piątek, 10 marca 2017

Rozdział XXVI - Wyjaśnienia



~ Selena ~

Mój kuzyn i jego zespół bez cienia wątpliwości mieli wielki talent muzyczny. Po wysłuchaniu ich krótkiego występu , w ogóle nie dziwiłam się, że Niall i jego przyjaciele zdecydowali się na podjęcie z nimi współpracy podczas trasy po Europie.

Poczułam, jak ktoś położył swoją dłoń na moim udzie. Odwróciłam się w stronę tej osoby i ujrzałam szeroko uśmiechającego się Oscara. Chłopak ułożył swoją dłoń na moich plecach i przysunął mnie bliżej siebie. Bez słowa oparłam swoją głowę na moim ramieniu i objęłam go w pasie. Uwielbiałam się do niego przytulać, bo wtedy czułam si naprawdę bezpieczna.

– Niall, chciałbym poznać swojego syna – usłyszałam głos Justina w pewnym momencie.

Próbowałam zachować spokój, ale wewnątrz aż się we mnie gotowało, kiedy byłam świadkiem jego słów. Moja babcia wydawała się być z niego dumna, że w końcu dojrzał do tak poważnej decyzji. Niestety tylko ja i Oscar wiedzieliśmy, jaki miał w tym cel.

Irlandczyk spojrzał na niego podejrzliwym wzrokiem. Zastanawiałam się, czy on również uwierzył mojemu byłemu chłopakowi. Jednak z mimiki jego twarzy nie mogłam nic wyczytać.

– Chyba najwyższy czas i pora Bieber, żebyś przestał kłamać – nie wytrzymałam. Chęć ochrony małego Tobby'ego wygrała.

Szatyn spojrzał na mnie z zaskoczeniem, które malowało się w jego oczach. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że zbiłam go z tropu. Widziałam, że długo zastanawiał się mad swoim kolejnym krokiem, więc postanowiłam wykorzystać sytuację.

– Chcesz go poznać, bo zrozumiałeś błędy z przeszłości? A może masz nawrót choroby i chcesz, go tylko wykorzystać, aby uratował twoje życie, chociaż ty byłeś główną przyczyną śmierci jego biologicznej matki? – odparłam zadając pytania retoryczne. Idealnie zdawałam sobie sprawę z prawdy, która się za tym kryła.

Justin nie odezwał się słowem. Jego milczenie było tylko potwierdzeniem moich podejrzeń. Chłopak wyglądał, jakby właśnie zobaczył ducha.

– Skąd... Ty... Wiesz? – spytał, zacinając się co chwilę.

Biebs nawet nie zwrócił uwagi, że właśnie przyznał się do swojego podłego planu przed wszystkimi zebranymi w tym miejscu. Widziałam rozczarowanie w oczach swojej babci. Wiedziałam, że chciała, aby Justin zrozumiał swoje błędy.

Niall spiął się momentalnie, kiedy zrozumiał, że to działo się naprawdę. Widziałam, że Tobby był jego oczkiem w głowie, tak jak Amanda. Rozumiałam, że chciał go chronić za wszelką cenę, ponieważ nie potrafił powstrzymać swojej kuzynki przed samobójstwem.

– Przez przypadek usłyszałam waszą rozmowę. Chciałam pójść się napić, ale po tym wszystkim mi się odechciało. Brzydzę się tobą! Nie wiem, jak mogłam być tak ślepa, żeby zostać twoją dziewczyną. Jak można być tak wyrachowaną osobą, żeby niewinne dziecko wykorzystywać do takich celów? – powiedziałam z wyrzutem.

Po prostu wstałam i opuściłam salon. Nie mogłam dłużej przebywać w jego towarzystwie. Robiło mi się nie dobrze na sam widok twarzy tego człowieka.

Weszłam do pokoju, gdzie miałam spędzić noc ze swoimi przyjaciółmi. Położyłam się na łóżku i wzięłam słuchawki, które wcześniej położyłam na szafce nocnej. Przeszukałam swoją listę z muzyką, aż natknęłam się na jedną z piosenek zespołu Oscara. Zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać. Dokładnie analizowałam każdy element ze spotkania z biologiczną rodziną. W prawdzie moja babcia mało się odzywała, ale wiem, że chciała załagodzić sytuację między mną i moim byłym chłopakiem.

Nagle poczułam, jak materac łóżka zaczął uginać się pod ciężarem drugiej osoby. Otworzyłam oczy i spojrzałam w stronę tajemniczej osoby. Delikatnie uśmiechnęłam się w stronę swojej babci, po czym wyłączyłam muzykę i usiadłam obok niej.

– Wiedziałam, że wasz związek długo nie wytrzyma. Związek na odległość zawsze jest poza kontrolą dwóch bliskich sobie osób i trudno jest go utrzymać. Justin zawsze uwielbiał obracać się w towarzystwie dziewczyn, ale nigdy nie chwalił się, że ma dziecko. Chociaż, jeśli to prawda, że ta dziewczyna zabiła się przez niego, to chyba nie ma dla niego odpowiedniej kary – powiedziała starsza kobieta.

– Ta dziewczyna była kuzynką Nialla, a zarazem moją najlepszą przyjaciółką. Amanda nakryła go na zdradzie, kiedy chciała go poinformować o ciąży. Później wyjechała do Irlandii razem z Horanem i jego rodziną. Jednak odebrała sobie życie, zaraz po porodzie, kiedy jego brat zgodził się zaadoptować jej syna – odparłam, przypominając sobie całą historię, którą opowiedział mi mój przyjaciel.

Moja babcia nie powiedziała już nic więcej. Kobieta przytuliła mnie, po czym od razu wyszła pokoju. Kolejny raz opadłam na poduszki i zaczęłam rozmyślać. Nagle usłyszałam śmiech, który był stłumiony przez drzwi. Od razu wiedziałam, że to byli moi przyjaciele.

Chłopcy weszli do pokoju i od razu opadli na łóżku po obu moich stronach. Uśmiechnęłam się szeroko, kiedy przytuliłam się do Nialla. Chciałam go wesprzeć, bo prawie cały dzień wracał pamięcią do przykrych wspomnień związanych ze śmiercią Amy.

Oscar wspomniał, że Justin i jego nowa dziewczyna opuścili dom mojej babci. Dowiedziałam się również, że moja babcia miała zadzwonić do jego rodziców i powiedzieć im prawdę na temat ich syna.

Zaczęłam się zastanawiać, co teraz będzie z jego leczeniem. Z jednej strony nie chciałam, aby choroba z nim wygrała, ponieważ był młody i miał jeszcze całe życie przed sobą. Z drugiej wolałam, żeby nikt nie mieszał do tego małego Tobby'ego, bo on i tak jego biologiczny ojciec nie będzie chciał się z nim widywać. Wolałam, aby ten chłopiec nadal żył beztrosko bez świadomości, jak podłym człowiekiem był jego tata.





środa, 1 marca 2017

Rozdział XXV - Plan


*Ważna notatka pod rozdziałem*

~ Selena ~

Razem z przyjaciółmi wróciłam do salonu, gdzie siedziała moja biologiczna rodzina. Zobaczyłam swojego byłego chłopaka, który obejmował swoją nową dziewczynę. Oscar od razu położył swoją dłoń na moich plecach i przyciągnął bliżej siebie. Odwróciłam się w jego stronę i posłałam mu delikatny uśmiech.

Zajęliśmy wolne miejsca na kanapie, jednak blondyn przyciągnął mnie na swoje kolana. Dzięki temu widziałam, jak na twarzy Justina malowała się złość. Cicho zaśmiałam się, kiedy Oshee zaczął mnie łaskotać. Czułam na sobie wzrok wszystkich zebranych w tym pomieszczeniu, ale nie przejmowałam się tym. Po prostu byłam szczęśliwa, bo w końcu miałam wszystkie ważne dla siebie osoby blisko siebie.

– Szybko znalazłaś pocieszenie w ramionach innego – usłyszałam komentarz z ust Justina.

Zaśmiałam się gorzko i na krótki moment przeniosłam na niego swój wzrok. W jego oczach widziałam zaciekawienie, ale nadal obejmował swoją nową partnerkę.

– Ja przynajmniej zaczęłam się z Oscarem spotykać już po zakończeniu naszego związku, a ty sypiałeś z tą blond cizią, jak jeszcze byliśmy parą. Poza tym chyba mam prawo w końcu żyć szczęśliwie, skoro nie byłeś mi w stanie powiedzieć, że masz dziecko – odparłam oschle i mocniej przytuliłam Enisa.

Wszyscy nagle spoglądali z zaciekawieniem na mnie i Justina. Byłam ciekawa, czy ktokolwiek znał szczegóły z życia tego chłopaka. W końcu przy mojej biologicznej rodzinie i swoich rodzicach udał niewinnego aniołka, a tak naprawdę stał się powodem wielu moich cierpień, a także był przyczyną samobójstwa mojej przyjaciółki.

– Jak to masz dziecko? – spytał Michael, który najwidoczniej nic nie rozumiał.

Mój były chłopak siedział bez słowa i spoglądał na mnie z żądzą mordu w oczach. Zaśmiałam się cicho i przeniosłam swój wzrok na Nialla, ale uśmiech momentalnie zszedł z mojej twarzy. Widziałam ból, który skrywał w swoich nieobecnych oczach. W końcu on najbardziej przeżywał całą tę sytuację, bo to on znalazł martwą Amy. W spojrzeniu mojego przyjaciela widziałam pustkę. Zdawałam sobie sprawę, że w tym momencie po raz kolejny odtwarzał w pamięci każdą scenę z jego ostatniego spotkania z Amandą. Nagle blondyn wyjął telefon z kieszeni i ze łzami w oczach przyglądał się ekranowi.

Bez namysłu wyrwałam mu urządzenie z dłoni, a wtedy chłopak przeniósł swój wzrok na mnie. Na jego twarzy wymalowała się ulga, po czym posłał mi smutny uśmiech. Nie potrafiłam sobie wyobrazić bólu, jaki towarzyszył Irlandczykowi. W końcu jego kuzynka odebrała sobie życie, a chłopak, który był powodem jej decyzji, siedziałam razem z nami w pokoju.

Przeniosłam swój wzrok na ekran telefonu. Ujrzałam na nim tapetę, gdzie na kolanach mojego przyjaciela siedział kilkuletni chłopczyk. Muszę przyznać, że maluch bardzo przypominał moją zmarłą przyjaciółkę, ale również było widać duże podobieństwo między nim a Justinem. Bieber nie mógł się wyprzeć, że Tobby nie jest jego dzieckiem, skoro był do niego podobny.

– Justin jest biologicznym ojcem Tobby'ego – powiedział cicho Niall, spoglądając na podłogę.

Znałam go dość długo i słyszałam, że jego głos zaczął się łamać. W tym samym momencie Mike i Luke po prostu podeszli do mojego przyjaciela i mocno go przytulili. Szeroko uśmiechnęłam się na ten widok i oparłam swoją głowę na ramieniu Oscara, który pocałował mnie w czubek głowy.

– Masz na myśli tego dzieciaka, co przyjechał z twoim bratem na wasz koncert w Londynie, jak graliśmy wasz support? W takim razie, co was łączyło z matką tego chłopca, że Greg go adoptował? – dociekał Ashton.

Moja biologiczna babcia spojrzała na mojego przyjaciela z zaciekawieniem i współczuciem wymalowanym na twarzy, jednak nadal nie odezwała się ani jednym słowem.

– Amy była moją kuzynką. Dobrze słyszałeś była. Odebrała sobie życie w dzień, kiedy przywiozłem nią ze szpitala. Wcześniej prosiła mojego brata i jego żonę, aby adoptowali małego. Cały czas mówiła, że chciała skończyć szkołę i nikt nie przypuszczał, że mogła popełnić samobójstwo, dopóki nie znalazłem jej martwej w łazience – powiedział zdławionym tonem mój przyjaciel.

Wtedy Justin i jego nowa dziewczyna po prostu wyszli z salonu. Domyśliłam się, że słuchanie prawdy na pewno nie było mu na rękę. Owszem lubił wytykać błędy innym, bo to przecież przez niego nie miałam życia w szkole średniej, ale kiedy ktoś mówił o nim, to lepiej było uciec.

Mój dziadek z babcią zaczęli pocieszać Nialla, a ja postanowiłam, że pójdę do kuchni, żeby się czegoś napić. Oscar oczywiście uznał, że pójdzie ze mną.

Doszliśmy do kuchni, jednak postanowiliśmy jeszcze do niej nie wchodzić. Usłyszałam bardzo ciekawą rozmowę Justina i jego nowej partnerki i musiałam zrobić wszystko, aby ich plan nie ujrzał światła dziennego.

– Kotku nasz plan chyba nie wypali, skoro ta idiotka nastawia wszystkich przeciwko tobie – usłyszałam głos dziewczyny, której imienia nie pamiętałam.

– Nie martw się słońce. Porozmawiam z Niallem. Będę udawał, że chcę poznać tego bachora. Spotkam się z nim raz czy dwa, jak uda mi się już przekonać Horana i wtedy wykonamy testy, czy mały może być dawcą szpiku dla mnie – odparł mój były chłopak.

Nie wierzyłam własnym uszom. Jak można być tak wyrachowaną osobą? Przecież to jeszcze małe dziecko, które nikomu nie zrobiło nic złego, a on chciał go wykorzystać dla własnych celów tylko po to, żeby za kilka miesięcy móc znów o nim zapomnieć. Nie mogłam pozwolić, aby kolejna osoba cierpiała z jego powodu. Owszem w tym momencie zachowywałam się egoistycznie, ale wolałam, żeby znalazł się inny dawca, ponieważ Tobby nie zasłużył na to, aby stać się zabawką w rękach jego biologicznego taty.

Słysząc rozmowę tej dwójki, odechciało mi się pić. Złapałam Oscara za rękę i jak gdyby nic się stało, wróciliśmy do salonu. Wszyscy siedzieli z powrotem na swoich miejscach i zachowywali się tak, jakby nikt wcześniej nie wspominał zmarłej kuzynki mojego przyjaciela.

Mimo wszystko w myślach cały czas słyszałam wypowiedź Justina. Przytuliłam się do Enisa i próbowałam oddalić od siebie słowa mojego byłego chłopaka, które przez przypadek usłyszałam. Mój przyjaciel, który udawał mojego chłopaka, zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi. Cicho zaśmiałam się, kiedy Oscar po raz kolejny tego dnia posadził mnie na swoich kolanach.

– Mike słyszałam, że macie swój zespół. Chciałabym usłyszeć, jak gracie. Jest to możliwe? – spytałam z nadzieją w głosie, przypominając sobie rozmowę z Niallem w naszym pokoju.

Mój kuzyn i jego przyjaciele z radością skinęli głowami. W jednej chwili wybiegli z salonu. Po chwili wrócili ze swoimi sprzętami. Michael i Luke mieli ze sobą gitary akustyczne, Calum basową, a Ashton przyszedł z jakimś drewnianym pudłem.

Trzech chłopaków przesunęło krzesła, które stały przy dużym stole i usiedli na środku pokoju. Ash natomiast ustawił pudełko obok krzeseł chłopaków i usiadł na nim. Chwilę zajęło mi, zanim uświadomiłam sobie, po co on siadał na jakimś pudle.

Luke i Ashton zaczęli grać w tym samym czasie, a później dołączyli do nich dwaj pozostali członkowie zespołu. Już po kilku wersach, które zaśpiewali, wiedziałam, że mają wielki talent i przy większej ilości prób byli w stanie zajść bardzo daleko. Podobało mi się również to, że z grania i śpiewania robili sobie zabawę i potrafili być przy tym sobą.

– Jestem pod dużym wrażeniem. Niall mi w pokoju wspominał, że występowaliście, jako support jego zespołu w trasie po Europie, ale jestem pod wielkim wrażeniem. Uważam, że jesteście w stanie wiele osiągnąć, jeśli nadal będziecie ćwiczyć – odparłam z uśmiechem.

W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł uśmiechnięty Justin i jego blond towarzyszka. Robiło mi się nie dobrze na widok jego twarzy, kiedy sobie przypomniałam jego słowa, które przypadkowo usłyszałam.

________________________________________________________________________________
Hej kochani :)

Chciałam was poinformować, że wielkimi krokami zbliżamy się do końca tego opowiadania. Przemyślałam wszystko i wątpię, że pojawi się trzecia część, bo wtedy miałaby tylko kilka rozdziałów. Myślę, że to, co chciałam zawrzeć w trzeciej części, napiszę wam jako dodatek w postaci One-Shota. Jednak teraz mam inne pytanie. Chcecie Q&A do bohaterów? Jeśli tak to w komentarzach zadawajcie pytania do bohaterów opowiadania, ale również możecie je zadawać mi.

środa, 15 lutego 2017

Rozdział XXIV - Michael



~ Selena ~

Byłam zdenerwowana wylotem do Nowego Jorku. Chociaż z chłopakami miałam ustalony cały plan działania, to bałam się, że coś mogło pójść nie tak. Bałam się, że Justin mógłby nie uwierzyć w moją i Oscara grę aktorską.

Pogrążona we własnych myślach nie usłyszałam komunikatu stewardessy, że podchodzimy do lądowania. Dopiero Oscar, który zapinał moje pasy, mi to uświadomił. Szeroko uśmiechnęłam się do swojego przyjaciela i poczułam jego dłoń na swoim kolanie.

Kiedy wylądowaliśmy, od razu zaczęliśmy szukać swoich bagaży. Dużo przy tym żartowaliśmy i się popychaliśmy. Wyglądaliśmy przy tym, jak grupa nastolatków, która wyjeżdża pierwszy raz na wspólne wakacje, a w rzeczywistości przez prawie rok mieliśmy razem podróżować.

Po kilku minutach byliśmy w drodze do wyjścia z lotniska. Przy drzwiach spotkałam starszą kobietę, którą kilka miesięcy wcześniej spotkałam na cmentarzu, kiedy przyleciałam do Nowego Jorku z Justinem. W jej towarzystwie zobaczyłam mężczyznę mniej więcej w jej wieku. Oboje uśmiechnęli się w moją stronę, a pani Maria przytuliła mnie mocno. Z początku byłam trochę zdezorientowana, ale po chwili oddałam uścisk.

W końcu kobieta odsunęła się ode mnie i poprowadziła mnie w kierunku swojego męża. Na twarzach swoich przyjaciół widziałam szerokie uśmiechy. Cieszyłam się, że byli przy mnie w tym momencie. Sama bardzo bym się stresowała poznaniem swojej biologicznej rodziny. Choć nadal miałam pewne obawy, to obecność Oscara i Nialla bardzo podnosiła mnie na duchu.

Starsza pani przedstawiła mi mojego biologicznego dziadka, a ja jej moich przyjaciół. Zaznaczyłam przy tym, że Oscar jest moim chłopakiem. Skoro Justin miał w to uwierzyć, to musieliśmy zacząć przedstawienie właśnie w tamtym momencie.

Moi przyjaciele schowali nasze torby do bagażnika samochodu. Małżeństwo usiadło z przodu, a ja z Oscarem i Niallem z tyłu. Zajęłam miejsce na środku pojazdu między dwoma chłopakami. Enis położył swoją dłoń na moim kolanie, a kiedy przeniosłam swój wzrok na niego, uśmiechnął się szeroko w moją stronę.

Wjeżdżając na plac przed domem, w którym mieszkała moja biologiczna rodzina, ujrzałam czterech chłopaków. Jeden siedział na dachu, drugi zajmował fotel na biegunach stojący na werandzie przed drzwiami i trzymał w dłoniach gitarę. Trzeci z nich siedział na balustradzie, a czwarty siedział na schodach. W pierwszym momencie przestraszyłam się, że chłopak o długich włosach mógłby sobie zrobić krzywdę, gdyby spadł z tego dachu. Jednak słysząc cichy śmiech starszej pani, uspokoiłam się trochę.

– Oni zawsze tak siedzą, jak tylko wyjdę z twoim dziadkiem – wytłumaczyła kobieta.

Kiedy samochód zatrzymał się na podjeździe, chłopak z dachu wszedł do budynku, a pozostała trójka podbiegła do nas. Widziałam szeroki uśmiech na twarzy Horana, kiedy zobaczył osoby, które biegły w naszą stronę. Cała ta sytuacja wydawała mi się bardzo dziwna. Nie miałam pojęcia, skąd on mógłby ich znać. W końcu przez telefon pani Maria mówiła, że jej wnuk mieszka w Australii, a mój przyjaciel wyprowadził się Europy.

Po opuszczeniu pojazdu, od razu zostałam porwana do mocnego uścisku przez chłopaka w czarnych włosach i kolczykiem w brwi. Lekko zaskoczona również przytuliłam wyższego od siebie mężczyznę. Zaczęłam się zastanawiać, czy w tej rodzinie wszyscy mieli we krwi przytulanie się do każdego. W końcu sama to uwielbiałam, ale dziwnie było mi ściskać w taki sposób osoby, które teoretycznie były dla mnie rodziną, a praktycznie widziałam je pierwszy raz na oczy.

– Dobrze cię w końcu poznać. Jestem Michael. Twój kuzyn. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jaki to musiał być dla ciebie szok, kiedy poznałaś prawdę po tylu latach – powiedział, kiedy w końcu wypuścił mnie ze swoich objęć.

W odpowiedzi tylko skinęłam głową i złapałam dłoń Oscara. Szybko zauważyłam samochód z wypożyczalni. Zastanawiałam się, czy to chłopcy wynajęli auto, czy może mój były chłopak zjawił się w tym miejscu. Ścisnęłam mocniej dłoń swojego przyjaciela, a on przysunął się bliżej mnie i delikatnie zebrał moje włosy na jedną stronę.

– Spokojnie kochanie. Pamiętaj, że zawsze będę blisko ciebie – wyszeptał do mojego ucha, a ja poczułam się trochę pewniej.

Weszliśmy do budynku, gdzie poznałam przyjaciół swojego kuzyna, którzy z nim przyjechali. Wtedy dowiedziałam się, że chłopak z dachu miał na imię Ashton, ten siedzący na schodach to Luke, a ostatni z nich nazywał się Calum.

Nagle z jednego pokoju wyszedł Justin w towarzystwie swojej blond dziewczyny. W jednej chwili poczułam, jak łzy zbierały się pod moimi powiekami. Ten widok nadal łamał moje serce, ale obiecałam coś sobie. Musiałam zrobić wszystko, aby zobaczył, że bez niego jest mi lepiej.

– Pani Mario moglibyśmy pójść do pokoju, żeby się przebrać? – spytałam, chcąc w spokoju opanować swoje emocje.

– Oczywiście. Mike was zaprowadzi. Poza tym kochanie nie mów do mnie pani tylko babciu – poprosiła kobieta.

W odpowiedzi skinęłam głową i obiecałam, że postaram się to zmienić. Mój kuzyn zaprowadził nas do pokoju. Po drodze pytał się nas kilka razy, czy na pewno chcemy spać w jednym pokoju. Oczywiście zgodnie podaliśmy mu twierdzącą odpowiedź. Chłopak zaprowadził nas do pomieszczenia, gdzie było jedno duże łóżko i rozkładana kanapa. Cieszyłam się, że było ono stosunkowo daleko od pokoju, który zajmował mój były partner. Nie przeszkadzało mi to, że łóżko będę dzielić z jednym z przyjaciół. W końcu nie jeden raz spaliśmy już w taki sposób. Poza tym to był dobry sposób, aby wszyscy uwierzyli, że mnie i Oscara naprawdę coś łączyło.

Kiedy Mike opuścił mój pokój, zaczęłam się przebierać. Nie miałam problemu, aby robić to przy dwóch blondynach. W końcu znaliśmy się od najmłodszych lat i dość często widzieli mnie w samej bieliźnie, kiedy miałam problem ze znalezieniem odpowiednich ubrań.

– Czemu mam wrażenie, że znasz Michaela i resztę jego przyjaciół? – zadałam pytania Niallowi, kiedy byłam już przebrana.

Miałam wtedy na sobie białe szorty ze skórzanym paskiem oraz bluzkę na krótki rękaw w tym samym kolorze z naklejonym srebrnym znakiem pokoju. Do tego założyłam złoty długi łańcuszek, który kilka lat wcześniej otrzymałam od Oscara na urodziny.

– Michael i jego przyjaciele mają zespół. Kiedy miałem z One Direction trasę koncertową po Europie, oni grali jako nasz support. Jednak tutaj w Stanach są mniej znani – odparł Horan po chwili namysłu.

Skinęłam głową i razem wróciliśmy do salonu. Wiedziałam, że zastanę tam Justina, ale to nie miało najmniejszego już dla mnie znaczenia. W końcu musiałam stawić mu czoła i wcielić plan Oscara w życie.










środa, 8 lutego 2017

Rozdział XXIII - Wyniki


~ Justin ~

Następnego dnia po rozprawie poszedłem odebrać wyniki z badań krwi. Od razu miałem też się udać na konsultację z lekarzem, który prowadził moją chorobę w szpitalu. Siedziałem na krześle w poczekalni i ściskałem w dłoni białą kopertę z moim nazwiskiem i czekałem na swoją kolej, aby wejść do gabinetu.

Miałem dziwne przeczucie, że wydarzy się coś złego w niedługim czasie. Nie miałem pojęcia, skąd brały się w moich myślach takie przypuszczenia, ale bałem się spojrzeć na zawartość koperty.

– Bieber! – zawołała pielęgniarka.

Podniosłem się z miejsca i skierowałem się do drzwi gabinetu. W środku czekała na mnie pani doktor, która siedziała za swoim biurkiem. Usiadłem naprzeciwko młodej kobiety i podałem jej białą kopertę.

Lekarka otworzyła nią i zaczęła przeglądać moje ostatnie wyniki badań krwi. Jej mina mówiła sama za siebie. Nie było dobrze, a ja obawiałem się już najgorszego.

– Justin twoje ostatnie wyniki są niepokojące. Te w szpitalu były dobre, ale teraz wszystko się zmieniło. Musimy przeprowadzić dodatkowe badania. Idź do pokoju zabiegowego. Za chwilę tam przyjdę i wykonamy biopsję. – Skrzywiłem się, słysząc jej słowa.

Skoro sama proponowała takie badanie, to już wiedziałem wszystko. Miałem nawrót. Moje najgorsze przypuszczenia się potwierdziły. Niechętnie wstałem od biurka i udałem się w stronę drzwi.

W jednej chwili poczułem mocne osłabienie organizmu. Nie chciałem po raz kolejny przechodzić przez to wszystko. Nie mogłem znów wylądować w szpitalu. Wtedy straciłbym moją Hails, a tego bym nie przeżył.

Udałem się do wskazanego pomieszczenia. Usiadłem na krześle, jednak pani doktor przyszła szybciej, niż mógłbym się spodziewać. Na wejściu do pokoju usłyszałem, że mam się położyć na plecach na kozetce i ściągnąć swoją koszulkę. Bez zastanowienia uczyniłem polecenie lekarki, ponieważ zdawałem sobie sprawę, co mnie czekało.

Pielęgniarka umyła miejsce wkłucia specjalnym środkiem odkażającym. Po chwili lekarka zrobiła zastrzyk znieczulający, a kilka minut później wbiła się do mojej kości, aby pobrać próbkę mojej krwi szpikowej do dalszych badań. Odczuwałem ból, ale się nie skarżyłem. Wierzyłem, że to była tylko pomyłka w laboratorium. Po prostu nie chciałem się znów rozstawać ze swoimi bliskimi.

Pani doktor kazała mi leżeć bez ruchu jeszcze przez kilka minut. Pół godziny później powoli podniosłem się z kozetki i wróciłem do swojego domu. Nie jechałem samochodem, ponieważ wolałem pospacerować trochę po mieście. Poza tym świeże powietrze pomogło mi trochę pozbierać myśli.

Po godzinnym spacerze z przychodni w końcu wróciłem do domu. W salonie zastałem swoją mamę. Kobieta siedziała i oglądała album ze zdjęciami. Zająłem wolne miejsce tuż przy niej i oparłem swoją głowę na jej ramieniu.

– Jak wyniki? – spytała przejęta.

Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Skłamać? Czy powiedzieć prawdę? W końcu podjąłem decyzję o szczerym wyznaniu.

– Coś nie tak wyszło podczas badania krwi. Lekarka znów zrobiła biopsję. Wyniki powinny być do odebrania jeszcze przed moim wyjazdem do Nowego Jorku. Co zrobimy, jeśli naprawdę dostanę nawrotu choroby? Oboje wiemy, że wtedy bez przeszczepu się nie obejdzie – powiedziałem i mocno przytuliłem kobietę.

Moja rodzicielka nie wypowiedziała już ani jednego słowa. Po prostu siedziała obok i wspierała mnie w tych ciężkich i niepewnych chwilach. Wiedziałem jedno. Jeśli choroba naprawdę wróciła, to musiałbym pożegnać się ze studiami. Przynajmniej do czasu, aż wyzdrowieję.
Minęło kilka dni. Dostałem telefon z przychodni, że wyniki biopsji są już do odebrania. Od razu umówiłem się na wizytę do lekarza. Moja dziewczyna doszła do wniosku, że tym razem będzie mi towarzyszyć podczas wizyty u lekarza.

Chociaż dzieliła nas raptem jedna noc wyjazdu na wschodnie wybrzeże, to wiedziałem, że ten dzień miał zaważyć nad moim dalszym losem. Jeśli białaczka powróciła, to czekały mnie kolejne chemioterapie. Znów żyłbym w towarzystwie samego personelu szpitalnego. Najgorsza niestety była myśl, że nikt z moich bliskich nie mógł zostać dawcą szpiku dla mnie. Kiedy byłem w klinice podczas pierwszego zachorowania, to lekarz zdecydował się na test zgodności genetycznej. Niestety nikt z mojej rodziny nie mógł mi pomóc w walce z chorobą.

Trzymając blondynkę za rękę, podszedłem do okienka, aby odebrać wyniki. Kiedy otrzymałem odpowiednią kopertę, razem udaliśmy się pod salę, w której przyjmowała moja lekarka. Hailey próbowała namówić mnie na otwarcie tej koperty, jednak ja byłem zbyt wielkim tchórzem. Wolałem złe lub dobre wieści usłyszeć od pani doktor.

– Bieber! – zawołała pielęgniarka.

Głośno westchnąłem i ociężale podniosłem się z krzesła, wypuszczając z objęcia dłoń swojej dziewczyny. Wolałem do środka wejść sam. Nie chciałem, aby moja księżniczka była świadkiem tej rozmowy. Z wielkimi obawami wszedłem do gabinetu. Usiadłem naprzeciwko lekarki i drżącymi dłońmi podałem jej biały skrawek papieru. Kobieta z wielkim opanowaniem wzięła ode mnie kopertę i powoli nią otworzyła. Czas dłużył mi się niemiłosiernie. Chciałem, jak najszybciej mieć to za sobą. Lekarka przez chwilę studiowała niezrozumiałe dla mnie napisy na białej kartce i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.

– Przykro mi Justin. Musimy znów się spotkać w klinice. Dostaniesz ode mnie skierowanie i jak najszybciej umów się na przyjęcie. Musimy zacząć chemioterapię w ciągu kilku dni. Do tej pory przepiszę ci tabletki, które musisz zażywać na rozrzedzenie krwi. Od ostatnich badań genetycznych nie doszli żadni nowi członkowie rodziny? Każdy potencjalny dawca szpiku daje ci szansę na przeżycie – usłyszałem jej głos.

Mój świat legnął w gruzach. Stało się to, czego obawiałem się najbardziej. Wiedziałem, że na dawcę mogłem czekać nawet kilka lat. Pytanie brzmiało: czy dane jest mi tyle czasu?

Wziąłem od lekarki receptę i bez słowa opuściłem gabinet w podłym humorze. Hailey widząc mój nastrój, podbiegła do mnie i mocno przytuliła. Razem udaliśmy się do apteki, a następnie do mojego domu. Bez namysłu wykonałem telefon do kliniki, w której leżałem kilka miesięcy temu. Po chwili rozmowy pielęgniarka ustaliła mi termin. Miałem się znaleźć w szpitalu w poniedziałek, czyli dzień po moim powrocie z wyjazdu do Nowego Jorku. Wtedy do głowy wpadł mi genialny plan. Przedyskutowałem go ze swoją dziewczyną, która bez przeszkód zgodziła się pomóc mi go wcielić w życie.




niedziela, 29 stycznia 2017

Rozdział XXII - Telefon


~ Selena ~

Po wyjściu z sądu razem z przyjaciółmi udaliśmy do mojego domu, gdzie czekała na nas moja mama. Kobieta przywitała nas szerokim uśmiechem, ponieważ od zawsze miała z chłopakami bardzo dobry kontakt. Kiedy zebrała już wszystkie potrzebne informacje dotyczące rozprawy sądowej, postanowiliśmy czas wolny spędzić w bardziej przyjemny sposób. Mama od razu zaproponowała, że upiecze ciasto i będziemy mogli cały wieczór spędzić na wspólnym wspominaniu różnych etapów z naszego życia.

Kiedy zostałam sama z przyjaciółmi w salonie, bez zastanowienia oparłam swoją głowę na ramieniu Oscara, zaś nogi ułożyłam na kolanach Nialla. Enis podał mi pilot od telewizora, który leżał na oparciu kanapy. Przez chwilę przeszukiwałam różne programy, aż w końcu włączyłam kanał muzyczny. Zaczęliśmy się wygłupiać rytm muzyki i przekrzykiwać się podczas śpiewania piosenek, które leciały w telewizji.

Mieliśmy akurat dwa tygodnie wakacji podczas naszej trasy przed wyjazdem w dalsze części świata. W tym czasie przyjaciele z zespołów chłopaków wrócili do Europy, aby spotkać się ze swoimi rodzinami. Cieszyłam się, że dwaj blondyni woleli zostać ze mną w USA i wspierać mnie podczas rozprawy sądowej.

Naszą sielankę przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz urządzenia i zobaczyłam jakiś nieznany numer. Ściszyłam telewizor i niepewnie odebrałam połączenie.

– Witaj Selenko – usłyszałam jakiś damski głos, którego w pierwszej chwili nie potrafiłam zidentyfikować. – Z tej strony mówi Maria. Twoja biologiczna babcia – dodała kobieta, jakby czytała w moich myślach.

– Dobry wieczór. W czym mogę pani pomóc? – spytałam już nieco pewniejszym tonem.

– Chciałam cię zaprosić do nas do Nowego Jorku na najbliższy weekend. Przyjeżdża twój kuzyn i pomyślałam, że moglibyśmy się w końcu bliżej poznać – odparła podekscytowana kobieta.

Miałam mętlik w głowie. Z jednej strony chciałam poznać swoją biologiczną rodzinę, zaś z drugiej bałam się, że w tym momencie mogłam w jakiś sposób zniszczyć swoje relacje z kobietą, która mnie wychowywała od najmłodszych lat. Spojrzałam w stronę drzwi prowadzących do kuchni. Moja mama stała oparta o framugę i przyglądała się całemu zajściu z zaciekawieniem. Zakryłam mikrofon w telefonie dłonią i spytałam się swojej opiekunki, co myśli na temat propozycji mojej biologicznej babci. Mama podeszła do mnie i z szerokim uśmiechem na twarzy powiedziała, że powinnam w końcu poznać swoją prawdziwą rodzinę i mam jechać. Udała się do kuchni, zanim zdążyłam coś odpowiedzieć.

– Selena jesteś jeszcze? – spytała kobieta po drugiej stronie słuchawki.

– Tak. Po prostu musiałam chwilę pomyśleć. Dobrze zgadzam się. Przyjadę, ale czy mogłabym zabrać ze sobą dwóch przyjaciół? – odparłam z nadzieją w głosie.

– Oczywiście. Twój kuzyn też co roku przyjeżdża do nas na wakacje ze swoimi przyjaciółmi, więc nie widzę problemu, abyś mogła zabrać za sobą swoich przyjaciół – powiedziała pogodnym tonem. – W takim razie widzimy się piątek na lotnisku – dodała, po czym pożegnałyśmy się i odłożyłam swój telefon na stół.

Powiedziałam Oscarowi i Niallowi o naszym wyjeździe do Nowego Jorku. Moi przyjaciele przyjęli tę wiadomość z wielkim entuzjazmem, dzięki czemu sama poczułam się nieco pewniej. Nagle przez głowę przeleciała mi jedna myśl, przez co spięły się wszystkie mięśnie w moim organizmie.

W związku z Justinem dowiedziałam się wielu informacji na temat mojej biologicznej rodziny. Było to możliwe tylko dzięki temu, że po śmiertelnym wypadku moich rodziców, tata Justina był jak syn dla mojej babci i dziadka. Wiedziałam, że oni dość często odwiedzali starsze małżeństwo z Nowego Jorku. Dzięki temu byłam niemal pewna, że mój były chłopak wykorzysta okazję i również najbliższy weekend spędzi w rodzinnym mieście swoich bliskich. Niestety wiązało się to z tym, że prawdopodobnie jego nowa dziewczyna miała mu towarzyszyć.

Chłopcy od razu zauważyli zmianę w moim zachowaniu. Oscar jak zwykle okazał się szybszy. Farbowany blondyn przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Oparłam się jego tors, a on zaczął bawić się moimi włosami. Po chwili jednak mój przyjaciel odsunął mnie od siebie.

– Co się stało? – spytał zmartwiony.

Niepewnie przeniosłam spojrzenie na swojego przyjaciela. Głośno westchnęłam i przetarłam swoją twarz dłońmi. Wiedziałam, że przed nimi niczego nie będę w stanie ukryć. W końcu znaliśmy się od najmłodszych lat i każdy z nas znał sposoby, aby wyciągnąć wszystkie potrzebne informacje, których nie chcieliśmy ujawniać.

Po wielu minutach rozmyślań, w końcu zdecydowałam się wyjawić Oscarowi i Niallowi swoje obawy. Jednak takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Nigdy nie sądziłam, że coś takiego mogłabym usłyszeć z ust swojego najbliższego przyjaciela.

– Mam pewien pomysł i wiem, że mógłby się udać. Oboje dobrze wiemy, że Justin mnie nie lubi, ale nie martw się to uczucie jest odwzajemnione. W końcu skrzywdził dwie bliskie mi przyjaciółki. Z tego powodu pomyślałem, że jeśli on naprawdę tam będzie, to moglibyśmy udawać parę. Wtedy ty nie myślałabyś o kręcącym się w pobliżu Justinie i jego nowej dziewczynie, a on zobaczyłby w końcu, jaką stracił cudowną dziewczynę – powiedział z nadzieją w głosie.

Zaniemówiłam. Nie wierzyłam, że Enis mógł wymyślić coś tak szalonego. W pierwszej chwili nie miałam pojęcia, w jaki sposób powinnam się zachować. Z drugiej strony jakiś wewnętrzny głos podpowiadał mi, że powinnam się zgodzić na jego propozycję. Jednak po chwili namysłu podałam Oscarowi pozytywną odpowiedź. Chłopak, słysząc moje słowa, mocno się do mnie przytulił, przez co oboje straciliśmy równowagę i przewróciliśmy się na kanapę. Dzięki czemu ja leżałam na Niallu, a Oscar na mnie.

W tym samym momencie moja mama weszła do salonu z szerokim uśmiechem na twarzy. Kobieta postawiła przed nami talerz z pokrojoną szarlotką i usiadła na fotelu obok nas. Razem z Oscarem podnieśliśmy się do pozycji siedzącej i przykryłam naszą trójkę cienkim kocem, który leżał na oparciu kanapy. Sięgnęłam po pilot od telewizora, który nadal leżał na stoliku i włączyłam jakiś film. Po chwili okazało się, że był to jakiś horror. W pewnym momencie zaczęłam piszczeć i podskoczyłam z przerażenia. Nie myślałam długo nad swoim zachowaniem. Wtuliłam się w ciało długowłosego blondyna i przestałam patrzeć na film.

– Ładna by z was była para – usłyszałam komentarz swojej mamy.

W tym samym momencie poczułam, jak ciepło wpłynęło na moją twarz. Wiedziałam już, że z całą pewnością przybrała ona czerwonego koloru. Z tego powodu wolałam się pokazywać swoim bliskim. Kiedy w końcu opanowałam swoje emocje, wróciłam do oglądania filmu, jednak ani na chwilę nie wypuściłam chłopaka ze swoich objęć. Uśmiechnęłam się szeroko, kiedy poczułam, jak jego ręce zaczęły oplatać mój tułów.
________________________________________________________________________________

Witam po przerwie moi drodzy

Skoro jestem już po sesji egzaminacyjnej postanowiłam dodać specjalnie dla was nowy rozdział.

Mam nadzieję, że wybaczycie mi to, że tak nie regularnie dodaję rozdziały, ale mam strasznie mało czasu na pisanie opowiadań.

Nie mam pojęcia, kiedy pojawi się następny rozdział, ale mając teraz miesiąc wolnego, mam nadzieję, że chociaż w pewnym stopniu uda mi się nadrobić pewne zaległości z tym opowiadaniem.



piątek, 6 stycznia 2017

Rozdział XXI - Rozprawa



~ Justin ~

Od mojego rozstania z Seleną minął już miesiąc. Tego dnia mieliśmy się spotkać pierwszy raz od dłuższego czasu. Wtedy miała się odbyć rozprawa dotycząca gwałtu na mojej byłej dziewczynie. Szczerze mówiąc, zależało mi tylko na tym, aby Mark poszedł siedzieć z powodu mojej nowej partnerki. Zacząłem oficjalnie spotykać z Hailey tuż po tym, jak Selena ze mną zerwała. Nie bardzo się tym przejmowałem, ponieważ w końcu mogłem być z kobietą, która zawładnęła moim sercem.

Rano przed wizytą w sądzie, stawiłem się na badaniach kontrolnych w szpitalu. Pielęgniarka pobrała moją krew, po czym od razu udałem się w miejsce, gdzie miałem się spotkać ze swoją byłą dziewczyną i jej przyjaciółmi. Nie interesowało mnie nic związanego ze sławną brunetką. Dzięki tym kilku wspólnym wyjściom miałem wkrótce stać się gwiazdą uniwersytetu, a Hails oczywiście razem ze mną. Przepraszam, ale kto by nie chciał się przyjaźnić z facetem, który był w tak bliskich stosunkach z rozpoznawalną gwiazdą muzyki?

Gdy dojechałem na miejsce, z daleka widziałem Selenę w towarzystwie jej przyjaciół. Zacząłem się zastanawiać, czy oni również będą zeznawali, ale byłem pewien, że to nie było możliwe. W końcu żaden z nich nie przebywał w Atlancie podczas tych wydarzeń, więc nie mogli być wiarygodnymi świadkami.

Dziewczyna od razu przytuliła się w do jednego z chłopaków, kiedy tylko zauważyła, że zbliżałem się w ich stronę w towarzystwie pięknej blondynki. Moja partnerka obejmowała mnie w pasie, natomiast ja ułożyłem swoją dłoń na krzyżu Hailey. Uśmiechnąłem się szeroko i bez spoglądania w stronę brązowookiej kobiety udałem się na drugi koniec korytarza.

Zanim się zorientowałem, wszyscy zostali poproszeni na salę rozpraw. Z daleka widziałem, zbliżającego się Damona. Byłem bardzo ciekaw, co on chciał zyskać w ten sposób. Rozwalił mój związek i byłem pewien, że chciał zeznawać na korzyść swojego przyjaciela. Byłem w szoku, kiedy mężczyzna podszedł do Nialla i przywitał się z nim, jakby byli najlepszymi przyjaciółmi.

~ Selena ~

Nie byłam w ogóle zdziwiona obecnością Justina w sądzie. Wiedziałam, że miał wiele argumentów, które tylko potwierdzały winę Marka. Niestety widok blondynki w jego ramionach, nadal powodował ból w moim sercu. Z czasem zaczęłam się zastanawiać, jak mogłam się wcześniej dać nabrać na to, że się zmienił, a co najważniejsze nie zauważałam, że to właśnie on skrzywdził moją najbliższą przyjaciółkę.

Kiedy staliśmy w korytarzu, nagle podszedł do nas wysoki brunet. Miałam dziwne wrażenie, że go znam, jednak nie potrafiłam sobie przypomnieć skąd. Jego rozbudowana klatka piersiowa kogoś mi przypominała, jednak nie potrafiłam tej osoby zidentyfikować. Spojrzałam w górę i ujrzałam przenikliwe spojrzenie niebieskich oczu. Chłopak przytulił się do Nialla jak starzy dobrzy znajomi. Nie ukrywam, ale trochę zbiło mnie to z tropu. Dopiero jego szeroki uśmiech, przywołał odpowiednie wspomnienia w mojej podświadomości.

– Mam nadzieję, że nie przestraszyłem cię tymi wszystkimi wiadomościami – usłyszałam głos Damona.

Nagle wszystko stało się jasne. Chłopak miał dostęp do mojego numeru telefonu wielu informacji na mój temat, ponieważ dawniej chodziliśmy do jednej klasy. On od zawsze był jednym z bliskich przyjaciół Horana. Niestety po jego wyjeździe nasza relacja osłabła, a sam zaczął się przyjaźnić z Markiem. Zastanawiał mnie tylko fakt, skąd on wiedział tyle o Justinie.

– Muszę przyznać, że przez cały czas byłam bardzo przerażona nimi. Nigdy w życiu by mi do głowy nie przyszło, kto tak naprawdę za tym wszystkim stoi. Tylko czemu Niall nie rozpoznał twojego numeru? – spytałam, nic nie rozumiejąc. Chłopak uśmiechnął się szeroko i zarzucił swoje ramię na moje barki.

– Zmieniłem numer. Wiedziałem, że inaczej Horan mógłby się zorientować, kto do ciebie pisał. Chciałem ci tylko pokazać, że Justin nie był z tobą szczery. Tutaj w Atlancie nie mogłem ci o wszystkim powiedzieć, bo od pewnego czasu non stop kręcił się wokół ciebie Bieber lub Somers. Przepraszam, jeśli sprawiłem, że się bałaś – powiedział brunet ze skruchą w głosie.

– I tak oberwiesz, jak wyjdziemy z tamtej sali – wskazałam na drzwi, w które otworzyły się w tym samym momencie.

Mężczyzna ubrany w czarny garnitur zaprosił nas wszystkich do środka. Justin i jego nowa partnerka weszli jako pierwsi. Ja w tym czasie wolałam opanować swoje emocje. Wiedziałam, że ponowne spotkanie, z osobą, która mnie w taki sposób skrzywdziła, nie mogło należeć do najłatwiejszych. Trzech chłopaków, stojących tuż przy mnie dodawało mi otuchy. Wzięłam głęboki oddech i skierowałam swoje kroki w stronę wyznaczonego miejsca.

Z daleka widziałam jego posturę. Siedział za biurkiem wraz ze swoim adwokatem. Jego dłonie zdobiły srebrne bransolety kajdanek. Po zgarbionej posturze mężczyzny mogłam, wnioskować, że nie bardzo podobało mu się przebywanie w tym miejscu. Włosy miał nieco dłuższe niż podczas naszego ostatniego spotkania.

Stanęłam w pół kroku, kiedy nasze spojrzenia się skrzyżowały. Jego oczy zapłonęły niebezpiecznym blaskiem. Widziałam w nich nienawiść, a zarazem chęć zemsty. Przestraszyłam się. Nagle poczułam męską dłoń na swoim ramieniu. Z całą pewnością nie należała ona ani do Oscara, ani Nialla. Chaz również siedział już na sali rozpraw w towarzystwie swojego najlepszego przyjaciela, swojej dziewczyny oraz blondynki, która zniszczyła moje urodziny.

Powoli odwróciłam się w stronę tajemniczej osoby. Gdy podniosłam swój wzrok w górę, ujrzałam pokrzepiający uśmiech ze strony Damona. Tuż za nim stało dwóch blondynów, którzy chcieli być przy mnie w tych ciężkich momentach.

– Nie bój się. Jestem po twojej stronie. Poza tym mam na niego argumenty, przez co odpowie za wszystko, co ci zrobił – usłyszałam słowa wsparcia ze strony przyjaciela oskarżonego mężczyzny.

Udałam się za swoim adwokatem do jego biurka. Usiadłam na drewnianym krześle i starałam się myśleć pozytywnie. Niestety to nie było takie proste, kiedy naprzeciwko siebie widziałam Marka.

Serce biło mi jak oszalałe. Miałam wrażenie, że cały budynek mógł usłyszeć jego rytm. Drżące dłonie przeniosłam na blat stolika. Rozejrzałam się po sali w poszukiwaniu czegoś, co mogło mi pomóc odwrócić myśli od powracających wspomnień. Jednak w tym samym momencie do środka wszedł sędzia, a wszyscy wstali ze swoich miejsc.

Rozpoczął się przewód sądowy. Mark został przesłuchany jako pierwszy. Większość jego wypowiedzi bardzo mijała się z prawdą. W końcu byli świadkowie, którzy widzieli go w szkole godzinę po zakończeniu przez niego zajęć. Nie rozumiałam, jak można było zachowywać się w taki sposób. Przecież skoro był winny, to musiał odpowiedzieć za swoje czyny. Nie rozumiałam, dlaczego kłamał w tamtym momencie.

Po kilkunastu minutach przyszła moja kolej. Usiadłam w wyznaczonym przez sędzię miejscu i spojrzałam w stronę swoich przyjaciół, szukając w nich otuchy. Oscar uśmiechnął się delikatnie w moją stronę i uniósł kciuk w górę. Tym samym dał mi do zrozumienia, że to wszystko musiało się dobrze skończyć.

– Mogłaby nam pani opowiedzieć wydarzenia z dnia dwudziestego maja tego roku? – spytał mój adwokat.

Głośno westchnęłam i zaczęłam opowiadać wszystko po kolei, wracając pamięcią do nieprzyjemnych wspomnień. Nie lubiłam o tym mówić, jednak chciałam zakończyć ten koszmar raz na zawsze i zapomnieć w końcu o wszystkich upokorzeniach. Chciałam po prostu zacząć wieść spokojne życie u boku swoich prawdziwych przyjaciół.

– Kilka dni wcześniej Mark złożył mi podobną propozycję. Już wtedy przyparł mnie do ściany, dając mi do zrozumienia, że miał nade mną władzę, ponieważ był dużo silniejszy. Na całe szczęście w pobliżu byli chłopcy z mojej klasy, którzy uratowali mnie wtedy. Niestety on nadal codziennie kręcił się wokół mojej szafki. Dwudziestego maja również tam był. Miałam tylko zabrać swój zeszyt z notatkami, aby napisać esej. Chciałam, jak najszybciej wyjść z budynku, ponieważ czekał na mnie chłopak, któremu udzielałam korepetycji. Niestety Mark mnie zatrzymał. Zaczął mnie ciągnąć w stronę łazienki. Próbowałam mu się wyrwać, wołać o pomoc, jednak nikogo nie było w pobliżu, kto mógłby mnie usłyszeć... – W tym momencie mój głos się załamał, a ja poczułam, jak wszystkie kolejne słowa blokowały się w moim gardle. – Przepraszam, ale nie jestem w stanie kontynuować – powiedziałam przez łzy, pozwalając tym samym emocjom wypłynąć na wierzch.

Sędzia, zważając na mój stan, pozwolił mi wrócić na swoje miejsce. Wiedziałam, że w swojej dokumentacji miał adnotację, która dotyczyła mojego stanu zdrowia zarówno fizycznego, jak i psychicznego, po tym wydarzeniu. Z tego powodu byłam mu wdzięczna, że nie musiałam dalej opowiadać tego nieprzyjemnego incydentu.

Znów usiadłam obok swojego adwokata i za wszelką cenę starałam się nie patrzeć w stronę oskarżonego chłopaka. Jego obecność na nowo rozdrapywała rany, które zdążyłam już w jakimś stopniu wyleczyć dzięki obecności moich przyjaciół.

W tym samym czasie Chaz został poproszony o złożenie swoich zeznań. Chłopak opowiedział, o całej sytuacji, którą zastał w łazience, kiedy szukał mnie w szkolnym budynku. Zastanawiałam się, jak on mógł to wszystko mówić z takim spokojem w głosie. Przecież dobrze pamiętam, że w tamtym momencie dość mocno go pobił. Chociaż siedziałam wtedy skulona, zapłakana i obolała na zimnych kafelkach, to każdy szczegół idealnie zapadł w mojej pamięci. Jednego byłam pewna. Nigdy nie będę mogła zapomnieć widoku moich porwanych ubrań, Marka zapinającego spodnie oraz tego uśmiechu, który zdradzał, że dostał już wszystko, czego oczekiwał. Choć na pewien czas straciłam przytomność, to bardzo dobrze wiedziałam, że właśnie on był moim gwałcicielem. Gdyby nie szybka reakcja Chaza, który zabrał mnie od razu na pogotowie, nigdy nie mogłabym mu tego udowodnić.

Po kilku pytaniach przyszedł czas na Damona. Mężczyzna przeszedł obok mnie i uśmiechnął się delikatnie. W ten sposób dodał mi otuchy. Byłam pewna, że skoro przyjaźnił się z Markiem, to miał niezaprzeczalne dowody przeciwko niemu. Jednak bałam się, że będzie wolał zeznawać na korzyść swojego kolegi.

Nie pewnie spojrzałam w kierunku Justina i jego blond towarzyszki. Para miała dłonie splecione ze sobą, ale jednak każde z nich wpatrywało się w Damona. Choć ten widok ranił moje serce, widziałam, jak oboje z zapartym tchem czekali na odpowiedź chłopaka. Wzięłam głęboki wdech i powoli zaczęłam wypuszczać powietrze ustami. Bałam się, że to właśnie od jego zeznań mogło zależeć dosłownie wszystko.

Brunet usiadł za barierkami, a jego wzrok zaczął krążyć między mną, Markiem i Niallem. Wiedziałam, że z tą ostatnią dwójką był dość mocno związany, jednak nie byłam pewna, po czyjej stronie stanie tym razem. Po prostu bałam się, że mógł zacząć wspierać mężczyznę, który zniszczył moje życie.

– Wiemy, że przyjaźnił się pan z oskarżonym. Czy stosował on wobec poszkodowanej jakieś akty, które mogłyby wskazywać na to, że byłby w stanie dokonać napaści seksualnej na niej? – spytał obrońca Marka.

Damon przez długi czas nie odezwał się ani jednym słowem. Jego wzrok nadal balansował między postaciami. Tym razem już tylko jego dwóch przyjaciół. W końcu chłopak przeniósł swoje spojrzenie na mnie i automatycznie przytaknął. W jego oczach widziałam wtedy smutek i współczucie, a ja już wiedziałam, że nie miałam się czego obawiać. Dzięki niemu mogłam naprawdę udowodnić Markowi.

– Tak. Mark od samego początku zachowywał się w dość dziwny sposób. Kiedy zaczęliśmy się przyjaźnić, usłyszałem jego opowieść o nowej dziewczynie w szkole prywatnej, która w krótkim czasie stała się pośmiewiskiem. Później dowiedziałem się, że stało się tak za sprawą jego przyjaciół, a on sam również bardzo się do tego przyczynił. Po kilku miesiącach pokazał mi maila, na którego się włamał i zmienił w nim hasło, aby nikt się nie dowiedział o jego planach. Szybko rozpoznałem dziewczynę, która była jego właścicielem, ale bałem się, o tym powiedzieć komukolwiek. Mark jest nieobliczalnym typem człowieka. Nigdy nie wiadomo, do czego on jest zdolny. Kilka dni przed tym zdarzeniem zdradził mi, że zaczął śledzić pokrzywdzoną. Zdawałem sobie sprawę, że to nie mogło wróżyć nic dobrego. Później nagle przestał się do mnie odzywać. Zastanawiałem się, co się stało. Niestety prawdę poznałem dopiero, jak został zamknięty w areszcie. Wracając do pana pytania. Wydaje mi się, że przerobienie zdjęć tej dziewczyny i rozesłanie ich wszystkim uczniom, to chyba wystarczający dowód. Mark cały czas podkreślał, że zrobi wszystko, aby zniszczyć jej życie w tej szkole – powiedział, a ja poczułam ulgę, że nie zaczął kłamać na korzyść swojego przyjaciela.

Z drugiej strony byłam przygnębiona, ponieważ wiedział o wszystkim od samego początku, a nie zareagował. W końcu przyjaźnił się z Niallem i mnie znał. Gdyby choć raz zrobił coś, aby przeszkodzić Markowi w jego planach, to mogłabym uniknąć wielu tych przykrych rzeczy.

Spojrzałam w stronę Irlandczyka, który siedział obok Oscara. Obaj wpatrywali się w przestrzeń, a ich miny nie wróżyły niczego dobrego. Bałam się, że mogli zrobić coś głupiego po zakończeniu procesu, a ja nie chciałam wracać na salę sądową tylko dlatego, że któryś z nich kogoś pobił.

Po przesłuchaniu Damona i jeszcze kilku osób sędzia ogłosił przerwę, po której miał ogłosić wyrok. W towarzystwie swoich przyjaciół wyszłam na korytarz. Usiadłam na jednej z ławek i zaczęłam rozmyślać.

Nagle poczułam dłoń na swoim ramieniu. Odwróciłam się w stronę tajemniczej osoby i spotkałam się ze zmartwionym spojrzeniem Oscara. Nie zastanawiając się długo, wtuliłam się w ciało swojego przyjaciela i po raz kolejny tego dnia rozpłakałam. Byłam już zmęczona emocjonalnie. Chciałam, jak najszybciej zakończyć ten dzień i położyć się w końcu w swoim łóżku, którego mi brakowało podczas trasy.

Godzinę później zostaliśmy ponownie poproszeni na salę rozpraw. Znowu zajęłam miejsce obok swojego adwokata i z przerażeniem czekałam na werdykt sędziego. To właśnie od niego miało zależeć, czy w końcu miałam poczuć się bezpiecznie we własnym mieście, czy też nie.

Po wielu minutach przemowy sędziego i niespokojnego rozglądania się po pomieszczeniu podczas czekania, w końcu usłyszałam najważniejszy dla mnie komunikat. Mark został skazany na pięć lat więzienia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.

Odetchnęłam z ulgą. Miałam nadzieję, że ten proces go czegoś nauczy. Kiedy wychodziłam z sali, nie potrafiłam opanować emocji. Skoczyłam na plecy Nialla, który złapał mnie pod udami i w taki sposób udaliśmy się do wyjścia z sądu. Oscar wyciągnął ze swojej kieszeni kluczyki od mojego samochodu, które dałam mu tuż przed rozprawą. Po chwili całą trójką byliśmy w do mojego domu, w którym czekała na nas moja mama.






wtorek, 27 grudnia 2016

Rozdział XX - Wsparcie



~ Oscar ~

Selena dość długo nie wracała z kuchni. Postanowiłem pójść jej poszukać. Niestety takiego widoku się nie spodziewałem. Niall kłócił z Justinem, a ja już wiedziałem, że moja przyjaciółka poznała prawdę. Chciałem jak najszybciej odnaleźć swoją księżniczkę, aby nie zdążyła zrobić nic głupiego. Wiedziałem, że miała już za sobą próbę samobójczą i nie chciałem doprowadzić do tego, aby znów zrobiła sobie krzywdę.

Zacząłem biegać po pomieszczeniach i jej szukać. Dopiero po chwili znalazłem skuloną brunetkę w łazience jej sypialni. Szybko znalazłem się tuż przy niej i ujrzałem zakrwawiony nadgarstek. Z jej oczu cały czas płynęły łzy, a ciałem wstrząsały dreszcze. Nie czekając długo, sięgnąłem po czysty ręcznik, który przycisnąłem do ran na jej ręce i mocno przytuliłem dziewczynę do swojego boku. Sel szybko wtuliła się w moje ciało i jeszcze bardziej się rozpłakała. Nie miałem najmniejszego zamiaru odsuwać jej od siebie. Zdawałem sobie sprawę, że właśnie tego potrzebowała najbardziej.

– Nie płacz mała. On nie jest wart twoich łez ani ran na twoich nadgarstkach. Wiem, że to boli, ale musisz być silna księżniczko. Pamiętaj, że ja zawsze będę przy tobie – wyszeptałem.

Moja przyjaciółka odsunęła się delikatnie i spojrzała na mnie swoimi załzawionymi oczami. Widziałem w nich smutek, ból i przede wszystkim zwątpienie. Nie ukrywam, że w tym momencie poczułem nieprzyjemne ukłucie w sercu, ponieważ chciałem, aby Selena zawsze się uśmiechała.

– Obiecujesz, że zawsze będziesz przy mnie? Nawet jeśli po zakończeniu trasy wrócisz do Szwecji? Jesteś w stanie mi obiecać, że już nigdy nie urwie nam się kontakt – spytała, a ja momentalnie podałem jej właściwą odpowiedź.

Wiedziałem jedno. Nie chciałem dać jej po raz kolejny odejść. Selena była dla mnie niezwykle ważną osobą. Kochałem nią całym swoim sercem i nie potrafiłbym poradzić sobie, gdybym znów miał stracić swoją księżniczkę. Po prostu chciałem mieć nią zawsze przy sobie. Może w tym momencie zachowywałem się jak egoista, ale tak naprawdę chciałem dobra Seleny.

Przez długi czas siedziałem wraz z dziewczyną na podłodze w łazience i czekałem, aż się uspokoi. Jednak zanim do tego doszło usłyszałem głos Nialla, który nawoływał Selenę. Nie miałem do niego pretensji, że nasza przyjaciółka poznała w końcu prawdę. W końcu Justin mógł przewidzieć, że prędzej czy później to się skończy tak, a nie inaczej.

Nagle Nialler wszedł do łazienki, a kiedy zobaczył, w jakim stanie jest Sel, padł przed nią na kolana. Chociaż byłem bardzo ciekaw informacji na temat Justina, to nie chciałem sprawiać więcej bólu jego już byłej dziewczynie.

– Selena wiem, że powinienem powiedzieć ci o wszystkim, kiedy tylko zorientowałem się, że twój chłopak jest tą osobą, która odebrała nam Amandę, ale nie potrafiłem tego zrobić. Wiedziałem, że przywiązałaś się do niego i go pokochałaś, a ja nie chciałem sprawiać, żebyś przez to cierpiała. Dla mnie i Oscara jesteś najważniejszą osobą pod słońcem. Żaden z nas nie poradziłby sobie, gdybyśmy jeszcze ciebie stracili. Nie miej nam za złe, że nikt nie powiedział ci o tym, jaki był twój chłopak, bo woleliśmy to zrobić dla twojego dobra. Teraz wiem, że to był błąd. Proszę, nie marnuj łez na takiego idiotę i po prostu chodź zabawić się z nami w swoje urodziny. Obiecuję, że Justina już nie spotkasz, bo kazałem mu wyjść chwilę po tym, co Oshee poszedł cię szukać – powiedział nasz przyjaciel.

Na swoim ramieniu poczułem, jak brunetka westchnęła z ulgą i odsunęła się od mojego torsu. Próbowała wyrwać rękę z mojego uścisku, w którym tamowałem krwawienie z jej nadgarstka, jednak byłem silniejszy i nie pozwoliłem na to swojej przyjaciółce. Sam starłem łzy z jej oczu i powoli zacząłem odsuwać ręcznik z ran. Okazało się, że na szczęście nie były one zbyt głębokie, przez co zdążyły się już zasklepić. Jednak nadal szło na nich ujrzeć czerwone ślady z zaschniętej krwi. Pomogłem wstać Selenie, a następnie obmyłem jej skórę, aby pozbyć się nadmiaru „nieprzyjemnych wspomnień”. Irlandczyk przez cały czas stał i wpatrywał się z niedowierzaniem na naszą przyjaciółkę. Byłem pewien, że w tym momencie wspominał bezwładne ciało Amy, którą znalazł nieżywą w łazience swojego domu.

Selena uśmiechnęła się smutno w moją stronę, kiedy skończyłem jej pomagać. Po chwili podeszła do farbowanego blondyna i mocno go przytuliła. Jednak chwilę trwało, zanim chłopak wyrwał się z odrętwienia i oddał uścisk.

– Nie zadręczaj się tym. To nie twoja wina, że Amy popełniła samobójstwo. Nie mam żalu do żadnego z was, że mi nie powiedzieliście prawdy na temat Justina. To on od samego początku nie powinien przede mną ukrywać wszystkich ważnych informacji – usłyszałem jej cichy głos, w którym tłumiła chęć płaczu.

Znałem Selix tak długi czas, że takie szczegóły rozpoznawałem od razu i nie uchodziły mojej uwadze. Może miał z tym coś wspólnego fakt, że była dla mnie dużo bliższą osobą niż dla Horana. W końcu byłem w niej zakochany od kilku lat, a mój wyjazd na inny kontynent i odseparowanie nas od siebie w żadnym stopniu nie osłabiły moich uczuć do tej dziewczyny. Miałem tylko nadzieję, że brunetka nie pozna zbyt wcześnie mojej tajemnicy. Po pierwsze bałem się, że to zniszczy naszą przyjaźń, jeśli ona nie odwzajemniała tej miłości. Z drugiej strony nie chciałem, aby pomyślała, że cieszę się z jej rozstania z chłopakiem i wykorzystuję sytuację.

Kiedy dziewczyna doprowadziła się już do porządku, w trójkę udaliśmy się do salonu, gdzie nie było już słychać żadnej muzyki. Nie ukrywam, że byłem bardzo zadowolony, bo Justina nie było już nigdzie w pobliżu. Chaz podbiegł do nas, kiedy tylko zobaczył, jak przekraczaliśmy próg pomieszczenia. Oczywiście zaczęło się od awantury, że Niall kazał wyjść Justinowi z imprezy urodzinowej naszej przyjaciółki. Niestety opamiętał się, dopiero kiedy zobaczył łzy w oczach Seleny na wspomnienie imienia jej byłego już chłopaka. Nie czekając długo, przyciągnąłem dziewczynę do siebie i mocno przytuliłem.

– Chaz nie mów przy mnie nic na jego temat. Dla mnie jest skończonym dupkiem, skoro nie potrafił mi powiedzieć, że jest ojcem dziecka mojej zmarłej przyjaciółki, a przede wszystkim po tym, jak nakryłam go na całowaniu tej blond zdziry – powiedziała Selena łamiącym się głosem.

Moja przyjaciółka próbowała wyrwać się z mojego uścisku, ale powstrzymałem nią przed tym. Wiedziałem, że jeśli dałbym jej odejść w tamtym momencie, to mógłbym swojej księżniczki żywej nie znaleźć. Kiedy wzmocniłem uścisk wokół jej ciała, już wiedziałem, że Sel da za wygraną i nigdzie mi nie ucieknie. Oczywiście nie myliłem się, bo usłyszałem jej ciche westchnięcie, a po chwili sama wtuliła się w moje ciało.

Kiedy usiadłem na kanapie, dziewczyna od razu zajęła miejsce tuż obok mnie, wzmacniając uścisk wokół mojej talii. Wziąłem koc, który leżał na oparciu i okryłem nim swoją przyjaciółkę. W tym samym momencie przyszła Caitlin, która w rękach trzymała tort z podpalonymi świeczkami. Od razu zauważyłem, że po twarzy Seleny przemknął ledwo widoczny uśmiech. Domyślałem się, że po takich wydarzeniach ciężko jej będzie się uśmiechnąć przez kilka najbliższych dni, a nawet tygodni, ale chciałem zrobić wszystko, aby poprawić humor swojej przyjaciółce.

Wszyscy zaczęliśmy śpiewać piosenkę urodzinową naszej solenizantce, a w jej oczach dostrzegłem łzy. Tym razem byłem pewien, że były wywołane przez wzruszenie, a nie przez przykre wydarzenia, które miały nie dawno miejsce. Po chwili poprosiłem Selenę, aby zdmuchnęła wszystkie świeczki z tortu, myśląc przy tym o swoim życzeniu.