki, a żaden z nas jeszcze nie był gotowy. Szybko podbiegłem do swojej torby z bagażem i wyjąłem z niej koszulę w paski. Kiedy wróciłem z łazienki, okazało się, że Felix miał na sobie czarną koszulę w białe kropki, która oczywiście należała do mnie.

Nie chciałem już się odzywać na ten temat, bo i tak często pożyczaliśmy sobie ubrania. Kiedy zobaczyłem, że wszyscy byli już gotowi, wyszliśmy z pokoju. Z daleka dało się usłyszeć muzykę, która płynęła z głośników. W salonie ujrzałem cały zespół One Directon, Justina z przyklejoną do niego blondynką oraz Selenę, która siedziała sama w kącie pomieszczenia. Bez zastanowienia podszedłem do swojej przyjaciółki i mocno przytuliłem do swojego ciała. Widziałem łzy w jej oczach, więc wzmocniłem swój uścisk wokół jej ciała.

– Nie płacz. Kochanie dzisiaj jest wyjątkowy dzień. Powinnaś się uśmiechać. Wiem. Sam zepsułem ci humor, ale obiecuję. Teraz sprawię, że teraz zrobię wszystko, abyś była szczęśliwa – powiedziałem jej do ucha, tak aby mnie usłyszała przy głośnych dźwiękach piosenki.

Dziewczyna skinęła głową, ale kiedy spojrzała w stronę swojego chłopaka, po raz kolejny jej oczy straciły radosny blask. Westchnąłem i zaproponowałem swoje rozwiązanie, choć wiedziałem, że było to robione tylko po to, aby wzbudzić zazdrość w szatynie.

Selix szybko zgodziła się zatańczyć nasz układ kizomby, bo w końcu kroki i figury w tym tańcu potrafiły doprowadzić każdego faceta do ataku zazdrości.

Poprosiłem Nialla, aby włączył piosenkę z mojego i Seleny występu na krótko przed moim wyjazdem do Europy. Stanąłem na środku salonu, a moja przyjaciółka zajęła miejsce na jednym z końców pomieszczenia. Od razu poczułem na sobie zaciekawiony wzrok Justina, na co szeroko się uśmiechnąłem. Może Sel nie była mu tak obojętna, jak sądziłem z Nialllem na samym początku. W końcu każdy może się zmienić. Jednak wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak bardzo się myliłem, ani jakie konsekwencje miały przynieść jego odwiedziny.

Kiedy popłynęły pierwsze nuty naszej piosenki, moja przyjaciółka zaczęła się zbliżać do mnie i poruszać biodrami w ruch muzyki. Szeroko uśmiechnąłem się, bo byłem pewien, że chłopak Seleny w tym momencie dostawał ataku zazdrości. Długo na jego reakcję nie musiałem czekać. Tuż po występie moim i Sel, Justin złapał swoją kochankę za rękę i wybiegł z nią do kuchni. Byłem pewien, że musiał odreagować, a jego dziewczyna powinna poznać w końcu prawdę.

~ Selena ~

Po niezwykłym tańcu z Oscarem postanowiłam pójść po coś do picia. Było mi smutno, że Justin przez cały czas mnie ignorował, choć przyjechał na moje urodziny. Cały czas w jego ramionach była jego blond przyjaciółka. W tym momencie przypomniały mi się wszystkie wiadomości tajemniczego D, który pisał, o zdradzie mojego chłopaka. Miałam wrażenie, że kobieta, z którą zjawił się w Dallas, była tą samą, co na zdjęciach od tajemniczego chłopaka. Zaczęłam się zastanawiać, czy to mogła być prawda.

– Masz tupet Bieber. Przyjeżdżasz ze swoją kochanką na urodziny mojej przyjaciółki i jeszcze masz pretensje, że tańczy z Oscarem. A może powiesz jej w końcu, co łączyło cię z Amy? Może powiesz swojej dziewczynie, że jej przyjaciółka odebrała sobie życie, bo przyłapała cię z tą blond dziwką w jednoznacznej sytuacji, kiedy chciała cię poinformować o ciąży. Nawet jaj nie miałeś, żeby dowiedzieć się, co u twojego dziecka – usłyszałam krzyk Nialla.

Stanęłam, jak wryta i nie wiedziałam, co powinnam zrobić w tym momencie. Poczułam, jak łzy zaczęły zbierać się pod moimi powiekami, ale mimo wszystko postanowiłam wejść do kuchni. Niestety to był mój błąd. Przed oczami miałam swojego chłopaka, całującego się z inną kobietą. W tym momencie moje serce roztrzaskało się na milion małych kawałków.

– Teraz polecisz do Seleny i jej powiesz, że całowałem Hails? Śmieszny jesteś. Myślisz, że komu ona uwierzy? Facetowi, który nią zostawił, kiedy potrzebowała wsparcia, czy swojemu chłopakowi? Poza tym muszę podziękować Markowi, że włamał się wtedy na maila Seleny, kiedy wysłała temu Enestadowi zdjęcia z sesji. Dzięki temu, że zmieniłem hasło, nie była w stanie się już z wami kontaktować. Poza tym sądzisz, że interesuje mnie ten bachor? Tyle razy powtarzałem Amy, żeby brała tabletki, to była mądrzejsza. W końcu dostała to, czego sama chciała – powiedział Justin.

Nie mogłam dłużej tego słuchać. Podbiegłam do niego i wymierzyłam mu porządny cios w policzek, powstrzymując swoje łzy. Wykrzyczałam mu tylko, że między nami koniec i pobiegłam do swojego tymczasowego pokoju. Trzasnęłam drzwiami i udałam się do łazienki, która była połączona z sypialnią.

Usiadłam na zimnych kafelkach, a ze swojej kosmetyczki wyjęłam żyletkę, której od dłuższego czasu nie dotykałam. Przez chwilę wpatrywałam się w ostrze i po chwili namysłu przeciągnęłam nim po skórze na nadgarstku. Krew zaczęła spływać, a ja poczułam ulgę. Ból psychiczny odszedł na chwilę na drugi plan, bo zastąpił go ból fizyczny. Z moich oczu cały czas płynęły słone łzy, kiedy zorientowałam się, że to były najgorsze urodziny podczas całego mojego życia.
________________________________________________________________________________

Hej :) Chciałabym was serdecznie zaprosić do mojego nowego opowiadania pt.: "Where are you daddy?". Znajdziecie tam już kilka rozdziałów. Opowiadanie jest o 5 Second of Summer, The Fooo Conspiracy oraz Zarze Larsson w roli Melanie. Mam nadzieję, że opowiadanie przypadnie wam do gustu.